Po kolejnej godzinie…
– Kiedy wreszcie będziemy???? – spytała po raz chyba setny Kelly
Siedziały ciągle odwrócone do swoich bagaży…Zaczęły się powoli domyślać co się dzieje za ich plecami (dosłownie:P)
– nie masz przy sobie mapy? – zapytała Nelly
– niestety… – powiedział powoli Georg
– to fajnie… a radio chociaż byś włączył… Ja tu usycham bez muzyki- powiedziała Kell
– o mam pomysł! – krzyknął Gustav i wyjął z kieszeni małą płytkę – puść to!- rozkazał do basisty
– czy to…? -zaczął ale nie dokończył
Gustav pokiwał głową
Nelly nagle się wydarła.
Kelly wepchnęła ją do bagażów, a Nelly tam wpadła
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!Kelly ty idiotko!!!!!!
Kell cały czas sie brechtała…
– ale to śmieszne!!!!!!!!!!!
Nelly chciała wstać, ale to sprawiało ze zapadała sie jeszcze niżej. Nagle się uspokoiła.
– Wiesz, ze całkiem tu wygodnie?:)
Usłyszała cichy pisk, a potem kolejny…
– Chyba zgniatam te twoje myszy ha ha ha – zaczęła się brechać
Georg zobaczył w oddali stację benzynową, i postanowił zatrzymać sie, zatankować i tak przy okazji zapytać o drogę:P
– Dobra!…Kto chce do toalety? – spytał z rozbawieniem Georg
– my! – krzyknęły razem przyjaciółki
Basista uśmiechnął sie pod nosem i zatrzymał pojazd już na miejscu
Obie dziewczyny wyskoczyły z samochodu (Raczej Nelly próbowała, bo za każdym jej ruchem uciskała „myszy” a na dodatek sama spadała jeszcze niżej. Ale w końcu się jej udało) i pobiegły w stronę budynku. Nagle jednak Nelly się zatrzymała, a Kelly na nią wpadła
– Ja tu poczekam…na świeżym powietrzu…
– co ty gadasz? Przecież mamy iść do… Aha!… AHA!!! Ja też tu posiedzę… wygodnie jest…
– o mam plan… – powiedziała Nell
– jaki?- dociekała Blondi
– najpierw ty pójdziesz do łazienki i ja poczekam, a potem odwrotnie… rozumiesz???
– tak!!! – i już jej nie było
– Georg… Błagam… zrób coś… ja muszę do toalety… – żalił sie blondyn o długich dredach przez telefon
– one chyba wiedzą ze tu jesteście… – powiedział szeptem, dziewczyny już dawno wyszły z toalety i tylko czekały na stacji i jadły swój „obiad”. (frytki i cola)
– No to je zaprowadź do lasu i zostaw je tam! – dorwał sie do telefonu czarnowłosy bliźniak- ja nie wytrzymam! Nie dość że mnie zgniotła ta… Nelly… To jeszcze widziała moje bokserki… – żalił sie
- nie denerwuj sie… za godzinę będziemy w domu…
– Ze za ile?!!! – teraz do telefonu dorwał się blondyn – ILE???!!!! Czy ty sie do cholery zgubiłeś??!!!! No nie mów!!! Ja muszę do kibla!!!
- musisz wytrzymać… – powtarzał Georg jak modlitwę
W tym czasie dziewczyny zdążyły już zjeść swój „obiadek” i ruszyły w stronę samochodu.
– jedziemy kuzyneczku? – zapytała Kell
– sie wie:)
Nell wlazła do samochodu i rzuciła się z powrotem na torby
– uważaj… – pouczała ja Blondi – niektóre rzeczy mogą sie zgnieść:)…
– Czyżby mi o to właśnie chodziło? – Nelly udawała zastanowienie – chyba tak…
Kelly zaniosła sie śmiechem
– jesteś bezlitosna… Chyba mam diabelski pomysł…
– No słucham… czyżbyś chciała wybić myszy? – spytała
– zgadłaś:) suń sie:)
Nelly bez słowa przesunęła się w bok a Blondi z wielkim wczuciem rzuciła sie na torby gdzie wystawał jeden „sznurek”… Zaczęła go ciągnąć… Nie dawał sie wyrwać…
– Nell, masz może nożyczki?
– w torbie z kółkami…
– ta torba jest pod torba… podasz mi je???
– Acha… luz – zaczęła się wiercić szukając tej torby, a gdy ją znalazła, wyciągając ja spadła na SAM DÓŁ(!!!!)
– uważaj… Masz nożyczki?
-zaraz…ku*wa… Aaaaaaaaa!!!!!!!!
Kelly zwróciła swoją głowę w stronę Brunetki i zapytała
– co sie stało?
– kim ty do cholery jesteś!!!? – krzyknęła
Georg pokręcił głową…
a wiec sie rypło…
– złaź ze mnie!!! – krzyknął jeden z bliźniaków spychając z siebie dziewczynę. Kelly schyliła się nad swoją przyjaciółka wgniatając ją jeszcze bardziej w chłopaka
– dziewczyny… może byście łaskawie wstały? – zapytał znudzonym głosem Georg
Dziewczyny popatrzyły na niego wrogo spod różnych toreb i wygramoliły sie cudem na siedzenia. Ale nie same… Za nimi wyszło dwóch chłopaków. Ten na którego wpadła „przez przypadek” Nell był wysoki i miał czarne włosy, natomiast drugi… dredy… i skate’owskie ciuchy… Obydwaj mieli brązowe oczy.
Kelly popatrzyła raz na jednego raz na drugiego i wybuchnęła śmiechem
– to wy jesteście przyjaciółmi mojego kuzyna…?
Nelly wyciagnęła wreszcie nożyczki i wręczyła je przyjaciółce.
Ta za to szybkim ruchem wzięła je i ucięła nimi tuż przy samej skórze jeden dred skate’a…
– Ku*wa! Wam już zupełnie odje*ało!!? – krzyknął były Dredziarz – oddaj mi tego dreda idiotko!!!!!!!
– po pierwsze nie oddam, bo jest już mój, a po drugie nie jestem idiotką ty homoseksualny debilu!!!!
– nie jestem… że co?! – rzucił sie w jej kierunku i próbował wyrwać jej dreda.
– Zostaw moją przyjaciółkę, idioto!!! – krzyknęła Nelly i chwyciła swojego laptopa. Przyrżnęła nim w głowę Dredziarza
– ała!!! – zawył z bólu – za co to?! Co to do cholery jest! – złapał sie za głowę – Bill ratuj…to jakieś poje*ane wariatki!!!!
Czarnowłosy bliźniak chwycił Nelly za nadgarstki i usadowił ją przy oknie, a sam siadł koło niej, zagradzając jej w ten sposób drogę do jego brata.
– Zabieraj te łapska pedofilu!! ty pedale!!!! – nagle spoważniała – ty jesteś pedałem?! O Boże odejdź ode mnie!!!!!!! – zaczęła sie wydzierać tak ze wszyscy sie uspokoili
Kelly siedziała po drugiej stronie vana, przy oknie a na niej siedział ten Dredziarz…
– zejdź ze mnie ty homo… ty homo… idioto! – krzyknęła w jego twarz – Jak ty do cholery miałeś na imię?! – zaczęła krzyczeć
– Jestem Tom… Zamknij sie w końcu bo będę musiał cię zakneblować:)
Zaczęła sie jeszcze bardziej wiercić i Dredziarz nie miał wyboru jak z niej zejść.
– i nie zbliżaj sie do mnie!
– a ty oddaj mi mojego dreda!
– A co? przykleisz go sobie na nowo? Na cholerę ci odcięty dred? Ja myślałam, ze masz mopa na głowie – zaczęła się złośliwie śmiać
– a ty za to…masz … piękne… – spojrzał na jej dekolt a potem szybko na włosy – …włosy…
– Odejdź ode mnie!!! Ty nadęty podrywaczu za dwa grosze!!!! Nie patrz się tak na mnie – i kopnęła go w brzuch – Rozumiesz co do ciebie mówię neandertalczyku???
Znowu zawył z bólu i złapał sie za brzuch
– ku*wa… ja cię kiedyś … – złapał sie za głowę – Bill! – odwrócił sie do niego – ja bredzę! pomóż! Mam wstrząs! AAAaaa!!!!
– A ty co wymoczku? nie dajesz sobie rady bez brata? – spytał złośliwie Kelly
– daje… – spojrzał na nią jak jakiś ułom (no wiecie: otwarta buzia i nieprzytomne oczy)
Dziewczyna wybuchnęła śmiechem
Między Nelly a Billem trwała zacięta konwersacja
– …Nie zaprzeczaj, ze nim nie jesteś!!! Żaden normalny chłopak nie wygląda tak jak ty!!! – krzyczała przestraszona Nelly
– ja mam własny styl, wiec jeżeli ci sie to nie podoba to masz dziecino problem – uśmiechnął sie złośliwie do Brunetki
– Ja mam problem? Nawet nie umiesz normalnie nakładać cieni do oczu! Wyglądasz jakbyś stał za długo pod latarnią…
Kelly słysząc to wybuchnęła śmiechem, Nell sie do niej przyłączyła… Dredziarz tez miał ochotę sie z tego pośmiać, ale zrozumiał że nie powinien…
– sama pewnie tam zarabiasz na wakacje… – odgryzł sie Brunetce Czarny
– Że co???? – strzeliła mu najmocniej jak potrafiła z liścia – Ty poje*ańcu!!! Ty!!! Ty…- nie wiedząc jak go określić wymierzyła mu kolejny policzek, a potem kilka następnych, tak że jego twarz zrobiła sie czerwona od siły ciosów…
Gdy przestała (ręka ją zabolała od tego ciągłego okładania go ) przesiadła sie do Blondynki dysząc jeszcze z wściekłości. Usiadła przy oknie. Kell nadal siedziała koło tego Homoidioty …
Wszyscy gapili sie na Billa, który powoli wracał do normalnych kolorów…(bardzo powoli)…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz