poniedziałek, 15 kwietnia 2013

notka 1


– Dobra teraz to przegięłyście! – Wydzierał się na dziewczyny dyrektor. – Wyrzucam was!  I nie chce was już na oczy widzieć! Zadzwonię do waszych rodziców! Opowiem im co tym razem zrobiłyście!
– Niech się dyrko nie wścieka, bo mu żyłka pęknie. – Uśmiechnęła się promiennie jedna z dziewczyn. Miała długie blond włosy i zielone oczy które teraz patrzyły śmiało, i z rozbawieniem na swojego dyrektora. 
Był kwiecień i dziewczyny musiały się wyżyć, a jedyną osobą która się do tego nadawała był dyrko.
– Ja nie widzę u niego żadnej żyłki… – Druga dziewczyna wstała i podeszła do dyrektora. Popatrzyła mu w twarz – Nie no… tu naprawdę nic nie ma:)
Blondynka zaczęła się bezczelnie śmiać. Druga jej zawtórowała.
– Teraz to naprawdę macie dużo czasu na śmianie bo do tej szkoły już nie wrócicie!
– Ha ha ha!!!!
Druga była brunetką, dość wysoką w przeciwieństwie do Blondi i szczupłą. Brązowe oczy zaszkliły się od łez śmiechu.
– No normalnie nie mogę… Ha ha ha… Pan jest taki zabawny… Ha ha ha
– Wyjdźcie! i nie wracajcie!!! Precz!
Dziewczyny ciągle się śmiejąc wyszły z gabinetu i zatrzymały się przed drzwiami
– O Boże jaki on głupi… – Brunetka znowu wybuchnęła śmiechem
– A co my teraz zrobimy? – Blondi spoważniała
– Eee… Powiemy rodzicom???
Blondi brechnęła i powiedziała:
– Dyrko zadzwoni… Sprawa z głowy:)
– Idziemy na lekcję? – Brunetka wyjęła kanapki z plecaka
– A po co? – Zapytała zdziwiona 
– A no faktycznie… Po co… Czasami jestem zbyt przymulona… Znasz mnie:)
– No znam… To co zrobimy? Na wagary? E… zaraz tego nie można tak nazwać… To przecież ucieczka z lekcji a lekcji już od dziś nie mamy… E… 
– Ja już wiem, co możemy ciekawego porobić… Heh
– A cóż takiego żeś pięknego wymyśliła??? hę?
– No bo tak… Wszyscy mają teraz lekcje wiec urządzimy im pożegnanie he he:)
– A co konkretnie?
Brunetka odrzuciła pasmo włosów do tyłu i rzekła:
– Mam przy sobie spray…
– I… Pójdziemy do fizyka co kwika:)
– Ej no, to denna nazwa… On tylko kwiczy jak mu podpalimy siedzenie… Dziwne, że za to nas nie wywalili…
– No… Przecież to, co teraz zrobiłyśmy się nawet nie umywa do wysadzenia toalety:) 
– Ale pełno gówna było na posadzce ha ha ha
– No i jak pójdziemy pod ta klasę to na drzwiach napiszemy :”call on me” :*”
Brunetka zaczęła się śmiać. 
– Ty! Ja mam przecież jego numer telefonu!!!
– Masz jakiś konkretniejszy plan jeśli o to chodzi? Może wybawimy go tym pod pretekstem pożaru i on to zobaczy i reszta będzie jeszcze śmieszniejsza… Klasa będzie się ryć, a on pewnie pomyśli, że to my, ale nic nam nie będzie mógł zrobić, bo już nas nie uczy! Ha ha ha:D
– Ej…Mówisz o pożarze? No to zróbmy!!! – Brunetka pobiegła a za nią Blondi.
– Chyba nie chcesz tego zrobić…?
– Podpalić szkołę?? Nie no… Musiałybyśmy zapłacić za szkody… Nie chce tracić na darmo kasy… – Stanęła przed ścianą naprzeciw klasy fizyka.
– Ja napisze bo ładne zakręty robię i na pewno pozna, że to ja!! Daj mi!!!
– Nie… Najpierw pożar… – Otworzyła plecak i na podłogę wyleciało pięć puszek spraya
– Graffiti porobimy!!!! Aaa!!!! 
– Zamknij się!!! Usłyszą nas!!!! I będzie nici z twojego graffiti.
Zamknęła się błyskawicznie i wzięła do ręki różowy spray
– Czas, żeby świat poznał mój talent:)))
Brunetka przytaknęła i zaczęły malować.
*

Zadzwonił dzwonek. Dziewczyny skończyły i szybko wrzuciły narzędzia zbrodni do kosza na śmieci.  Stanęły przy drzwiach klasy od fizyki i czekały.
Uczniowie zaczęli wychodzić . Ich uwagę od razu przykuło malowidło na ścianie.
Był to wielkimi literami napisany tekst:
„Just call me 
XXXXXXXXX”
Było też malowidło przedstawiające faceta od fizyki który siedział na kiblu i podcierał się  wszędzie było pełno papieru. A pod spodem wiersz:

Widzę cię
a ty mnie nie
podetrzyj mnie 
bo dziś tego chce

(numeru fizyka nie podajemy  <- od autorek)
Wszyscy wyciągali z kieszeni komórki i zapisywali numer w pospiechu jakby się bali, że za chwile zniknie (a to było tak na zdrowy rozum niemożliwe). Przy okazji wszyscy się śmiali. 
Rozległ się wrzask nauczyciela: 
– Kelly! Nelly! 
– To się rymuje – Krzyknęli uczniowie razem z dziewczynami.
Blondynka zaczęła się śmiać i razem z Brunetką uciekła.
Biegły przez całą szkołę, aż dobiegły do głównej bramy.
– Ale miał minę!!! Ha ha ha ha ha!!! – Ryła się Blondynka (Kelly)
– Ha ha ha… Podetrzyj mnie bo dziś tego chce!!!!!! OOOOO JEEEEE (Nelly )!!!
Chodziły jeszcze z dwie godziny po mieście i postanowiły wrócić do swoich domów. Mieszkały koło siebie, a ich rodzice byli bardzo dobrymi przyjaciółmi. Wiedziały, że jak wrócą do domu to będą miały przerąbane, więc wolały to opóźniać jak tylko się dało.
– No to jak przeżyjesz u siebie w domu to zadzwoń i spotkamy się o naszej godzinie na naszym dachu, oki?
– oki oki:))) A jak przeżyjemy to wiesz, że będziemy musiały szkoły szukać, która nas przyjmie?
– No to ja wiem… Namówimy ich , żeby nas przenieśli do naszego ukochanego miasta!!!!! Muszą się zgodzić!! – Krzyknęła Nelly.
– Zgodzą sie ! Bo ja jestem z tobą z niemca najlepsza!!!! 
– Uwaga Magdeburg! Przybywamy!!! – Zaczęły skakać i obściskiwać się.
– pojedziemy do Georga!!! – zaczęła skakać  jeszcze wyżej Kelly
– No!!!! Do Georga!!!!!
– Mój kochany kuzynek sie zdziwi jak nas zobaczy:))) – Blondynka wyjęła komórkę i szukała numeru do kuzyna. – Ci… – Uciszyła Nelly, gdy zobaczyła, że ta chce coś powiedzieć – Teraz dzwonię:D
Brunetka zaśmiała się po cichu i nasłuchiwała:

( w tym opku Georg jest dwujęzyczny (polsko – niemiecki) <- od autorek)

– Cześć kuzynie:))
– Co słychać?
– Aha!
– O ku*wa!
– Nie no co ty?!
– Kiedy!???!!!!
– Ale jaja!!
– A wiesz, że przyjedziemy do ciebie do Magdeburga???
– Kto? Ja i Nelly oczywiście:) Evy Longori byś się spodziewał, co nie?
– Ha ha ha:)
– Dobra nieważne:)
– Znów nas ze szkoły wyrzucili.
– A nie twoja sprawa:P
– Przyjedziesz po nas???? – Zapytała niepewnie i szybko.
– Dzięki:)) Kocham cię kuzynie. Pozdrów resztę zespołu czy kogoś tam…
– Pa.

Rozłączyła się.
– Co jest? – Zapytała Nelly
– Wiedziałaś, że Georg gra w zespole???
– Tak? o ku*wa! Jak się zwie?
– Jakiś Tokio Hotel…
– Śmieszne – Zaczęła sie lekko śmiać – Bardzo śmieszne – Wybuchła śmiechem na całe gardło – Czekaj!!! Jakiś wierszyk!!!
– Kochany Georg
mój zacny brat
nigdy go nie ma
gdy mi go brak:)
– Ej…. To było dobre:) Teraz ja…
A któż to kto?
To znany zespół
Tokio Hotel
co ma swój własny fotel.
Nie odda go nikomu,
bo właściwie to komu???
Blondi zaczęła się brechtać i w ślad za nią poszła Brunetka.
– Czas wracać…
– Życzę ci przeżyć  
– Ja tobie też.
  I rozeszły się każda w swoją stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz