czwartek, 18 kwietnia 2013

nota 2


<Lena>
O boże!!!
Oni tu idą!! Słyszę ich kroki!!!
O boże!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!
Spokojnie… przeżyjemy… Oni nas nie spalą na stosie przecież:D
haha:D
Uwaga!!
Marie wpakowała się w desperacji do mnie pod łóżko.
Zajebiście:D
Jeżeli Marina coś powie, co zabiję!!
- Uuuuuu… – zaćwierkała radośnie Marina (Zabić!!:D) – chłopaki… Jesteśmy tutaj…
Usłyszałam jak jeden z nich przełknął głośno ślinę. Mamo… Dlaczego umarłaś?! Mogłabyś nam pomóc!
- Bill… Może jednak damy sobie siana z tym?
- Cicho bądź! Teraz nie ma odwrotu! – weszli do pokoju.
- Mmmm… Niezłe z was ciastka:D – Marina się ucieszyła i pobiegła do nich i zaczęła dotykać różne części ich ciała – naprawdę niezłe! Oh… Tom… Bill… Chcecie przeżyć orgię, prawda?:D
Jednocześnie się zachłysnęli.
- Ejj… Dziewczyny słuchajcie… – Zaczął Bill – Nie wiem co wy odstawiacie, ale …
- Oh… – Marina stanęła za czarnowłosym i delikatnie wsunęła ręce za jego koszulkę – masz cudowne ciało… Wiem, że mnie chcesz… – zabrała ręce masując jego skórę.
Gott! Marie ją zabije jak wyjdziemy z tego żywe!
Twarz wokalisty nabrała rumieńców, a Tom tylko odchrząknął. O ja… Teraz blondynka zabrała się za niego:D
hahahahahhahaa:D
- Tom… Hm… Ty tez chcesz mnie przelecieć, nie? A może nas obie? Widzę jak się podniecasz z każdym moim słowem… Chcesz mnie dotknąć… Chcesz wiedzieć gdzie jestem… Gdzie my jesteśmy… Chcecie nas znaleźć…? – polizała jego policzek – zajrzyj pod łóżko…
O ja!!
O ja!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!

>Marie<

Czemu nie umiem się teleportować??????!!!!!!!!!!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Pod łóżkiem? – spytał tępo Bill
Ku*wa, rzucę się z mostu!!!
Albo Marinę, żeby ta ku*wa mi więcej życia nie je*ała!
- Dlaczego pod łóżkiem? – nogi Toma ruszyły w naszą stronę.
Mamo… Nienawidzę cię za Marinę!!!
I co teraz??!!!
Ruszyłam ręką i Marina poleciała gdzieś chyba na ścianę
- Ku*wa, Marie, ty ku*wo!!
Omal nie poszczałam się od jej głupoty
F*ck… plecy i ręka mnie bolą.
- Co wy dajecie? – spytał Bill
- Nic kochany, chodź do nas – Marina wstała z podłogi i otrzepała się – Nie muszę ci powtarzać, że moich ramionach będzie ci lepiej niż u innych lasek… – lekko się wychyliłam i zobaczyłam, że Marina dotyka go tam… znaczy… ona dotyka jego krocza!!!!!
- Bill… – zaczął Tom, ale Marina mu przerwała
- Chodź do mnie, przeżyjesz rozkosz, której nie da ci żadna wyrafinowana fanka…
Ku*wa, ależ ona ma pomysły.
- Czego w ogóle siedzicie pod łóżkiem?? – spytał Tom
AAAAAaaAAAaaAAaaAAaaaaaaAAAA….
Ku*wa… Marie! Zrób coś!
Otworzyłam drzwi i z hukiem je zamknęłam.
Lena zaczęła zapalać światła i je gasić.
AAAA, tu są duchy!!
- Marina, wyprowadź ich – szepnęłam, ale wiedziałam, że mnie usłyszy.
- Może innym razem? – spytała przesłodzonym głosem (lizak za 200 dolców) Marina
- Że co?
- Jutro?…
Otworzyłam drzwi.
Lena otworzyła okna
AAAaaaaAAaaaaAAA, boję się
Zimno się robi
- Dobra, jak chcesz… chcecie… – odwrócili się i poszli
!!!!!!!!!!!
JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Marina, zabiję cię!!! – wyturlałam się spod łóżka i spojrzałam na nią.
- No co? Żyjesz jak mnich – wzruszyła ramionami.
- I co cię to interesuje? Moje życie! – krzyknęłam.
- Moje też jakbyś nie zauważyła! – powiedziała ponuro.
- Mam cię na dzisiaj dość – przyciągnęłam ją i na siłę wcisnęłam w siebie.
- Mam z nią tylko kłopoty. – rzuciłam do Leny, patrząc na na to, jak moja skóra przybiera ze wszystkich stron normalny kolor.
- Któraś musiała, jak nie ty, to ja…
- Zdecydowanie wolałabym być na twoim miejscu i wszystko słyszeć niż mieć takiego je*niętego klona. – zrezygnowana usiadłam na łóżku.
- Nie chciałabyś mieć jak ja. – stwierdziła cierpko Lena
- A co jest złego w posiadaniu super słuchu?
- A co jest złego w tym, że nieważne czy uprawiam seks z zabezpieczeniem, czy bez i tak zachodzę w ciążę? Nie, oczywiście, to nie jest gorsze niż twoja przypadłość…
- No tak… Zapomniałam o tym…
Len usiadła koło mnie.
- Nie ma co się dobijać i tak niczego nie zmienimy.
- Racja…

<Lena>

Ranek nastał nas szybko.:D
Marina nam jak na razie nie uciekła. To jest powód do dumy! ha:D
Zeszłyśmy schodami na śniadanie. Usiadłyśmy sobie przy stoliku najdalej wejścia, żeby mieć na wszystko oko.
Zamówiłyśmy sobie po 2 rogaliki i do tego wodę. No co?:D
Zaczęłyśmy jeść, gdy nagle dobiegł mnie głos (lub myśli) tego dredowłosego.
„Kiedy my tam w końcu pójdziemy?!”
O… No spoko:D On się tak gorączkuje, jakby na serio go tu czekał dobry sex:D
hahahaha:D
Ale zaraz… Oni tu idą?!?!?!?!?!??!?!?!???!!??!??!?!?!?!??!
- Ku*wa… ONI tu idą! – powiedziałam szeptem do Marie. Zakrztusiła się rogalikiem.
- Co?!
- No właśnie TO! – wskazałam palcem w stronę wejścia.
Spojrzała, ale po chwili się obróciła z powrotem.
- Co robimy?! – wpadła w panikę.
- Siedzimy spokojnie. – zajęłam się dalej swoim śniadaniem. – będę ci tłumaczyć co mówią, jeżeli chcesz:D
- ok:D
Te debile (Bill i Tom) bez tych dwojga innych debilów z ich zespołu (których znaleźli na ulicy:D) usiedli sobie legalnie kilka stolików przed nami!! Innymi słowy… Ja ich widziałam dokładnie, a Marie siedziała do nich plecami.
Świetnie:D
- O..OoOooOOoOoOoooOOOooOooOooooOoO – złapałam zwiasa – ty nie chcesz wiedzieć o czym myśli Bill:D
- Nie chcę:D ? A o czym myśli?:D
- Zastanawia się co się wczoraj z nim działo:D No wiesz… ekhem… W końcu Marina robiła różne rzeczy:D:D:D:D:D:D:D:D:D Chodziło mi o to, że go dotykała:D No i on o tym myśli, bo dla niego to nie jest normalne:D
- AAaaaAAAAAaaAAAAAaaa:D ok:D
- O ciiii… Bill coś powiedział:D – nastawiłam swoje receptory (uszy:D) na ich stolik i słuchałam – Bill mówi: Idziemy do tych dziewczyn dziś? Tom mówi: Po tym co wczoraj widziałem i słyszałem, stawiam, że to jakieś psychopatki. Bill mówi: Może i psycholki, ale bardzo ładne… Tom mówi: No cóż… No to pójdziemy:D heh:D Bill mówi: 754? Tom mówi: dokładnie:D Idziemy po śniadaniu? Bill mówi: Tom… Ty kretynie! One muszą TU gdzieś być! Przecież to śniadanie!! Tom mówi: Faktycznie:D No dobra… Jak one wyglądały? Bill mówi: Jedna jest blondynką, a druga brunetką. Uroda typowo hiszpańska. Tom mówi: no to chyba już wiem…
Looknęłam w jego stronę, a on gapił się centralnie na mnie.
O cholera…
- Oni wiedzą? – spytała Marie
- Tak… I co gorsze… Wstali i idą w naszą stronę! Nie odwracaj się!
Dobra… Są już przy naszym stoliku… Zaraz pewnie coś powiedzą…
- Cześć:D – powiedział Bill i uśmiechnął się tak… E… to chyba miało być bajerancko:D
- E…E…E… hej… – odparłam.
Marie się obróciła do nich i wykrzywiła usta w grymasie który miał oznaczać uśmiech, ale jej nie wyszedł:D
- Czego chcecie? – zapytała po czym z powrotem wróciła do rogalika i zaczęła go skubać:D
Teraz to oni złapali zwiasa.
- Czy… E… To wy.. e… wczoraj…
- Przestań się jąkać, bo obrzydzasz mi jedzenie. – dodała.
Teraz inicjatywę przejął Tom:D diucvgwouvggvo9
- Jestem Tom:D
Wybuchnęłam śmiechem.
- Inteligentny początek znajomości:D
Znów brech:D
Ludzie zaczęli się obracać.
Marie skończyła jeść:D o w sumie ja prawie też:D
Gwałtownie wstała opierając sie rękami o stół w  wyniku czego, talerz przejechał po blacie i wylądował z trzaskiem na podłodze.
- ups… – wcale się tym nie przejęła. – Idę do pokoju.
„A potem na basen” dodała w myślach.
- Ok:D – powiedziałam – do zobaczenia.
No dobra… Zostałam z nimi sama!!!:D aaaaa:D
- Możemy się dosiąść? – spytał Tom
baabababajhahaascoadhcpac[sc[apjsacf[j[oadjf[sa
- No:D
Usiedli. hahahahahahaha:D Tom przede mną:D
Zamówili to co my.
Oparłam głowę na rękach i spojrzałam na Dredzika.
Poczytajmy w jego mind:D
"Ku*wa... Jaka ona ładna... Normalnie muszę ją dziś przelecieć..."
OOOOooooooooo Zakrztusiłam się okruszkami.
- Jak masz na imię? - spytał patrząc mi prosto w oczy
LOL:D
Kelnerzy przynieśli żarcie a jakieś sprzątaczki zabrały potłuczony talerz.:D
- Lena:D - Zdechnę tu:D
"Słodkie imię... Idealne... Ku*wa... Chciałbym, żeby był wieczór..."
- Co robisz wieczorem? - spytał
heheheheheheheheh:D
Bill się pewnie jak przyzwoitka czuje:D
- Hm... Jeszcze nie wiem:D...
- Ej... Mam pytanie... - Bill się wciął - Dlaczego twoja przyjaciółka jest taka oschła?
- Marie? Ona taka zawsze:D I to moja siostra:D Jeżeli chcesz się z nią umówić ... To zapomnij:D Nie twoja liga:D
- Niby dlaczego?! - obruszył się
Ach te bulwersy:D
- Nie powiem:D
- Dlaczego?!
- Tajemnica:D
yeah:D koniec tematu:D
Żarli i żarli, a jak na razie nie skończyli:D
- Eh... A ile lat ma ta Marie? - nie ustępował
- 17, ty 19-latku:D Co wy w ogóle w Polsce robicie, prosiaczki?
Odwala mi?:D LOL:D
Brechnęli, ale po chwili Tom odpowiedział:D
- Nie jesteś naszą fanką? To dziwne... Już nawet nie pytam dlaczego byłyście na koncercie:D Ten koncert był naszym ostatnim w tej trasie:D No i teraz mamy urlop. Postanowiliśmy zostać w Polsce. Georg i Gustav pojechali se gdzieś. - wyszczerzył ząbki tak niewinnie i olśniewająco:D
sfvohepovb[efug-0eu -
sdfngbiethgb]0ehb]0ab a9drw-b-9edghb[rwjhb[odgjd
Skończyli śniadanie.
- LOL:D
- Nie mów że jesteś fanką Blog27!
- Zdurniałeś?!?!??!?!?!??!?! przede wszystkim jestem na to za stara! Poza tym nienawidzę popu!  Durne dziecko szczęścia… Mam na myśli tą blogaskę:D błahahaaha
- Spox:D Więc co robisz wieczorem? – Tom spojrzał bardziej natarczywie w moje oczy:D <stress>
Bill wstał i poszedł se gdzieś, mówiąc wcześniej ciche „cześć”.
Napalił się pewnie na Marie:D Biedaczek:D
A co on może ciekawego myśleć?
” Jassne… Nie moja liga? Phi… Przekonamy się… Postaram się, żeby wkrótce sama pytała o mnie, a nie ja o nią.. I w ogóle co miały znaczyć do cholery jej ostatnie teksty?? „
Zapowiada się super…
- Więc? Co robisz wieczorem? – powtórzył Tom
- Jeżeli chcesz to możesz się ze mną umówić:D – uśmiechnęłam się.
- Przyjdę po ciebie o 18. Wpadniemy do kina i na jakąś imprezę.
Stereotyp… Eh… Mówi się trudno:D Ale i tak mnie nie przeleci:D hahahaha:D
- Ok:D To ja idę:D Muszę coś zrobić… – wstałam i posłałam mu buziaka. fru fru:D
„jestttt… Ona będzie moja jeszcze dziś”
Niedoczekanie:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz