wtorek, 16 kwietnia 2013

notka 14


Narracja Kelly c.d.
Dzieciaczki zaczęły sie schodzić do domu koło godziny 20:30. Impra zaczynała się wg planu o 21, ale ludzie sie chyba na zegarkach nie znają wiec ich za to nie winie że przyszli za wcześnie:D
haha ha ha haha
Geoś siedział w kuchni i czekał aż przyjdzie dostawca z pizzą:D
kocham pizze:D
Siedziałyśmy w salonie i gadałyśmy z nowo poznanymi ziomami. Mój głęboki dekolt w bluzce przyciągał najwięcej uwagi:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
Nagle ktoś zadzwonił, wiec podniosłyśmy sie i walnęłyśmy głową w drzwi(żart) <- czyt. że otworzyłyśmy
Za drzwiami stała … PIZZA:D:D:D:D:D::DD:
::D:D:D::heheheh:D chyba ze 30 pudełek:d facet który to niósł miał kilka osób do pomocy:D 
- Pizzaaaaa!!!!!! Yeahhhh:D – otworzyłyśmy drzwi szerzej i wpuściłyśmy ich do środeczka:D – GEOOOOOOOOOOOOOŚŚŚŚ!
Wszystko poszło gładko:D Pizza leżała na stole już a ludzie się nią zażerali:D jakie samoluby:D nawet nie poczekają na resztę miasta:D

Narracja Nelly

Zarąbałyśmy wszystkie płyty z naszych pokoi i obcykiwałyśmy (specjalnie głupie słowo) z Geosiem co mamy puścić, gdy do drzwi ktoś zadzwonił
- Ja nie idę, trzeba teraz pilnować pizzy bo nam całą wyżrą obżartuchy jedne… – powiedziałam nie ruszając się z miejsca
- Ja też nie:D Geoś idź, a my coś puścimy zzz:D – Kelly wyszczerzyła ząbki
Georg nic nie powiedział, tylko poszedł
Do drzwi pukał nie kto inny jak…. no pomyślcie… jak… Gustav! hehe
A my puściłyśmy płytę z techniawką, nie pamiętam co to było, bo było dawno… całe 10 sekund temu zz:D
Zadzwoniłyśmy po kolejne pizze…. zanim ludzie tu przyszły, mogli chociaż w domu coś zjeść… nie lubię ich.. są be
No w każdym bądź razie….ludziów zrobiło się pełno, ale brakowało cwelów… cóż to za peszek:D:D
- Nie ma ciot – zauważyła Kelly
- Wiem, właśnie o tym myślałam;d…. może przyjdą zaraz? ZZZ:D
- I hope
- Trzeba przecież kogoś spić:D:D:D:D:D::D:D:D:D:DDDDD::
- Właśnie… trzeba się na kimś wyżyć za te ostatnie dni niewyżycia – Kelly wyszczerzyła ząbki i wybuchnęła śmiechem
- Kelly, opanuj się, jeszcze ludzie cię usłyszą…. – pogłaskałam ją po głowie
10 minut później ponownie ktoś zadzwonił do drzwi
( 21.27)
- Pizzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz zzzzzzzaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa przyjechałaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!! – krzyknęłyśmy równocześnie otwierając drzwi
- O… nie ma pizzy – zauważyła Kelly z niesmakiem
- Jak to? – odwróciłam się od stołu, na którym pozostało tylko jedno pudełko z polową pizzy i omal nie zlałam się ze śmiechu – Nie macie przypadkiem pizzy? – zwróciłam się do bliźniaków.
- A widzisz ją gdzieś? – spytał ironicznie z głupim półuśmieszkiem Szczotkas
Tom natomiast stał centralnie gapiąc się na to co miała moja przyjaciółka pod bluzką… a raczej to co miała na zewnątrz hihi
Ale cwel tak między nami
Nawet nie zadali sobie trudu, by się przebrać… powinni brać przykład z nas !! Moi moi!!:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
Wpuściłyśmy ich do środka.
Kelly pobiegła do kuchni i wróciła z dwoma lampkami martini
- Proszę – wcisnęła im je do rąk
Ja natomiast otworzyłam ponownie drzwi i wpuściłam tego samego kolesia z zapasami pizzy.
Jakie to nie sexy. Nikt nie zwrócił uwagi na moją sweetaśna bluzeckę…taką różową… i wcale nie miała mniejszego dekoltu od bluzki Kelly!! a tak się namęczyłam żeby ją założyć…. trochę przyciasna jest w niektórych miejscach… w TYCH niektórych  … ja tej padaczce pokażę, że trzeba docenić to co tak trudno się zrobiło jboeharjgewopgjrpobjaeroijboietng hihi
Georg zapłacił, wywalił dostawcę za drzwi i przywitał się z bliźniakami.
Ja z Kelly natomiast poszłyśmy po kolejne drinki i wystudiowaną obojętnością podałyśmy je braciochom, którzy siedzieli na kanapie.
Trzeba było zrobić to z obojętnością, gdyż na bycie miłym by się nie nabrali.
A tak, spokojnie przyjęli od nas lampki z martini hehe
Ma się te szalone pomysły  :D:D:D:D:D:D
Imreza rozkręciła się na dobre gdzieś około 22.34 <- liczyłam. 
Dałyśmy im chyba ze 20 lampek, a ich cholera nie wzięło!!!!!!!!!!!!!
Scheisse!!
- Musimy coś robić – powiedziałam do Kelly stojąc z nią przy minibarze
- Jakbym nie wiedziała – mruknęła mi w odpowiedzi
-Więc…. trzeba dać im coś mocniejszego
- Ale sama widziałaś, że już nie chcą
- No to napijmy się z nimi – uśmiechnęłam się złowieszczo
- No to oni nas zaleją… znaczy zachleją – wybuchnęłyśmy śmiechem
- No to pościemniamy, że pijemy, ale nie pijemy i będzie ok, rozumiesz?:]
- Cóż… jeśli się zgodzą, to czemu nie?:D
Twardo ruszyłyśmy do bliźniaków i usiadłyśmy między nimi
- Jak impreza? – wyszczerzyłam do Billa i Toma ząbki
- Cóź…… jest………- Bill zwiesił się…. Tak!!! O to chodziło!!!! Zaczyna działać!!!!! Yeah!! Yeah!! Yeah!!
- Jest fajnie – odparł szybko za niego Heomoneandertalczyk
Hahahahahhhaaaaaaaaa, nie da rady już go bronić!! Prawie bredzi hihihih
- Napijecie się z nami? – spytała Kelly, nie spuszczając z lekkiego tonu. Po chwili wyszczerzyła ząbki – Geoś nas zabije, znaczy mnie i Nelly jak się spijemy, ale raczej damy radę:D:DD::D:D:D:D:D:D
Tom uniósł brew.
- Zabije was?
Uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
- W ogóle w to nie wątpię:D Traktuje nas jak swoje podopieczne… i …. sądzę… że… – specjalnie kilka razy się zwiesiłam, żeby myśleli, że coś piłam i mi odwala -  No.. wiadomo o co chodzi
- Uratujemy was, nie Tom?- Bill zrobił zzz
Dred spojrzał na swojego klona badawczym spojrzeniem
- Mogę cię prosić na chwilę? – uśmiechnął się
- No:D

(uwaga uwaga:D czas na narracje Toma!!!)

Narracja Toma:D:D:D:D:D::D:D:D

Weszliśmy do łazienki na pierwszym pietrze. mam nadzieje, że nikt tego nie widział bo będą nas za pedałów uważać… ale ok… jaki debil!!! ku*wa!!!
- Bill, odje*ało ci już?? – spytałem szybko gdy tylko zamknął drzwi
- mi? Niby czemu?
- Zachowujesz sie tak jakbyś……………
- No? Jakbym co???
- Sie upił!!!!!! – potrząsnąłem nim kilka razy, jakby to miało go otrzeźwić… cóż… nie pomogło…. tylko pogorszyło
- Tomuuuuuuuuuuuuuuuuś!!!!! Przestań mnie rzucać po ścianach!! – Bill zatoczył się od kibla do umywalki – O… jak tu śmierdzi… zaraz haftnę na twoje szerokie spodnie… bleeeee
Cofnąłem się gwałtownie… Cała… e… breja wylądowała na posadzce pod umywalką… Teraz to dopiero śmierdziało…
- ajajajajaj, ale paćka – zauważył Bill
- Tak… zaraz rzygnę na ciebie… – ale przypomniało mi się o czym chciałem gadać – A no właśnie… Wiesz że chyba jesteś pijany bardziej niż kiedykolwiek?
- Tak??? – Bill spojrzał na mnie jak na ułomnego pięciolatka z porażeniem i na dodatek zgwałconego przez własnego ojca…:D – Kto to sprzątnie? Nie będę tego jadł… Ja lubię Nelly:D
- Co? – chyba się przesłyszałem
Czyżbym był najbardziej trzeźwy ze wszystkich osób na tym party? O ku*wa… nigdy mi sie to nie zdarzyło
błahahahahahhaha
- Nelly ma ładną bluzkę – powiedział cicho, jakby wyznał właśnie Tomowi miłość – Widziałeś? – spytał jeszcze ciszej
OMG, ja go nie znam
- Kelly miała ładniejszą  – jak do idioty to jak idiota:D
- Wcale nie!! – krzyknął buntowniczo Czarny – Nie kłóć się ze mną!!! I sprzątaj te rzygi jak najszybciej, bo ci je wsadzę do gardła!! Bleeee
- Uspokój się Bill!!!!! Daj se siana z jej bluzką i z tymi rzygami i chodźmy stąd! Te dziewczyny chcą nas upić! Jak widać już im się to w połowie udało! Ja jeszcze się trzymam! A ty? Spójrz na siebie! Wyglądasz jak… jakaś rzygowina!!! Albo jak niewyżyta gejowska idiotka!! Zrób coś ze sobą człowieku!!
- Ale co konkretnie?
- NP… wypij trochę WODY!!! Na dobry początek!
- ahhhhhaaaa….
Zeszliśmy na dół. Nelly nas zobaczyła,i podbiegła z czymś co wyglądało jak butelka wody
- Masz, może to pomoże – wyszczerzyła ząbki
Usiedliśmy znów na kanapie w salonie. Goście się już w większości tak narąbali, że leżeli nieprzytomnie na ziemi, więc mogliśmy gadać spokojnie nie martwiąc się że ktokolwiek mógłby nas podsłuchać… Co ja bredzę…. OMG… Chyba mi odwala…
Muzyka leciała już cicho i nie były to ostre rytmy techna, tylko spokojne ballady.
Zupełnie jakby ktoś chciał nas uśpić… Ciekawe…
To wyglądało dosyć zabawnie. W jednym rogu siedziała Nell w drugim Kell ja z Billem po środku. .. Jakby nas osaczyły… 
A może taki był ich plan…?
OMG…
Chyba im się udało…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz