wtorek, 16 kwietnia 2013

notka 17


Narracja Georga
Nie mogłem wyrzucić z pamięci tego co usłyszałem zeszłej nocy.
Prawie oblałem się wrzącą wodą, gdy zalewałem sobie kawę.
Usiadłem przy stoliku. Niech tu Bill nie przychodzi, bo w końcu mu to powiem. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że on powinien to wiedzieć.
Upiłem łyczek z kubka.
Jej słowa przemieniły się w obrazy. Jak mała 13-sto letnia Nelly szła sama lasem, w poszukiwaniu psa. A potem, gdy ten facet powiedział, że go widział i ją złapał… i…. o mój Boże! Jak ona może żyć z takimi wspomnieniami?!

*

Zbliżała się godzina 16.00
Wróciłem z Loitsche ( zawiozłem bliźniaków ).
Bill był najwyraźniej przybity. Naprawdę poruszyła go „rozmowa” między mną a Nelly. Poza tym chyba był na mnie obrażony. 
Siedziałem w salonie i oglądałem telewizje. Nagle wpadły „złe bliźniaczki”, moje zdumienie nie miało końca! Nelly była uśmiechnięta! Jakby nigdy nic! 
Jest dobrą aktorką…:D
Nelly najwidoczniej chciało się żreć bo w podskokach skoczyła do kuchni:D Kelly została i usiadła koło mnie.
w końcu nie wytrzymałem i wybuchnąłem
- Jak ona może udawać, że nic sie nie stało? – zapytałem na tyle cicho aby ta której rozmowa dotyczy nie słyszała.
- A co innego ma robić? Zabić się? – Kelly spojrzała na mnie dziwnie
- A ty od kiedy wiesz?
- od początku…
- I nigdy nikt inny się nie dowiedział? – byłem zszokowany
- nikt, nigdy, i nie dowie się. Rozumiesz co chcę powiedzieć?
- Masz na myśli Billa?
- wszystkich… Nikt, a nie Bill.
- A jak ty możesz normalnie z nią rozmawiać? – drążyłem – Jak ja mam się zachowywać?
- Zapomnij o tym Georg i nigdy nie wspominaj o tym przy niej. Rozumiesz? Udawaj, czy rób tam co chcesz, ale nie rozmawiaj o tym.
- okey… – w tej chwili do salonu weszła Nelly z kuchni niosąc 3 redbulle i miskę chrupków serowych.
- Jutro zabierasz nas do szkoły, wiesz?
- Heheh, no…

Narracja Toma

No więc… weszliśmy do domu.
Mama była w kuchni. cóż… trzeba było co nieco wyjaśnić…  
- Cześć mamuś… – zacząłem niewinnie.
Odwróciła się do nas z wściekłością w oczach
- Co. Wy. Tu. Robicie? – spytała wolno
- Znaczy, że jak? – Bill spojrzał na nią 
- To było proste pytanie jak mniemam…
- Przyszliśmy – odparłem szybko
- To znaczy że znaleźliście drogę do domu. Naprawdę bardzo mi miło…
- Nie gniewaj się na nas…. – zacząłem wolno
- Co wy sobie do cholery wyobrażacie?!?!?!?!? Że ten dom to hotel jakiś i możecie sobie przychodzić i wychodzić kiedy chcecie bez jakiegokolwiek uzgodnienia??!??!?!?!?
Mama była najwidoczniej wkurzona… Jakie to inteligentne odkrycie… 
- U Georga było party i …e… – zaczął Bill
- Pewne dziewczyny nas zachlały – dokończyłem krótko.
- Wie bitte? – mama wyszczerzyła na mnie oczy – muszę je poznać!
- ahahha, śmieszne…
- Ale prawdziwe – odparła z uśmiechem – niech jutro do nas przyjadą i zostaną na weekend
- Wie bitte? – teraz to ja się zwiesiłem. Kelly przez 24 godziny na dobę?? Moja mama ćpała?
- To co słyszysz, zadzwonię do Georga i wszystko uzgodnię z dziewczynami. Przygotujcie im pokoje gościnne – i mrugnęła porozumiewawczo, po czym ruszyła w stronę kuchni.
- Mama oszalała? – spytałem
- Słyszałam! – krzyknęła z pomieszczenia który nazywał się kuchnią.
- Ale ty nie rozumiesz!! One nas zabiją! W naszej kryjówce!! – krzyknąłem rozpaczliwie
- Właśnie…- powiedział zrozpaczonym głosem Bill
- Trudno – odparła mama bliźniaków.
- Ale to nie jest śmieszne, ty ich nie znasz i one… – mama mi przerwała wywód
- Już dzwonię dzieciaczki  
- Nie rób tego!! – krzyknęliśmy równocześnie
- Cześć Geoś  Tu mama bliźniaków, z resztą słyszysz. Mam do ciebie sprawę, a raczej do tych dziewczyn, które spiły moich synów  
To nie było śmieszne naprawdę….
- Tak się nazywają? O, fajne  
- No właśnie.. nie, nie mam pretensji, że ich zachlały..  
- No właśnie zmierzam… a zaraz. Daj mi którąś do telefonu…
- To twoja kuzynka? A takie buty  
- No to daj…
- Cześć Kelly, tu mama bliźniaków  
- Nie, nie mam pretensji o nic  Należało im się  
ZDRADA!! Jak ona mogła??!
- Mam dla was propozycję…
- Chciałybyście przyjechać do nas na weekend?
- Nie zwieszaj się przy mnie proszę  
- Tak. Na weekend. To tylko dwa dni. Zdążycie ich zabić. A i jeszcze piątek wieczorem. Po szkole was twój kuzyn zawiezie
- Nie daj się prosić, poznacie się bliżej i w ogóle…
Zaraz wybuchnę śmiechem. To był najgorszy sposób na przyciągnięcie ich tu      Poznać się bliżej, hahahaha śmieszne…
- No ok, poczekam chwilę – spojrzała na nas – Co się tak gapicie, jakbym dzwoniła po trumnę dla was? – zatkała to mikrofon w telefonie.
- A nie robisz tego? – Bill spojrzał na naszą mamę z załamaniem
- Nie:D Gwarantuję wam ciekawe przeżycia na weekend – roześmiała się
- To nie było śmieszne – burknąłem 
- Dla kogo nie było, dla tego nie było  .. mają ładne głosy:D Są ładne?
Poczułem że się czerwienię. Rany! Nigdy czegoś takiego nie miałem. Spojrzeliśmy na siebie z Billem. On także się zaczerwienił.
- Aha, czyli tak  
- Mamo…. – zacząłem, ale właściwie nie wiedziałem co powiedzieć. Kiedyś ją zabiję…. Tak tylko mówię 

narracja Nelly

- błagagagahahahahdbshbvhsfbvsihbvfsfhuyvjjvjhhjbvfjsfbvjhcv ha – Kelly nie mogła przestać sie śmiać od kiedy tylko połączenie zostało zakończone. Oczywiście był to wyraz wyższości nad tymi klonami:D
- Więc po szkole będziemy im się naprzykszać przez 24 godziny na dobę hihihihihi – zaczęłam chichotać.
- Ich matka przynajmniej nadaje na tych samych falach co my  – dodała Kelly
- Co ona od was chciała? – spytał Geoś, gdy wlazł do salonu
- Wyobraź sobie, że ich matka zaprosiła nas do nich na weekend – powiedziałam dalej chichocząc – To ona życzy im śmierci czy jak?
- Cóż…
- Też tak myślę – Kelly wybuchnęła śmiechem
- Więc mamy coś spakować, czy co? – spytałam
- a właśnie… nie wiem… jakieś ciuchy? No ale weź. A jak oni nas zgwałcą? – wybuchnęłyśmy śmiechem
- E… no weź, ich matka nas uratuje  – uspokoiłam ją
Geoś nie mógł nas słuchać, bo poszedł znowu do kuchni. Albo pije, albo ciągle żre. Wolę tego nie sprawdzać  
- No więc chodź teraz się spakujemy i potem nie będziemy musiały nad tym pracować. Pakowanie to trudna rzecz  – pociągnęła mnie na górę.

*

Samo pakowanie zajęło nam z dobrą godzinę, mimo iż nie wzięłyśmy dużo. Zaledwie trzy bluzki, dwie pary spodni, bieliznę i takie tam. Tylko nie wiem dlaczego zajęło mi to całą torbę…
Ale nie zawracajmy sobie głowy takimi rzeczami.
Ogółem trzeba być przygotowanym na wszystko  Jeśli chodzi o Kelly, mała podobny problem. Też zawaliła całą torbę i też nie wiedziała czym. Ale jak mówiłam, nie zwracajmy na to uwagi 

Następnego dnia ( piątek ) o godzinie… o mój Boże… o godzinie piątej z hakiem… ratunku, ja o tej godzinie nigdy nie wstawałam!! Więc wstałam i powlokłam się do łazienki by się ubrać i takie tam…
Wyszłam z niej i zabrałam do plecaka zeszyty i zlazłam do kuchni. Mama Geosia przygotowała nam kanapki do szkoły. Jakie to nice  
Usiadłam i pogawędziłam z nią trochę, zjadając przy okazji większość ilość kanapek  
Kelly zeszła 15 minut później. Miała także zaspaną twarz. Z resztą. Kto normalny wstaje o takiej godzinie? Ja na pewno nie:D I Kelly też nie  
A potem przyszedł Georg, który wcale nie wyglądał na niewyspanego! Shock!
Zjedliśmy prawie w milczeniu (czyli nie w milczeniu) śniadanie i wpakowaliśmy się do vana.
- aaaAAaaAa…. – oświeciło mnie – Wstajemy tak wcześnie, bo jedziemy po tych niby klonów!
- Życie  
Georg nic nie powiedział, jakby moje oświecenia były czymś zupełnie normalnym… cóż…
- Włącz jakąś muzykę – powiedziała nagle Kelly – zaraz tu usnę…
- Ok…  – włączył jakąś płytę
- Co tooooooooooo? – spytałam ziewając
- Posłuchaj, to zobaczysz:D
- Cóż… – zwykły zwias. W vanie rozległy się dźwięki perkusji i megafonu. Ah. I gitary.
- Co toooooo? – znowu ziewnęłam, ale nastawiłam uszu, bo muzyka wpadała w ucho i jakoś powoli mnie rozbudzała.
- Tokio Hotel słoneczko  
- Oooo…. – skończyła się początkowa muzyka i usłyszałam Billa, który śpiewa. O cholera, mogę się przekichać?
- Oooo… – dodała Kelly
- On tak jakby umie śpiewać… – zauważyłam  
- Cóż… – dalej słuchałam piosenki – wiesz, że naprawdę nie jest taka zła? O! Jakie schreeeii  błahahahahahaha  
- Jakie to inteligentne….
- Nie?

Narracja Kelly

Po chwili obie wrzeszczałyśmy z tym Pedałkiem:D Nie wiem co nam odwaliło, ale to może być tylko ich wina!!!
Ostatnie schreiiiiiiiiiiii było zwalone na maxa!!!!!!!! 
Ale nie czepiajmy się szczegółów… =D
Wyjrzałam za okno vana i zobaczyłam jakieś domki
- Jesteśmy w Loitsche? – spytałam kuzynka
- Yes  – odparł Geos
Spojrzałam na zegarek. Była już szósta. Ale ten czas nie leci…
Zaraz po wrzeszczącej piosence do moich uszu doszły spokojne dźwięki gitary połączone z delikatnymi uderzeniami perkusji i głębokimi brzmieniami basu… 
Jakie to nice:D
OMG…
Jaka ta piosenka jest smutna…
Czy to wszystko zdarzyło sie na serio?
Czy Bill był tak zakochany, że chciał uciec z jakąś dziewczyną? LOL:D
Nelly zasypiała, albo co najmniej udawała  
Kto ją tam wie?  
- A co to jest? Znaczy jak się nazywa – spytałam kuzynka – bo tamta piosenka to mniemam, że nazywała się „schrei”, a ta?
- Durch den Monsun – odparł – A teraz możecie już spać, bo podjechaliśmy pod dom bliźniaków
- A H A, dobranoc – odparła Nelly i zwinęła się w kłębek na siedzeniach obok mnie
Geoś wyszedł z autka i podszedł do ogrodzenia za którym znajdował się dom bliźniaczopodobnych sióstr:D 
Nie zwracałam na niego uwagi tylko wlazłam na siedzenie obok kierowcy i zaczęłam majstrować przy ich piosenkach. włączyłam jeszcze raz  ddm, a gdy chciałam puścić nextową song to wrócił kuzyneczek ze swoim bandem (nie cały bo brakuje Gustava, czy jak mu tam, ale zawsze coś;D:D). 
Odłączyłam słuchawki od mp3 którą miałam w torebce z zeszytami i podłączyłam do radia. Nikt nie słyszał czego słuchałam, ale założe się że Geoś się domyślał… A tam:D
Zanim dojechaliśmy wszyscy do szkoły zdążyłam już przesłuchać całą płytę . Nie zwracałam uwagi na to co działo się w vanie, teraz najbardziej koncentrowałam sie na tekstach piosenek. 
Na mój gust to oni wszyscy dużo przeszli… 
Dojechaliśmy do szkoły. Wysiedliśmy i ruszyliśmy zgranym sikiem:D:D ( czyt. szykiem )
Na korytarzu niestety mój kuzyn musiał nas opuścić.
Buuu!!! Ja nie chcę!!! Ja się boję tych pedało – podobnych kosmitów!!
- Co mamy najpierw? – spytała Nelly niepewnie
- Niemiecki – odparł Bill – Ale do lekcji jest jeszcze – spojrzał na zegarek na ścianie.
- jeszcze godzina? O ku*wa, ale wcześnie! – Tom się zdziwił
- To co my tu robimy tak wcześnie? – ziewnęłam
- Georg kazał nam was oprowadzić – poinformował mnie Bill
- Ale po co? – nie ustępowałam – Same se poradzimy na przerwach – spojrzałam na Nelly
- Dokładnie – skrzyżowałyśmy ręce
- Możecie chociaż raz się nie przeciwstawiać?
- Nie – odparłyśmy jednogłośnie
Bill westchnął ciężko i spuścił głowę
- Ty z nimi rozmawiaj – rzucił do Toma – Ja się do takich rzeczy nie nadaję…
- Błahahhahahh – wybuchnęłyśmy śmiechem – No przestańcie, jesteśmy przecież niby płcią słabszą, nie?  – dodała Nelly
Bill spojrzał na nią tak inaczej i wiedziałam, że przez chwilę miał ochotę zapytać o wczoraj, ale posłałam mu jeden z moich okrutnych uśmieszków, które pokazywały wrogom, że mogę posłać na nich płatnych morderców, którzy uwielbiają torturować ludzi, więc się zamknął.
- Po co marudzicie skoro i tak was oprowadzimy? Teraz to i tak nie ma nic ciekawszego do roboty – uspokoił nas Tom.
CeHa mu w DE!!
Już chciałam złapać Nell i zabrać się do ucieczki, jednak on złapał mnie za nadgarstek. Jakby wiedział co zamierzałam!! AAAAAaaaaaaaaaa<zapowietrzenie>
- więc… – zaczął z niewinnym uśmieszkiem – to jest parter. Ta szkoła ma dwa piętra  
- Eh, to takie inteligentne Tom – zauważyłam
Posłał mi zdziwione spojrzenie
- Czego?
- Nazwałaś mnie po imieniu!
- Sorry Neandertalu, więcej już nie będę – powiedziałam z sarkazmem
- błehehe – powiedziała Nell
Spojrzałyśmy po sobie i wybuchnęłyśmy śmiechem
- Więc… może ruszymy się w jakąś konkretną stronę? Z miejsca nie pokażemy wam szkoły – rzucił Bill
- Niby nie… -odparła Nell powoli
Aby upewnić sie że nie uciekniemy mogliby założyć nam kajdanki i przykuć do siebie, ale oni woleli nas trzymać za rączki… Jakie to cwelowe… I zboczone… 
Jak małe dzieci z porażeniem… błahahahahahahahahahahahaha
Znaczy to nie było dosłownie za ręce tylko za nadgarstki, ale przecież nadgarstki tez należą do części ciała zwanej ręką, nie?:D
hjfgvbhvhfgvbsfhbhdfb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz