czwartek, 18 kwietnia 2013
nota 4
>Marie<
- E… Co robimy? – spytałam, gdy ONE były coraz bliżej i najwyraźniej miały mnie staranować wszerz i wzdłuż…
Przecież nie będę ich odpychać, jeszcze ktoś zauważy, że mam powera!
Bill chwycił mnie za rękę!
- W tył zwrot! – rzucił i zaczęliśmy biec w nieznanym mi kierunku
- Ale… Ale Bill! Ja nie znam tej części miasta!
- Wszystko jedno, trzeba wiać! – roześmiał się
Obejrzałam się za siebie. Fanki nie były wcale daleko!!
AAAAAAAAAAAaaaaAAAAaaaaAA!!!!!
KEIN ZURUCK!!!
Trza brać nogi za pasa!
- Jakiś stary budynek! – looknął na mnie rozbawiony do granic możliwości – Jak wejdą za nami, to wypróbuję chwyt z mojego teledysku i skoczymy z dachu żeby przed nimi zwiać :D:D
Mimo wszystko wybuchnęłam śmiechem i zniknęliśmy z oczu buszdziewczętom (czyt. laski z buszu).
Wbiegliśmy po schodach na górę. Szok Fajnie tu
Spojrzałam przez okno.
- To nie jest śmieszne, one tam stoją
Stanął obok mnie.
- Faktycznie… Coś mi się wydaje, że nici z cywilizowanej randki hahahah
Spojrzałam na niego. TO W C A L E N I E J E S T R A N D K A A A A A A A A A A A A ! ! ! ! ! ! !
- One nie pójdą?…
Przystawiłam dłonie do szyby.
Co by tu zrobić…
Nigdy nie próbowałam zmienić pogody…
Ciekawe czy mi się uda…
W sumie… jest ładna pogoda….
Eh… ok… spróbujmy
Kurwa… a jak pójdzie szyba?
A trudno
- Nie wiem, chyba nie – znów wzruszył ramionami, gdy ja całkiem skutecznie próbowałam wywołać deszcz.
Nagle niebo przeszył piorun i strzeliła szyba.
Odrzuciło mnie do tyłu.
Uhh… kurwa… moje biedne ręce!!
- Nic ci nie jest? – Bill podbiegł do mnie
- Nie wiem, chyba nie…
KURWA! Zamiast deszczu mam burzę!
Chciałam tylko deszcz, nie ulewę!
Wiedziałam, że coś nie wypali!
Super…
- Dłonie ci krwawią!
- Co? – rzuciłam okiem na rany.
Łaaaaaa… krew się leje jakby normalnie żyłę szlag trafił – Eh… zaraz przejdzie, nie martw się
- Co ty gadasz! Przecież…
- Oj, zamknij się, panikujesz gorzej niż dziewica przed zerżnięciem.
Spojrzał na mnie z deka zdezorientowany chyba.
- Jesteś naprawdę niesamowita
- Wiem Naprawdę jestem
Pokręcił głową i pomógł mi wstać.
- Nie mam niczego, czym mógłbym ci to obandażować, więc może…
Nie słuchałam go dalej, tylko wystawiłam ręce za okno. Deszcz spłukał krew, a ja miałam już czyściutkie dłonie czasami te zdolności się przydają
- Jakim cudem ja nie mam żadnych ran? – spytałam głupkowato
W końcu on nie może wiedzieć, że naprawdę jestem inna
- Jak to nie masz? – chwycił mnie za nadgarstki – Nie… To niemożliwe…
- W końcu sam powiedziałeś, że jestem niesamowita – uśmiechnęłam się słodko
- Ale.. Ale… – westchnął zrezygnowany – Skoro nic ci nie jest… To co teraz?
- Ty mnie się pytasz? To nie ja cię prosiłam, żebyś się ze mną spotkał. A tak poza tym, to fanki uciekły przed… - mój wywód przerwał potężny huk w oddali. No nie mówcie, że coś się przeze mnie zjara albo coś, bo padnę – No właśnie, przez burzę.
Kurwa… Powiedziałabym mu wszystko i mogłabym wtedy naprawić pogodę, ale kurwa nie mogę!
- Zadzwonię po kogoś i nas stąd zabierze – wyciągnął telefon
- Jak cię piorun pierdolnie, to nie będzie moja wina, wiesz?
Zmarszczył czoło, jakby mu gówno po twarzy spływało.
- Ej no… to co teraz?
Ale z niego ciota… ŻALLLLL!!!!!!!!
- Wychodzi na to, że sobie tu posiedzimy – przeze mnie.
eH…
Chyba go coś oświeciło, bo nagle się ucieszył
- Będzie czas, żebyś mi opowiedziała coś o sobie
<Lena>
AAA!!!
aa!!!
aaaaaaaaaaaaaaa!!!
Nie…
To nie jest orgazm:D
gfbnrslgjnblioptegn fvp[-c0ibh nsd.;bk ljncpx;fkhndlthn
Jestem niewinna!
ha:D
no więc… Tom i ja (jak to pojebanie brzmi:D) idziemy do discoclubu!!! To nie jest żart!!!
ON KUPIŁ WEJŚCIÓWKI na DISCOCLUB!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Żal!!!
No, ale żeby nie zrobić mu przykrości to z nim idę;D
ifjckn vdsv kxvbnv vsdjlv bkn,mbfhn,cmczliovn,dsmjcbkvlbm,
No ok… Już jesteśmy w środku:D
OooOOOOOoOOOO…
Oni tu puszczają Mandarynę!!!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaa!!
- Uciekajmy stąd:D – szepnęłam do niego
Niech tylko nie zrozumie tego tak jak nie powinien:D
Nie nie nie:D Ja nie taka dupodajka:D
dkljbh dkjfghbvoidgunlkgb pohcp;bndlnb;dgnb;m;’dndg
- Nie podoba ci się tu?
- No wiesz… To tak jakby puszczali w Niemczech Nene i jej najstarsze piosenki… Po prostu, tyle razy tego słuchałeś, że już dłużej nie możesz:D
- AAaaAAaA:D Ok – no to wyszliśmy z tego clubu:D yeahhh:D
- Dokąd teraz?:D – ponowił temat wieczoru
- Głodna jestem:D
- Fast foody?:D
- genialne:D – i podreptaliśmy do najbliższej… e…. budki z fast foodami:D yeah:D
yeah yeah yeah:D
- 2 hamburgery, 2 porcje frytek, 2 cole i kurczak:D – powiedziałam szybko zanim Tom się wciął:D
- Tyle zjemy?!
- No co?:D To dopiero przystawki:D Co na deser?:D Lody?:D
hihiihihiihihihihi:D
Trzeba go skutecznie odstraszyć:D No bo przecież ja mu dupy nie dam:D
Westchnął i… się roześmiał!!!!
<zapowietrzenie>
- Co?:D – spytałam głupio
- Nic:Dhvoerwhfvsfvbfngn sfngbpfbpdhgrbs<-śmiech
mruknęłam krótkie „aha” po czym usiedliśmy i czekaliśmy na żarło. Przyszło szybko:D
haha:D
No to zaczęliśmy jeść:D Przy tej budce są stoliczki, nie? No i tak siedzimy:D
No, ale… To jest niesprawiedliwe, że mi się tak dobrze z nim gada… Bardzo niesprawiedliwe…
Może będzie tym jedynym któremu zezwolę na…
KURWA!!! LENA nawet o tym nie myśl!!!!
Co ja daje!!!!
Przecież zajdę w ciążę!!
Tak być nie może!!!
wdech i wydech.
- nic ci nie jest?
Spojrzałam na niego
Dlaczego on jest taki idealny?!
- Nie…
Jedliśmy ciągle gadając, a ja coraz bardziej miałam ochotę na sex….
Ale przecież nie zajdę w ciążę w wieku niecałych 17 lat!!!
nie ma mowy.
tralalala
tak jak myślałam, nie dało rady jednak tego wszystkiego zjeść:D
Zostało pół kurczaka:D
LOL:D
A przecież, jak byłam z Marie to zawsze jemy to samo i jakoś nic nie zostaje:D
błah:D
- Dokąd teraz? – spytałam szczęśliwa
No wiecie… Happy to moje drugie imię:D
- Może…
Przeczytam mu w myślach…
„Do mojego pokoju? Kurwa… Tom, przecież to za wcześnie, jeszcze sobie pomyśli nie wiadomo co… „
- Więc? – po chwili ciszy dodał:
- Może spacer po parku?
LOL:D
LOL:D
On się powstrzymuje:D
„Jakim ja jestem debilem…”
- No to idziemy:D A potem mnie odstawisz pod mój pokój:D
- ok
No i zaczęliśmy sobie okrążać cały park. Po 2 godzinach wróciliśmy do hotelu.
Zamknęłam drzwi do naszego pokoju i rzuciłam się na wyrko. Marie spała na swoim. Wszystko było git… Ale… Marina zniknęła…
>Marie<
- Obudź się! – krzyczała mi nad uchem siostra, aż skutecznie wyrwała mnie ze snu.
- Co znowu?… – jęknęłam, nie otwierając oczu
- Marina poszła… gdzieś…
- Jak to gdzieś?! – szybko usiadłam na łóżku i looknęłam na siebie. KURWA!! Znowu jestem pół kolorowa!! – Gdzie ona jest?!
- Czekaj… zaraz ją posłucham, to może wyczaję gdzie jest…
Tylko nie u Billa… Błagam…
- Marina mówi, że… – wybuchnęła śmiechem – Jest u Billa
- No i z czego rżysz?! Znowu będę miała przez nią problemy!
- Bez przesady, przecież nie przyjdzie tutaj nie?
- Pierdolę… – glebłam z powrotem na łóżko – Co ona mu znowu gada?
- Mówi do niego… On leży chyba na łóżku, bo położyła się obok niego i zaczęła go smyrać po całym ciele… Co za zboczeniec hahahah:D
Zawsze się zastanawiałam, jak ona słyszy co kto robi, ale chyba słyszy te impulsy wysyłane do mózgu, co ma człowiek robić, czy jakoś tak…
- I?
- I mówi mu, że dzisiejszy dzień był wspaniały, że chcesz się z nim spotkać jutro, że chcesz poczuć jego ciało tak blisko jak tylko się da… lol… ale wyobraźnia
- A on?
- on myśli, że ma jakieś omamy i stara się jej nie słuchać, ale to oczywiście niemożliwe
- I?
- Ona chce go doprowadzić do erekcji! – wybuchnęła takim rżeniem, że rzez moment myślałam, że ona oszalała albo wzięła tabletki antykoncepcyjne, przeterminowane oczywiście
- No i? Wychodzi jej to? XD I co mu mówi?
- Mówi mu… ok, to mówię jakbyś to ty mówiła Więc ona mówi, że wie, że chciałby cię dostać, że chciałby się z tobą pieprzyć, że jesteś na wyciągnięcie dłoni, tak samo chętna. Że przy tobie mógłby zrealizować swoje największe seksualne pragnienia, że z przyjemnością wzięłabyś jego… no wiesz, do ust…
RZYG!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Bill myśli, że zaraz się spuści błshahahahduifhfibnjzowdjvbgfiojbvbkljmnoxf
hokpobjviocnogfdjvoi bnbfnxklmgfclnfg
- I co dalej? Spuścił się?
- Jeszcze nie
- No dobra, dalej… Ale.. zaraz… Ona go dotyka tam i w ogóle?
- E.. No tak Swoją drogą to chyba jest w tym dobra, bo Bill zaczyna wzdychać
- Nie nie nie… – Jak już, to ja mam go dotykać, nie ona!!!!
- Marie!
- No co?!
- Nic!
- Co dalej! Jestem zdesperowana! Ty! A jak ona go przerżnie?!
- To zrób coś!
- Ok – wstałam i wyszłam na korytarz.
O nie! Marina nie powinna się do tego wtrącać.
Zapukałam do jego pokoju.
- Cześć Bill! To ja! Otwórz drzwi! – hahahaha Wolę nie wiedzieć jak teraz wygląda, ty kurwo, wytnę ci piersi za karę!
Może się powtarzam, ale to skuteczne jest
- Marie? – spytał jakby zduszonym głosem… Jaaaaaa…. Marina! Oderwę ci łeb!
- No Otwórz drzwi!
YES! Chyba idzie do drzwi!
- Nie… czekaj…
- Na co?
- Ten… zaraz… Poczekaj… chwilę…
Zaczęłam chichotać jak jakaś ćpunka.
- A co ty tam robisz? Chowasz jakąś kurwę do szafy? Pamiętaj, że niektóre mają za duże piersi i możesz je nie domknąć
- Co ty! Ja przecież nie…
- Jesteś prawiczkiem?!
- Że co?! – otworzył drzwi
Spojrzałam na jego twarz. Ah… te policzki całe czerwone…
O! Nie ma koszulki!
…
…
I spodni!
…
…
..
.
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Bill… – zaczęłam słodkim głosem, aż jeszcze bardziej się zaczerwienił – Co ty tutaj sam robiłeś? – spojrzałam wymownie na jego nieco.. ekhem… na jego bokserki.
- Ja?…
Pokiwałam głową z debilnym uśmieszkiem
- Ja?… Sam?… Nie… – pokręcił głową – Ja nic…
- Taaaakk?? I ja mam ci uwierzyć?
Wydał z siebie ni to urywany szloch, ni parsknięcie śmichem ni to jęk. Jest dobry
O! Ty kurwo jedna! Co ty jeszcze tu robisz?!
Marina podeszła powoli do Billa i położyła dłonie na jego biodrach. I coraz niżej… i coraz niżej…
Miałam wrażenie, że Bill zaraz się spuści na moich oczach. Taa… Ciekawe jakby z tego się tłumaczył
- Może zostawić cię samego?…
- O Boże… Nie… Znaczy… Boże… – oparł się o framugę drzwi – Nie wiem co się dzieje, jednak może idź…
- A może zostanę? – nie czekając na jego odpowiedź, wepchnęłam go do środka i zamknęłam za sobą drzwi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz