czwartek, 18 kwietnia 2013

nota 11


>Marie<
Bill i Tom wytrzeszczyli oczy, a Marina zachichotała. Zignorowałam to.
- Ale jak to? Może u ciebie to już nie działa? Może tylko ty masz kopię? – spytał Tom.
Pokręciłam głową.
- Rok… Dwa lata temu poznałam w Hiszpanii pewnego chłopaka… – odetchnęłam. Wreszcie im to powiem i będę miała to z głowy – Myślałam, że wiecie, ten Marco to ten jedyny i takie tam… – wzruszyłam ramionami – Poszłam z nim do łóżka… Myślałam, że będzie ok, w sensie, Marina nie była taka okropna jaka jest teraz…
- Ej! Nie jestem… – umilkła pod wpływem mojego wzroku
- No i faktycznie… Stało się to tuż po… – zaczęłam machać rękoma żeby mi to jakoś pomogło:D – No po seksie… Ze dwie, może trzy minuty… Zaczął mieć jakieś dziwne konwulsje, ale jak potem mówił, to nie bolało… Pamiętam, że spadł z łóżka, a zaraz potem zobaczyłam nie jego, ale Ricky’ego… typowe przeciwieństwo, Marco brunet, tamten blondyn, poza tym właściwie nie było różnicy… Może trochę rysy twarzy… W międzyczasie mamy już nie było… Zmarła gdy miałyśmy po 15 lat… tata zaczynał coraz gorzej radzić sobie z Dennisem… Tak jest, tata strasznie cierpiał po śmierci mamy, jego psychika nie była już taka silna… I gdyby nie to, że te klony – spojrzałam na Marinę – chcą przejąć kontrolę nad życiem, byłoby wszystko ok, bo czasami się przydają… Tak samo było z Marco…
- Ricky był dobry w łóżku! – dorzuciła Marina
- Taaa… Ty jak zwykle tylko o jednym… -.-
Reszta zachichotała.
- Czyli że ten… Marco nie był dobry?:D – spytał Tom
Parsknęłam śmiechem.
- Tu akurat różnice się nie odznaczały:D
- Oh…
- No mniejsza:D – podkuliłam kolana i oparłam o nie głowę – Marco nie był silny psychicznie… Pomyślał, że jak mnie zabije, to zniknie także Ricky, który przejmował nad nim kontrolę…
- Nie! – krzyknęły równocześnie bliźniaki
- Owszem, chciał mnie zabić. Gdy po raz kolejny uciekłam do niego, bo tata miał napady wściekłości przez Dennisa… Pamiętam, że czułam się taka bezpieczna przy nim… Ale on to wykorzystał, kiedy spałam, chciał mnie udusić poduszką… – powiedziałam beznamiętnie, a chłopakom otworzyły się usta i oczy tak szeroko, że mucha o średnicy 5 cm by się zmieściła:D – Ale to by nic nie dało… Na szczęście jestem silna i potrafiłam go odepchnąć. Ale on wyciągnął broń… Co ja mogłam zrobić? Miałam tylko 16 lat, to był marzec tamtego roku… Powiedziałam mu, że to nie ma sensu, bo jak ja umrę, to Ricky nie zniknie… A on nagle na to, że i tak mnie zabije, że przez to Ricky nie będzie nad nim panował, bo on go zmuszał do zabicia mnie… W sensie Ricky coś do mnie miał, napędzał Marco by mnie zabił, a on się na to zgadzał, bo miał nadzieję, że tamten potem zniknie… A skoro jego plan nie wypalił, to i tak wolał mnie zabić, żeby Ricky nie panował, bo w jego mniemaniu Ricky by się odwalił, gdybym umarła… – parsknęłam śmiechem – Ludzka psychika czasami mnie zadziwia…
- I jak uciekłaś? – spytał Bill
- Pomogłam jej – Marina dumnie wypięła pierś – Rzuciłam się na niego:D Zabrałam mu broń i w niego wycelowałam:D Ale ona kazała mi ją zostawić. No to zostawiłam. Chciał mnie zaatakować, gdy wstał, on też mnie nie lubił…
- Zaraz… On ją widział? – dopytywał się czarny
- Tak, potem, po seksie i gdy się że tak to ujmę „rozdwoił” widział już Marinę normalnie – skinęłam głową.
- Ah… I co dalej?
- Podpalił nasz dom – rzuciła Lena z niesmakiem
- Że co? – znowu otworzyli szeroooko buźki:D, a ja znowu wzruszyłam ramionami
- Dalej chciał mnie zabić, proste… Postanowiłam wyjechać, bo miałam dość, a Lena ruszyła w świat razem ze mną i lewymi dokumentami:D Zostawiłyśmy list tacie… Ale jeszcze tego samego dnia, wsadzili tatę w kaftanik… Nie jesteśmy pełnoletnie, więc nie możemy się zatrzymać w jednym miejscu… Byłyśmy we Francji… Chyba ze…
- Dokładnie 7 miesięcy i jeden dzień:D – podrzuciła sister:D
- Właśnie:D Potem w Niemczech, na pół roku… Do maja tego roku… Od tego czasu jesteśmy tutaj… Dlatego znamy 5 języków…
- Chwila… 5 języków? Jak, gdzie? – Tom zrobił kolejnego wytrzeszcza
- Nasz ojczysty, czyli hiszpański, angielski, francuski, niemiecki i polski:D Chłoniemy języki tak szybko, że nie nasza wina, że po dwóch, czy trzech miesiącach już go umiemy:D Ale wiesz – Lena uśmiechnęła się – Przy tym co potrafimy, to powinno być zrozumiałe:D
- Ja mam lepiej, bo wychodzę na zewnątrz i już umiem to co Marie:D – zaszpanowała Marina, ale nikt nie zwrócił na nią uwagi:D
- Czyli mam rozumieć, że jesteście uciekinierkami? – spytał niewinnie Tom
- Nom, tak to wygląda:D Ale nic nam za to nie zrobią, bo gdzie się pojawiamy, tam… E… Manipulujemy:D – ups, powiedziałam:D
- E?
Tak, te litery są boskie:D
- No proste, potrafimy zmuszać ludzi do robienia różnych rzeczy, manipulujemy:D – odparła Lena i spojrzała na mnie. No cóż… Sama nie wiem czy dobrze zrobiłam mówiąc im o tym… Ale po prostu trzeba być szczerym i tyle.
- A my? – spytał niepewnie Bill
- Wy nie padliście naszymi ofiarami:D Manipulujemy tylko wtedy kiedy trzeba, a teraz nie było potrzeby:D
- Ah… – Tom zamrugał oczami
- Zwykłe sztuczki? Nie ma sprawy – Lena wyciągnęła rękę i wykonała nią ruch jakby coś odganiała (dla wyobraźni:D). Firanka się zasłoniła:D. Machnęła ręką do góry, wieża się włączyła, machnęła ręką w drugą stronę, wieża się wyłączyła:D Pstryknęła palcami, światło się zapaliło.
Ho! Ja będę pierwsza!
Wyciągnęłam rękę i pokazałam palcami jakąś miarę (wiecie: tylko tyci tyci:D) i zaczęłam ściskać palce. Im bliżej były złączenia, tym światło coraz mniej świeciło. W końcu zgasło.
Boye gapili sie na to z otwartymi ustami:D Hoho, powinnam występować w cyrku z Leną:D
- Pokaż im to, co ostatnio ćwiczyłaś – podrzuciła Marina
- O:D Właśnie:D – uśmiechnęłam się – Wstań na chwilę, Tom:D
Wykonał posłusznie polecenie, a zza jego pleców wyleciało w powietrze prześcieradło:D
- Łuuu, duch:D – zaczęłam chichotać
Zaczęłam machać rękoma (oczywiście ja wiedziałam po co:D). Prześcieradło się zwinęło w rurkę i poleciało na środek pokoju żeby wszyscy mogli popatrzeć:D
- To jak tresura węży:D – powiedziałam i zrobiłam ruch jakbym zawiązywała coś w kokardę. I oczywiście rulonik z prześcieradła po chwili było kokardką:D – Tylko że węże by tego nie przeżyły chyba:D
Machnęłam ręką i prześcieradło poleciało w Lenę:D
- Oż ty!
- Ej! Nie buty! – nie! One poleciały do samego sufitu! – Czekaj, widzę lepszy pomysł:D – olałam buciki (:D) i skupiłam się na Tomie. Chwila i cała trójka wybucha rżeniem:D Czwórka właściwie, bo jeszcze Marina:D
- Co, co? – Tom zaczął się rozglądać wokół
- Błahahah9ufdpsoihbkjpofknadz! – Lena też zaczęła majstrować i ściągnęła szybko czapkę z dredów Toma, które aktualnie latały w powietrzu:D A właściwie to już wirują:D
s[fdl,kbpogkb podkpogbkpo zxsvbdg as
Bill zaczął się tak rechotać, że aż się skulił:D
- No ej! – Tom spojrzał przed siebie. I zobaczył jednego dredzika, który prężył się i robił wygibasy niczym kobieta-guma:D:D:D:D:D – no eeeej:D
- Błahahahahasafsdfbsdfdbb – moje buciorki spadły na główkę Billa:D – Moje butyyyy – zawyłam:D
- Dobra, mam dość!:D – krzyknął nagle Tom, próbując opanować swoje dredy:D
Więc się uspokoiliśmy:D Tylko czapka Dredzika była ciągle w powietrzu:D Ale Lena już ją sprowadziła na miejsce:D
- To chyba wszystko co miałyśmy powiedzieć… – usiadłam po turecku – To już od was zależy, czy chcecie się nadal z nami kumplować:D
Taa… Kumplowanie się z Billem… Ja się z kumplami nie obmacuję i nie całuję… kumpel mnie tak nie dotyka!
Lena parsknęła śmiechem i pokazała mi kciuki uniesione do góry.
- No co? – wystawiłam jej
- O co chodzi? – spytał Bill
- O ciebie:D – odparła bez ogródek siostra.
Dzięki… Dzięki…
- Nie ma za co:D
Taaa… Jak nie Marina, to Lena, czy mogłabym się zabić?… Prrrrroszęęęęę
Odwrócił się do mnie, jakoś to poczułam, bo z zażenowania spuściłam głowę.
- A co ze mną? – spytał wolno
Jak się nie uspokoję, to umrę, fajnie nie?:D
- Biiiiiiiiiiiill! – ou, czyżby Lena wyczytała coś zbereźnego?:D
- Co?:D – spojrzał na nią z rozbawieniem. Chyba:D Ja dalej gapię się w podłogę:D
Tom się nie odzywa, to dziwne:D
- Jak możeszszszszszsz?:D
- Hm?? A o co chodzi??:D
- O to samo co tobie:D
- Oh…
- Hej, ja też chcę wiedzieć! – zbuntował się Tom. Myślałam, że nigdy się nie odezwie:D
- Mam mu powiedzieć, że…
- Nie! – krzyknęliśmy równocześnie
- Ja też chcę wiedzieć! – dołączyła się Marina
- Nie! – znów krzyknęliśmy
- Widzisz, że oni są czerwoni? – Lena zaczęła chichotać wraz z Tomem
Odwróciłam się do Billa, by zobaczyć czy to prawda. W tym samym momencie on się odwrócił. Odskoczyliśmy od siebie, sprawiając jeszcze większą uciechę reszcie.
Ale śmieszne… -.-
Pytanie brzmi co mnie do niego ciągnie? A drugie to dlaczego ciągle myślę o seksie?
- Mariiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiie…
- Wal się – palnęłam – Myślę co mi się podoba, nie możesz…
- Biiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiill…
A co on też myśli o seksie? Ta jeszcze jakieś konkrety? Jak mogę ci zrobić dobrze?
- Mariiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiie!
- Co ty…
- Biiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiill!
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!! – zakryłam twarz rękoma i padłam na łóżko – Odwalcie się ode mnie!!
- Biiiiiiiiiiiiill! Przestań! Zgorszę się!
- A o czym myślisz? – szybko usiadłam i wbiłam w niego wzrok, tak jak Tom i Marina:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz