poniedziałek, 15 kwietnia 2013

notka 5


Georg jechał samochodem i już wiedział dokąd:)
Wszyscy siedzieli i nie odzywali się do siebie. Nelly wciąż dyszała ze wściekłości, Kelly natomiast próbowała jak najbardziej odsunąć od Homoidioty.
Bill ciągle rozcierał sobie obolały policzek. Piekło go jak diabli.
Kell spojrzała w stronę Dredziarza i zobaczyła, że cały czas sie na nią gapi…
– na co sie tak lampisz neandertalu?
Nic nie powiedział, tylko odwrócił wzrok.

(dla tych którzy nie wiedzą jak kto siedzi dam ściągę:) 
 od okna  lewego Nell, Kell, Tom, Bill

Dojechali w końcu do Magdeburga. 
Dziewczyny wyszły z samochodu jako pierwsze, natomiast bliźniaki jako ostatni.
– no to będziecie chodzić do szkoły z Kaulitzami… – powiedział niepewnie Georg
– że co przepraszam???!!! – krzyknęła Kell
– to co słyszysz.- odparł Tom
– Nie!!! Tu na pewno jest jakaś inna szkoła… – spojrzała z nadzieją na Georga i Gustava – Jest, prawda?
jej kuzyn pokręcił przecząco głową
– to bardzo małe miasto… 
Nell spojrzała na Blondi i w tym samym momencie wybuchnęły udawanym płaczem i rzuciły sie sobie w ramiona
– czemu wszędzie są takie okropne szkoły???!!!! – „beczały”
gdy rzekomo przestały ryczeć, Panowie G i G wzięli ich bagaże i  zanieśli do domu gdzie mieszkał basista i jego matka. 
– Ty!!! – Nelly nagle się zatrzymała. Bliźniaki nadal stali przed wejściem, zastanawiając się czy wejść do środka – Przynajmniej będzie z kogo ponabijać he, he – dodała na tyle głośno ( po niemiecku), żeby to usłyszeli chłopacy
Zrobili miedzy sobą niepewne miny i wymienili cwane uśmieszki, które oznaczały, ze nie wiadomo kto z kogo będzie sie naśmiewał

Dziewczyny  sie rozpakowały w dwóch oddzielnych pokojach na pierwszym pietrze. Nell miała pokój między Kell i jej kuzynem. Blondi miała najbliżej do łazienki, a basista najdalej. 
 Nelly przywitała się z ciocią Kelly  i od razu zaklimatyzowała sie w domu. 
Bliźniaki stali pod domem czekając na zaproszenie od właścicielki, ale matka Georga nie wiedziała, ze tam są i czekali i czekali…
W końcu Bill był na tyle mądry że zadzwonił na koma Gustava
– czemu wy jesteście w domu a nam nikt nie otwiera!? – powiedział z wyrzutem
– to wy tam jesteście ? Czemu nie weszliście z dziewczynami?
-e… to czekaj… zaraz zapukam i otworze…
Gusti zaczął sie śmiać i rozłączył sie
po chwili dało sie słyszeć pukanie do drzwi, Georg dlatego że był na parterze, otworzył
– o hej, myślałem że już nie przyjdziecie…
Bill i Tom wymienili spojrzenia i zaczęli sie śmiać z samych siebie
Weszli do domu i poszli za Georgiem( wcześniej przywitali sie z jego mama) do jego pokoju.
Gustav kimał na jego łóżku. Razem postanowili zrobić próbę.

Narracja Nelly

Spojrzałam na zegarek. Była godzina 20.00. Wyszłam z łazienki i postanowiłam się położyć spać. Takie podróże pełne niespodzianek potrafiły być cholernie wymęczające.
rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam.
Miałam zamiar spać do samego rana, lecz nagle mnie coś obudziło.
Zerwałam się z łóżka i spojrzałam z powrotem na zegarek. 20.30??!
– ku*wa! – powiedziałam tak głośno, że na chwilę zaczęłam się zastanawiać czy nikt tego nie usłyszał. – co to za poje*ańce? – spytałam się sama siebie głupio. Odgłosy dochodziły z pokoju obok – To Kelly? – stuknęłam się w głowę – Głupia jesteś Nelly… Kell poszła już spać…poszła?
Wyszłam z pokoju z zamiarem opierdolenia Kelly za ten wnerwiający hałas.
Otworzyłam z zamachem drzwi i krzyknęłam:
– Możesz się uspokoić?!
W pokoju patrzyło na mnie cztery pary oczu. Trzy brązowe i jedna zielona
Potarłam z totalnym zamuleniem powieki
– chyba mi sie coś poje*ało… – zaczęłam i urwałam gdy usłyszałam głośny śmiech dobiegający z ust pedała – Z czego się śmiejesz pedale? – zapytałam już otrzeźwiała. Postanowiłam ze nigdy nie otworzę czyichś drzwi, gdy nie będę sprawna umysłowo.
– Z ciebie, lunatyku – odparł i tym razem wszyscy wybuchnęli śmiechem
Niewiele myśląc podbiegłam do tego pedała i znów strzeliłam mu z liścia. Nawet nie wiecie jak to człowieka uspokaja:) Ten Bill jest naprawdę szurnięty, ale wcale nie pozytywnie. Nienawidzę go od czasu, kiedy zobaczyłam jego obrzydliwe bokserki. Wcale nie są ładne. Mógłby mieć chłopak inny gust. Chyba, że bieliznę kupuje mu jego mama. Nieważne. Parzyłam znowu jak twarz chłopaka puchnie i robi sie totalnie czerwona. Czyżbym była taka silna, czy sie zmieszała biedaczyna, bo drugi raz tego samego dnia dostała po gębie?
– Mam chęć cię zabić…- wypowiedział te słowa powoli i wyraźnie. 
– Ja ciebie też i jakoś się powstrzymuje – wyszczerzyłam zęby. Jestem ciężką przeciwniczką w grach słownych. Bill rozcierał sobie policzek patrząc na mnie ze złością. Nigdy nie widziałam u chłopaków takich oczów. Wręcz płonęły ze wściekłości. Spojrzałam na jego brata. Ten wolał unikać ze mną kontaktu. Pozostawił wolną rękę swojemu bratu, a on sam postanowił się zając Kelly w obydwu tego słowa znaczeniach. Czekałam ciągle na reakcję tego pedała aż w końcu przemówił… Wreszcie
– Jeszcze raz mi przyłożysz a ci oddam! mimo ze jesteś dziewczyną… 
Spojrzałam na niego jak na idiotę i zaczęłam się śmiać
– Naprawdę…. ha ha ha… nikt nie potrafi mnie tak rozśmieszać jak ty – znowu wybuchnęłam śmiechem Idiota. Myśli że sie go boję…naprawdę zabawne…
Skierowałam sie do drzwi i nagle sie zatrzymałam
– Możecie być trochę ciszej? Chciałabym sie wyspać – Gustav, Georg i ten Homoidiota spojrzeli na mnie jak na jakąś ułomną. Ich wyrazy twarzy pytały same przez siebie : Ona prosi?!
Tylko ten pedał wiedział dokładnie o co mi chodzi. Jestem miła ze względu na Georga. To nie jest mój dom. Jak on to widzi? Kolejny raz się zastanawiam co siedzi w tym ptasim móżdżku tego kolesia? nie wiem. Idę spać
– Narki – zamknęłam drzwi i weszłam do siebie od razu zasypiając na swoim tymczasowym łóżku.

Narracja Kelly

Obudził mnie wielki hałas. Spadłam przy okazji z łóżka. Spojrzałam na zegarek w telefonie.
Dochodziła 1 w nocy!!!
W pewnym momencie nawet pomyślałam ze ten hałas to tylko wytwór mojej wyobraźni, jednak gdy dźwiek sie powtórzył, wyszłam z pokoju i ruszyłam na dół po schodach bo właśnie stamtąd dobiegał. 
Zobaczyłam …Dredziarza!
– co ty do cholery tu robisz o 1 w nocy!? – krzyknęłam cicho tak, że poznał iż jestem wkurzona
– szukam swojego telefonu… – wymamrotał , spojrzał na mnie . Byłam w samej piżamie, a dodam że składała sie ona z krótkich spodenek i bluzeczki do pępka. Musi mi być przecież wygodnie …:)
– Pomogę ci szukać, ale co zrobiło taki hałas? – zapytałam
-sorry…- pokazał na ziemie. Dopiero teraz zobaczyłam rozbity talerz
-o… mamy problem, a sorry ty masz:)
– dzięki… 
– gdzie już szukałeś tego fona?
Byłam wykończona tymi poszukiwaniami. jak sie okazało bezcelowymi. 
Glebnęłam na kanapę w salonie, a … Tom, na fotelu.
– wiesz co…chyba nie znajdę tego fona… – powiedział smutno – ten talerz cię obudził?
– tak… 
– naprawdę przepraszam… nie chciałem… 
– naprawdę? – powiedziałam oschle i z ironią
– tak..
Zrobiłam sie niemiła, ale tak podziałał na mnie brak snu…
Ułożyłam sie wygodnie na kanapie i patrzyłam w sufit.
Po paru minutach zasnęłam

*

Obudziłam sie w salonie. Pamiętam jak pomagałam Dredziarzowi, ale nigdzie go nie było. Musiał iść do domu…
 Zrobiło mi sie smutno, bo miło nawet nam sie wczoraj gadało… mimo tych kilku nieporozumień w samochodzie. Byłam przykryta kocem. Uśmiechnęłam sie i wstałam aby iść do swojego pokoju.
Weszłam po schodach i omal sie nie wywróciłam. Wpadłam do mojego pokoju i rzuciłam sie na łóżko. Zauważyłam po chwili, że na stoliku koło okna leżała karteczka. Postanowiłam ja wziąć i przeczytać

Przepraszam że cię obudziłem. 
Znalazłem telefon. Był u Georga w pokoju
Przepraszam, za wszystko jeszcze raz 
łącznie z tym co sie stało w vanie.
jakbyś chciała pogadać to wal. 
                                        Tom

Uśmiechnęłam sie do siebie i padłam na łóżko jeszcze raz tylko teraz z tym wyjątkiem ze zasnęłam…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz