Narracja Nelly
Z ociąganiem wpuściłam Billa do domu (ach ich hasse dich!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bill!!!! Ty pedałku!!!!ha ha ha:))No ok…trzeba by się uspokoić Znowu spojrzałam na jego wymalowaną buźkę i wybuchnęłam głośnym śmiechem. Z tą swoją grzywką wyglądał jak totalny pedałek… Nie no…z niego można się całe życie brechać…
– ja tu tymczasowo mieszkam, jakbyś nie pamiętał – powiedziałam po chwili, gdy przestałam się śmiać
Bill błysnął swoimi bieluśkimi ząbkami
Nie cierpię tego, jak on to robi…
Najchętniej bym go wtedy udusiła, bo wiem że gdy to robi nabija sie z kogoś…to w ogóle brzmi logicznie??? Nieważne…
– wczoraj cię tu widziałem… – powiedział „zamyślony”
– jakiś ty spostrzegawczy… – powiedziałam kwaśno – co ty w ogóle chcesz, skoro nie ma tu Georga?
Ha ha ha…i tu młody Bill JakiśTam znowu sie zająknął
Co on może mi odpowiedzieć?
– Mogę tu na niego poczekać? – spytał po dłuższej chwili
– a jak sobie chcesz.. – odparłam nie wiele myśląc
Bill poszedł do kuchni
Szlag! on tu czuje sie bardziej ja u siebie w domu niż ja!
Czekaj pedałku! idę do ciebie! Poszłam szybkim krokiem do kuchni. Bill stał nad kuchenka gazową. Odwrócił sie do mnie najwyraźniej słysząc moje kroki
– chcesz herbaty?- spytał
przez chwile nie wiedziałam czy sie śmiać czy zrobić coś innego
ten najwyraźniej odczytał moje milczenie jako zgodę bo wyciągnął z szafki dwa kubki
– tak się zastanawiałem… – zaczął po chwili. Spojrzał sie na mnie krytycznym wzrokiem. W górę i w dól i jeszcze raz
Jeszcze raz i ci przywalę!
Skończył mi sie przyglądać jakby rozumiał o czym myślę
– Tak się zastanawiałem… – znowu urwał
-No co? – zapytałam nie mogąc zrozumieć jego gadaniny
– jaką chcesz herbatę? – spytał jak gdyby nigdy nic
– Herbatę? – spytałam ogłupiała… Nie tego się spodziewałam…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz