czwartek, 18 kwietnia 2013
notka 01
- Jeść… – po chwili zorientowała się, że jest na wizji – Oh! … Witam! Nazywam się Sarah Rodriguez. Właśnie tu, w Madrycie kończy się wielki koncert zespołu Bloodrose! Są fenomenalne, podbiły całą Europę i po Bloodtour 2007, zabierają się za USA. Zobaczmy teraz, co fani tego zespołu myślą o ich muzyce – kobieta odwróciła się i ruszyła w stronę kilkunastotysięcznego tłumu – Tak… Ten młodzieżowy zespół ściągnął tu ponad 50 tysięcy fanów! – podeszła do jakiejś dziewczyny, która miała wszędzie napisy „Bloodrose” i narysowane logo zespołu, czyli różę umoczoną we krwi. – Jak się czujesz po koncercie!? – krzyknęła prezenterka, gdyż tłum nie był w stanie się uspokoić. Zaraz dziewczyny miały wyjść rozdawać autografy.
- Było super! Kocham ten zespół, mam jego wszystkie płyty i plakaty! Te dziewczyny są fantastyczne! – odkrzyknęła młoda, wyglądająca na około 14 lat dziewczynka.
Prezenterka porozmawiała z kilkoma fanami, po czym skierowała się do wyjścia z hali, gdzie kroczyły dwie superstars. Blondynka i brunetka szły z uśmiechami na twarzy.
Ich wyjście spowodowało kolejną eksplozję krzyku.
- Oto Bloodrose! Sofia i Natallie!
*
Narracja Natallie
- Wolne! – krzyknęłam i rzuciłam się na łóżko w tourbusie. – Prawie!… Ah… – wtuliłam twarz w poduszki – Kocham afterparty!
Ah! Bo wy nie wiecie!:) No więc: po koncercie udałyśmy się do garderoby, po czym skierowali nas do busa na odpoczynek, a teraz idziemy na afterparty! Hehe:D Nasze party pokoncertowe:D
Looknęłam na siostrę. Siedziała przy stoliku w „salonie” i gapiła się przez okno.
- Piękne miasto… – rozmarzyła się… Heh…
- Wiem. – odparłam – Skoro to był ostatni koncert to może urządzimy sobie wakacje?:D – Sofia popatrzyła na mnie jak na downa.
- Serio, możemy? – wstała
- Hłehłe:D – to miało znaczyć tak:D. Usiadłam na łóżku i złapałam poduszkę – Ale do tego czasu… – rzuciłam nią w moją sis – Trza się zabawić:D:D:D
- Czytasz mi w myślach… – podniosła poduszkę z ziemi i skoczyła na mnie.
- Uważaj bo mi zniszczysz make-up! – krzyknęłam. Może by się zlitowała…? Tak…?
- Hmmmmm… Idziemy na to afretparty, czy nie?
Spojrzałam na zegarek… 22:00… Uuu…
- No!:D – i złapawszy ją za rękę wybiegłyśmy z naszego tourbusa.
Narracja Sofii
Sex, narkotyki, pieniądze… I ewentualnie muzyka:D
Wchodząc do klubu, mam wrażenie, że jestem swoją trzecią osobowością. Pierwsza to zwykła ja, druga to ta na scenie… Trzecia jest ostra i nieprzewidywalna… I taka właśnie teraz jestem.
- Idziemy skosztować czegoś ekstra? – spytała Natallie zanim dotarli do nas paparazzi.
- Co dalej po ostatnim koncercie z wielkiej trasy?! – zapytał jeden z nich.
- Mamy zamiar odpocząć, ale zaraz potem zabieramy się za ostrą pracę – powiedziała z uśmiechem moja crazy klonówa.
- Jeszcze się zastanowimy gdzie odbędzie się nasz dłuższy pobyt:D A potem zaskoczymy was czymś zupełnie odlotowym – dodałam
- Jesteście zadowolone z Bloodtour 2007?
- Oczywiście!:D – rzuciłyśmy wesoło – Jesteśmy zawsze zadowolone z tego co robimy, bo są to jakieś postępy. Generalnie nie robimy czegoś, co nie przynosi oczekiwanych rezultatów. – o matko Boziuchna… Ja to powiedziałam?! Od kiedy ja stosuję taki zaawansowany zestaw słów??!!
Paparazzi się zmyli, a my podeszłyśmy do baru.
- Żeby nie było… Jesteśmy w Madrycie… Czemu stanęłyśmy na edukacji tylko angielskiego i niemieckiego?? – Natallie rozejrzała się po sali.
- Bo nie mamy czasu?:D Nie wiem nawet, jak po hiszpańsku „proszę”, a co dopiero „podetrzyj się”.
Wybuchnęłyśmy śmiechem. Moja głupota mnie zadziwia:D
- Ale jak powiem do barmana po angielsku co chcę, to on zrozumie? – patrzyłam na faceta za ladą z sexy uśmieszkiem.
- Nie wiem, spróbuj:D
- Mogę dostać coś dobrego, smacznego i bezalkoholowego, żeby nikt się nie pluł? – spytałam płynnie po angielsku.
- Co na przykład? – ON ZROZUMIAŁ!!! Święto!! We Włoszech nie rozumieli, a zawsze pytam o to samo:D
- Koktajl, wasza specjalność jakaś:D
- Mi też:D – dołączyła Natallie
- Oczywiście. – i zajął się robieniem czegoś mniam:D
Obydwie w tym samym czasie odwróciłyśmy się do tłumów. Muzyka leciała typu dance, lol:D Miały być VIP-y? Tak? Nikogo nie znam, ale to chyba normal:D O rany, bredzę:D
- Poróbmy foty… Albo sama zrobię:D – wyciągnęłam telefon i ustawiłam się by cykać foty:D – poobrabiamy kolesiów:D Niech to będą… Napakowani, napaleni, pedałowaci…
Był napakowany… To niech będzie jeszcze chudy:D…
Jeszcze z wyglądu bez mózgu:D
Pierwszy… Taki blondyn… Napakowany… Bleee… Sztuczne muskuły można zrobić za pomocą operacji? Muszę zapytać Samiego:D On zawsze wie wszystko, a jest tylko ochroniarzem:D. Dalej… O! Z okularami:D Natallie przyglądała się moim wyczynom z półuśmieszkiem. Ok, wiem co to znaczy, ale nie jestem głupia:D Nie, nie, nie:D I dobrze o tym wiesz!:D
Z okularami… Wygląda nawet, ale gdyby był bez tych gogli…
Kolejne pstryk:D
Bad girls, and bad little boys:D:D
Ok, cicho…:D PEDAŁ! Widzę go wyraźnie:D!!
Pstrrryyyk:D
Ej! On ma więcej… A nie… Prawie więcej makijażu niż ja:D Nie osądzajmy się zbyt okropnie:D
Ale jaja:D On się gapi, hehe… Dobra, bo pomyśli, że na niego lecę:D Haha, śmieszne:D
Dalej… O… A tu mamy klasyczny przykład napaleńca. To takie… Taki… Ktoś (:D) co może zerżnąć wszystko co się porusza:D
Zawsze zastanawiałam się, jak oni to robią:D
Nieważne:D
Jakie to dirty:D
A tu… Bez mózgu z loczkami na głowie… Zaraz! Przecież Hiszpanie…
- Skończyłaś? Mamy już koktajle:D – przerwała mi brutalnie Natallie.
- No ok… – odwróciłam się do lady.
- Ty masz jakieś zboczenia, na każdym afterparty robisz to samo:D
- Wiem, to moje hobby:D Czymś trzeba się przecież zająć w czasie wolnym:D – upiłam przez słomkę trochę koktajlu – MNIAM! Pycha!
- ok, to pokaż co tym razem masz:D – przysunęła się do mnie. Nagle spojrzała na salę z tyłu, a potem z powrotem na mnie. – Na pewno widać mi stringi… Czuję to wewnętrznie:D
- Zawsze ci widać stringi:D – stwierdziłam inteligentnie.
- O tym mówię:D
- Który się gapi? – podałam jej telefon. Innego kolesia nie brałam pod uwagę, nie wiem czemu:D
- Tu:D To ten:D – wskazała na fotkę.
- O! – Seksoholik? W sumie… Nie zdziwiło mnie to:D Our sexy bodies… Błahahaha:D Żartowałam:D Odsunęłam się – O! Cholera! Ja tu żadnych stringów nie widzę! Jak ty siadłaś!?!?!:D
- tak jak zwykle!:D – teraz ona się odwróciła – Mamo… Fotografuj to, bo innej okazji na pewno nie będzie:D
Wybuchnęłyśmy takim śmiechem, że omal nie zleciałyśmy z krzeseł.
Pstryk:D
I znowu na salę, tym razem z koktajlami.
- Napalony i pedałowaty – mruknęła Natallie.
Tak.. Po zdjęciach zawsze patrzyłyśmy kto się gapił.
Żeby było jasne: zawsze jest pięć kategorii kolesiów.
A jeden zalicza się do dwóch, więc… Są tylko 4 foty:D
- Wiesz co? – spytałam
- Wiem:D – wiedziałam, że to głupie pytanie:D
- To czemu tu jesteśmy?
- Bo tak trzeba? – odparła pytająco
2 godziny później
Na pewno nie świecimy przykładem. Inaczej nie tańczyłybyśmy wyuzdanego tańca z jakimś kolesiem, nie?:D
A Nat? Obok mnie:D
Pedałowaty nadal się gapi, a napalony pożera moją blondwłosą sister wzrokiem! Przy tym jego wzrok jest takie przenikliwy, że aż głupio:D
Odkryłam, że się znają:D Ten Pedałowaty i Napalony:D Ale kogo to obchodzi? Co jest ważnego na afterparty?
Jeszcze godzinę później
Od kiedy na afterparty jest karaoke?
Ludzie! Leczcie się!:D
Zmyłyśmy się. Znaczy… Ruszyłyśmy do wyjścia.
- Ciekawe… – Natallie roześmiała się – Oni idą za nami:D
Wzruszyłam ramionami. Wielu szło, a jak zobaczyło tourbus to się zmyło:D
- O ty! A co tu dwa tourbusy robią? Jakiś zespół się tu zapodział, czy jaka cholera? – spytałam
- A w dupie to mam:D – co za szczęście, że żaden dupek nie zna polskiego:D – O nie! Nawet Sami nas zdradził! – jęknęła sis.
- Jaaa… – podbiegłyśmy do niego i obydwie z dwóch stron wzięłyśmy do pod ramię – Cześć Sami! I dzień dobry! – wystawiłyśmy rękę facetowi z którym nas „zdradził” nasz ochroniarz. To było po angielsku:D
Gostek uśmiechnął się ciepło (!) i uścisnął nam dłonie.
- Pierwszy raz w Madrycie? I jak wrażenia? – spytał
- Całkiem, całkiem:D – odparła Natallie
- Jak na tak odległe państwo jesteśmy tu bardzo znane – dodałam z uśmiechem. O ja! Dziwaki się zbliżają! Co to kurwa ma być!? Ratunku! Jaka szopa! Jaka koszulka!! AAAAAA!!->^^^
- Sami już mi powiedział skąd się tu wzięłyście i już odsłuchałem kilka waszych utworów. Są naprawdę dobre. Mogę wam pokazać w formie wymiany… Bill! Tom! Jesteście wreszcie! – PO NIEMIECKU! ONI SĄ Z TEGO TOURBUSA!? AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
Mam nadzieję, że nie mam tego głupiego uśmieszka…
Te „coś” podeszło do drugiego ochroniarza i centralnie zlustrowali nas wszerz i wzdłuż…
A my zrobiłyśmy to samo.
- Jak zwymiotuję, to nie ratuj już moich butów i nie tłumacz dlaczego to zrobiłam – powiedziałam po polsku wolno i wyraźnie. Sis i Sami chrząknęli lekko. – Miło mi was poznać! – rzuciłyśmy radośnie po angielsku i wystawiłyśmy łapki:D Jak kultura to kultura:D
- Skąd te dziewczyny się urwały? – spytał Szopen (po niem.)
Spojrzałam na Nat a ona na mnie i na Samiego. Nic nie mówić o naszej znajomości języka niemieckiego.
Opuściłyśmy dłonie. I w tym momencie wiedziałam, że stracili jakikolwiek dobry kontakt z nami.
- Wasze przeciwniczki, przywitajcie się chociaż – podrzucił ich ochroniarz.
Tym razem to oni, jakby od niechcenia wyciągnęli do nas ręce.
O co to, to nie!
- Sofia – przedstawiłam się, ale nie odwzajemniłam uścisku. Natallie zrobiła to samo.
- Brak kultury raczej nie świadczy o ludziach najlepiej – zauważyła (po niem.) niewinnie wycieraczka (czyt. ten mopogłów).
Już miałam coś powiedzieć, ale sis złapała mnie za nadgarstek.
- My idziemy, Sami. – powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
- Pierdolone debile nie warci złamanego grosza – rzuciłam lekko (niem.) mierząc ich wyzywającym spojrzeniem.
- Ej! – Nat zatrzymała się – Miałaś nie mówić, że znasz niemiecki!- po angielsku powiedziała.
- A po co ty mówisz to po angielsku?:D – zapytałam po polsku
W brech:D i wlazłyśmy do tourbusa.
Na twarzach Szopena i wycieraczki malowało się zdziwienie.
hahaha:D
Dobrze im tak:D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz