Narracja Georga
Nie mogę z nich!!!! błahahahahahahhahahahahahahahahahahahahah
Szczerze powiedziawszy jeżeli zacznę gadać, to nie wiem czy ujdę z życiem…:D
Kelly trzęsła się jakoś niespokojnie, a Nelly chyba nie zdawała sobie nawet sprawy ze siedzi koło Billa:P Chyba wszyscy mają niezłego kaca po wczorajszym. dobrze że ja chociaż jako jedyny nie piłem(a no i Gustav, nie zapomnijmy o Gustavie).
No dobra od czego mam zacząć?
Tak też zapytałem
- Wszystko co wiesz o wczorajszej nocy! – krzyknęły jednocześnie Kell i Nelly.
Jakże mi się chciało śmiać…. błahahaha, ale grunt to powaga, nie?:D Trzeba przynajmniej udawać, że to straszne;D
- więc… Pamiętacie jak tańczyliście na stole?
Wszyscy przytaknęli głowami.. No prawie wszyscy… Bill. Jeden wyjątek, ale on był pijany już dużo wcześniej więc chyba muszę zacząć od wczessssnego początku….
- No więc z tego co wiem, to nasze złe bliźniaczki – tu miałem na myśli Kelly i Nelly – postanowiły wam dać nauczkę i spoić na śmierć:D
Bliźniaki spojrzeli na dwie pozbawione skrupułów dziewczyny, które trzęsły się ze śmiechu na kanapie i przybiły sobie po chwili piątkę… Nie rozumiem ich języka…
- Tylko dać nauczkę, i pokazać kto tu rządzi – uśmiechnęła sie spokojnie Kelly
- Nieważne. W każdym bądź razie, tańczyliście na stole, Bill trzymał już swoją drugą butelkę wódy, a Nelly kolejną z Kelly na spółę. Tom zabrał jak pamiętam Billowi i wypił połowę sam jednym tchem… – tu zerknąłem na dredziarza – podziwiam cię stary, ja bym chyba umarł na miejscu:D
Wszyscy brechli
- I chyba już wtedy wszyscy sie zalaliście, robiliście takie wygibasy, że o mało nie polałem się w gacie:P Bill i Tom … chm… – tu looknąłem na dziewczyny – zastępowali wam rury:D:D:D:D::D:D:D:D:D:DD::D;d;d;dd;d;d Oczywiście miałem na myśli rury w klubie ze striptizem, nie myślcie że to nie wiadomo co, dojdziemy jeszcze do tego
Zrobiłem krótką przerwę, żeby ta sytuacja nabrała dramatyzmu.
- Aha… no więc… Potem Kelly wskoczyła na Toma – wyszczerzyłem ząbki. Nalana dziewczyna nie powinna zdecydowanie skakać:D – I zaczęliście się całować… – ściszyłem głos. Tom i Kelly spojrzeli na siebie ze zdziwieniem w oczach pomieszany z głupim uśmieszkiem. Extra:D – I powiem wam, że to był pic w porównaniu z Billem i Nelly…. :D:D:D:D
- Co… masz na myśli? – spytała cicho Nelly
Hehehehehehhehahsouighoihjerpodbjktpojktpodmkr[ukmrpumkr
- Wy…. – urwałem na chwilę, ale trzeba kontynuować, bo oni zaraz mnie zabiją wzrokiem, hahahahaha, a przecież to nie robiłem takie rzeczy:D – No zaraz, od początku… ale zaraz… TOM!!
- Tak? – Tom uśmiechnął się cwanie
- Właśnie… ty to jeszcze pamiętasz!!
- hihi
Wszyscy spojrzeli w jego stronę
- Co mAsz na myśli do cholery? – spytała groźnie Kelly
- Eee…. że mam mocniejszą głowę?:D
- Nie kurwa. Ty mnie świadomie wykorzystałeś!!
- Sama się prosiłaś… – odparł niewinnie
- Bo się ku*wa na**bałam!! – krzyknęła wściekle Kelly
- A wiesz co jest ciekawe? To że nawaleni ludzie robią to, czego trzeźwo nie robią, bo się boją…
Kelly odskoczyła od niego i już otwierała usta by coś powiedzieć, ale trzeba ich uciszyć
- Chcecie znać resztę? Dokąd pamiętasz Tom? – spytałem go
- E…. do… tego…. – spojrzał wymownie na dziewczyny…
- Aha… rozumiem…:D Więc Bill i Nelly…. znaczy to na początku wyglądało to tak samo jak u nich – wskazałem głową na resztę, czyli Toma i Kell – Ale ty Bill byłeś na tyle genialny… a może i głupi, że ściągnąłeś z Nelly koszulkę i dlatego była na żyrandolu. Masz cela – pokiwałem głową z uznaniem – Jak na nawalonego….
I teraz myślałem, że Nell go zabije, ale ona była zbyt zszokowana by coś powiedzieć, więc kontynuowałem:D – No i nasz kochana Nelly i… hihh0jvgiodrbhebneorhnoturonrh – znowu zacząłem turlać się po podłodze ( w przenośni ) – Nelly nagle zeskoczyła z Billa i podeszła do Kell i Toma…. – urwałem. Powiedzieć to, czy nie?
Tom mnie wyręczył.
- Podeszłaś do nas i zaczęłyście się całować, mimo, że Kelly ze mnie nie zeszła – powiedział całkiem poważnie
Kelly spojrzała najpierw na mnie, potem na Toma a na końcu na Nelly i wybuchnęła śmiechem. Nelly jej zawtórowała. Cóż… te reakcje…
- One? Razem? – spytał Bill dławiąc się własną śliną ze śmiechu. – A co ze mną?
- A ty zanim Nelly podeszła do nich zostałeś przez nią zepchnięty ze stołu na kanapę
- O. Ciekawe… – teraz on pokiwał głową
- Wiem:D Gdy przestałyście się całować – zwróciłem się do „bliźniaczek” – Kelly rzuciła się na kanapę, żebyś nie czuł się Billuś samotny. Byłem na tyle inteligentny, że pomyślałem, że możecie rozmawiać, więc podszedłem bliżej. Kelly powiedziała, cytuję ” Nie sądzisz, że Nelly cudnie całuje?”
Przerwałem, by dziewczyny mogły się wybrechać.
- Ty zaś pokiwałeś głową i powiedziałeś, że o tym wiesz. Potem zaczęliście się brechtać. Wracając do reszty. Nelly chciała całować się z Tomem, bo miała nastrój do całowania, ale Tomowi to nie w pasek było, bo Nelly to nie Kelly. Tak to wyglądało. Tak się przechylałeś, że spadłeś do reszty, a Nelly potem dołączyła. Tom zapytał, znowu cytuję „pójdziemy się pobawić?” Reszta zaczęła się cieszyć jak downy i wyszliście na dwór.
Znowu pauza:D Kocham ich trzymać w napięciu.
- Wyszłam tam bez bluzki?? – Nelly nie mogła sie nadziwić
- Dokładnie tak – odparłem no i kontynuowałem – Poszliście na dwór – powtórzyłem – no i znalazły was huśtawki
- Aha…. – odparli ułomnie
- No więc jak pamiętam…eee…no…właśnie… Tom pobiegł, oczywiście prawie się wyjebał, ale nie zwracajmy uwagi na takie szczegóły:D więc pobiegł na huśtawkę i zaczął się na niej bujać jak ciota, albo co najmniej jak cwel – znów pauza – i potem Kelly jakimś cudem zatrzymała tą huśtawkę, naprawdę nie wiem, jak to zrobiła, ale ją w każdym bądź razie zatrzymała i tak usiadła że byliście twarzami do siebie, nie wiem, jak to opisać…
Kelly znowu spojrzała na Toma. Jak na mój gust to spojrzała na niego więcej razy dzisiaj niż w ciągu całego jej pobytu tutaj, ale nie wnikam…
- Jak zwykle całowaliście się i nie było sposobności żebyście przestali… Tak więc przejdę do Nelly i Billa… – tu zrobiłem śmieszną minkę – Bill był zalany, wszyscy to wiedzą. Ale i tak chciał usiąść na huśtawkę… no i zaczął się huśtać a Nelly tak się z niego rżała, że omal nie upadła, ale to tzw. szczegół Wracając do Billa – spojrzałem na niego – Miałeś niezłą zabawę z tego, ale do czasu. Chwilę potem zleciałeś z huśtawki i z impetem walnąłeś o ziemię. Potem ty – looknąłem na Nell – usiadłaś na nim i dalej się brechtając zaczęłaś go łaskotać. Potem on cię jakoś przewrócił że byłaś pod nim i on cię łaskotał, aż ty go w końcu walnęłaś w krocze i uciekłaś. On cię zaczął gonić i biegaliście tak z dobre 10 minut bez celu, aż się potknęłaś i wpadłaś do sadzawki.
Znowu wszyscy zaczęli się śmiać(aż cały dom skakał).
- Co to by była za zabawa, gdybyś była tam sama – uśmiechnąłem się – wszyscy polecieli za tobą i zaczęliście się nawzajem chlapać i podtapiać. Znudziło wam się to jednak szybko i wyszliście z sadzawki. Usiedliście na trawie i zaczęliście opowiadać różne historyjki z waszego życia. – zacząłem się rżeć jak koń:D:D – Najlepsza była opowieść Nelly – looknąłem w jej stronę – była o jakimś dwadzieścia – kilku letnim chłopaku, który… – nie dokończyłem bo przerwała mi Nell
- Zachowaj sobie moje brednie dla siebie – odparła chłodno
- Co masz na myśli? Opowiadam wszystko, więc to też opowiem – Usiadłem se wygodniej na kanapie – Usiadłaś na trawce i zaczęłaś opowiadać. Że kiedyś poszłaś do lasu szukać psa, który ci uciekł…. Dotarłaś do jakiejś chatki i chciałaś kogoś tam spytać, czy nie widział go. Z chatki wyszedł ten facet. Był dla ciebie miły…
Spojrzałem na Kelly, która najwyraźniej spanikowała. Nie mogła wydusić z siebie słowa. Ale czemu?
- I nagle cię złapał i…
- Zamknij się do cholery, bo ci zaraz wpie*dolę!!! – krzyknęła Nelly
- Ale przecież….
- Ku*wa, rozumiesz co do ciebie mówię??! – w jej oczach pojawiły się łzy – Nie waż się nikomu o tym mówić, bo cię zabiję – Wstała i pobiegła na górę.
Kelly także wstała i bez słowa ruszyła za przyjaciółką.
Otworzyłem szeroko oczy
- Nie wiedziałem, że to wydarzyło się naprawdę… – mruknąłem zszokowany – Teraz rozumiem… o mój Boże…
- Co się stało? – spytał Bill. Był wyraźnie zmartwiony.
- Nieważne.. Mam nie mówić, to nie powiem… – chrząknąłem i kontynuowałem opowieść pomijając wątek Nelly – Wy też żeście bredzili, ale nie pamiętam o czym.
- Nie zmieniaj tematu, o co chodziło Nell? – dociekał Bill
Czy on tak zawsze będzie mnie wkurzał?
- Nie powiem – powtórzyłem – potem poleżeliście chwilę aż wysuszyliście się trochę i Kell wpadła na pomysł żebyście wykopali drugą sadzawkę.
Tom wybuchnął śmiechem.
- Nelly poszła do garażu poszukać łopaty i nie wróciła:D Bill poszedł jej poszukać, ale chyba zapomniał że poszła do garażu i poszedł do jej pokoju.
- A ja i Kelly? – spytał dociekliwie Tom
eh… a chciałem go w niepewności potrzymać
- więęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęcccc……. Gdy oni nie wracali wy poszliście do domu i obijając sie po ścianach i całując się jednocześnie trafiliście do pokoju Kelly.
Tom miał rozdziabione usta.. Śmiechu warte:D
- usłyszałem szczęknięcie klucza w zamku i lekko sie przestraszyłem, bo nie chciałem, żeby moja kuzynka się z tobą przespała przez przypadek No więc wszedłem na taras i zacząłem was obserwować. To była istna komedia:D – zacząłem sie mimowolnie brechtać – Zaczęliście zbliżać sie w stronę łóżka. Opadliście na nie, dalej się całując oczywiście. Ściągnąłeś z niej spodnie i już miałem zareagować, gdy stoczyłeś się razem ze spodniami na podłogę, a potem chyba pomyliłeś drogę na łóżko, bo wlazłeś pod, a nie na łóżko – znowu wybuchnąłem śmiechem. Cały Tom. – Kelly na ciebie czekała i czekała, aż usnęła. Ty natomiast – spojrzałem na Billa. Dalej miał zamyśloną twarz – Co znowu?
- Powiedz mi – mruknął cicho
- Nie do cholery! Słyszałeś co powiedziała, a uwierz mi, że za takie coś naprawdę by mnie zabiła! Nie wiesz co się stało!
- No właśnie nie wiem, a chcę wiedzieć! – wybuchnął. Zaraz potem skapnął się, że za gwałtownie zareagował – przepraszam – szepnął
- Ty wszedłeś do pokoju Nelly i zastanawiając się, gdzie ona jest, usiadłeś na stołku i zasnąłeś…. a gdybyś chciał wiedzieć, to szczególnie tobie to powiedziała, bo patrzyła w twoją stronę gdy to mówiła, pasuje? – wstałem i poszedłem do kuchni.
Narracja Kelly
Nelly zamknęła się w pokoju… Nie chce nikogo wpuścić… Nawet mnie… chlip…
- Nie bądź taka… – krzyczałam zza drzwi
- Idź sobie! – odparła płaczącym głosem
- Nelly… on nie wiedział…
Usłyszałam jak Nelly powoli podchodzi do drzwi
- A jeśli oni sobie przypomną? – spytała cicho
- To naprawdę nie jest możliwe…
Otworzyła drzwi.
- Chciałam o tym zapomnieć – zaczęła prawie szepcząc
- Wiem…
- Ale im powiedziałam!!! – wybuchnęła płaczem
Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Nie wiedziałam jak ją pocieszyć…. w sumie… czy to w ogóle możliwe?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz