poniedziałek, 15 kwietnia 2013
część III
- …ale trzy tygodnie to lekka przesada! I czemu ty ciągle milczysz?! – Georg szybko spojrzał w stronę Gustava, a po chwili znów zwrócił swój wzrok na ulicę – Nie możemy przecież odkładać nagrywania nowego albumu w nieskończoność! I dobrze o tym wiesz.
- Na pewno mają ważne powody, jak na przykład ciąża tej dziewczyny, nie? – stwierdził smętnie pasażer
- Jost ich zabije… Za wszystko… Nie odbierają telefonów od trzech tygodni… Żal… Właściwie to gdzie oni są? Hannover, Hannover. Super, ale gdzie konkretnie? Przecież to duże miasto!
- Musimy kupić gazetę – powiedział Gustav
- Po co ci gazeta w takiej chwili? – zapytał basista zbity z tropu – przecież… A! A!
- No właśnie. – blondyn się uśmiechnął – tam znajdziemy potrzebne nam informacje.
Georg wyszczerzył zęby w odpowiedzi.
*
- No dobra, mam dość. – stwierdziła Siren – Bycie w ciąży mi się nie uśmiecha – nie pozwalasz mi nawet pić!
Breeze potrząsnęła głową w stylu „Co ona daje?…”
- Czy ty żartujesz, albo nie. Nie odpowiadaj. – Tom zakrył sobie oczy dłońmi – Kobieto jest 24 października, kończysz właśnie 18 lat, ale jesteś w ciąży więc to jasne że nie możesz pić alkoholu!
- Ale…
- Siren, zamknij się – wtrąciła się Breeze – Ten debil ma rację.
Dredowłosy spojrzał na brunetkę.
- Taa… Dzięki za poparcie…
- Nie ma za co. – spojrzała na blondynkę – Myślisz, że ciąża nie wymaga żadnych wyrzeczeń?
Siren się załamała.
- Nienawidzę cię! – krzyknęła do Toma – Dlaczego zrobiłeś mi dziecko?! Dlaczego nie użyłeś tej pieprzonej prezer…
Nagle do kuchni wleciał ze słuchawkami na uszach Bill, kręcąc tyłkiem na wszystkie strony.
- Let me know when u lonely, babe, tu tu tu tu tu tu, let me know, when… – urwał na widok zdegustowanej miny Breeze. – Co? Zazdrość cię zżera, dziewico?
- Że śpiewasz jak mój ojciec pod prysznicem? Nie.
- Nie widziałem u ciebie twojego ojca. Czyżby się ciebie wstydził i dlatego go ciągle w domu nie ma? A może… – Bill już miał zamiar się rozkręcić, ale blondynka mu przerwała:
- Kurwa, Bill! Zamknij się jak nie masz o niczym pojęcia!
W oczach brunetki pojawiły się łzy.
- Idiota! – krzyknęła po czym wybiegła z płaczem z kuchni.
- Co ja zrobiłem? – spytał brunet zdejmując w końcu słuchawki z uszu
- Jesteś idiotą. – zgodziła się Siren i również wyszła.
*
- Tak… To na pewno tu… – powiedział Georg, zatrzymując się pod obleganym przez reporterów dom – To Lexus Toma – wskazał na samochód stojący na chodniku.
- Ok, to idziemy – Gustav wyszedł z BMW i przeciągnął się
Georg także opuścił auto i zamknął je na klucz.
- Taa… – mruknął i razem z przyjacielem przepchnęli się przez tłum ludzi.
- To Georg i Gustav! – zaczęli się wydzierać – Dlaczego Tom i Bill Kaulitz tu są?! I co to za dziewczyny?!
- Nie będziemy teraz odpowiadać na pytania – stwierdził spokojnie Gustav i doszedł do drzwi. Zadzwonił i cierpliwie z Georgiem czekał na odzew.
Po chwili drzwi uchyliły się i ujrzeli niską blondynkę.
- Siren, wreszcie – młodszy z chłopaków uśmiechnął się – My do bliźniaków.
- A, tak, wchodźcie – przesunęła się i wpuściła gości do środka – Są w kuchni.
Ruszyli niemal z prędkością światła.
- Nie wiem co wy sobie… – zaczął basista, ale Bill mu przerwał.
- Cześć stary, dawno cię nie widziałem:D
- Nie przerywaj, jeszcze nie skończyłem. Jost nas wysłał po was, bo wy nie raczyliście zadzwonić i powiedzieć kiedy będziecie! Nie obchodzi mnie co wy tu robicie! Możecie robić co chcecie! Ale mogliście chociaż uprzedzić co i jak, a nie, Jost na nas oczywiście się wyżywa, bo was nie ma! – sapnął ze złości – I teraz przez to co zrobiliście, my się nie ruszymy bez was. Jedziecie z nami z powrotem do Hamburga, czy wyraziłem się dość przejrzyście?
Siren przyglądała się wszystkiemu zza framugi drzwi.
Wiedziała, że w końcu bliźniaki będą musieli ją zostawić. Ale nie sądziła, że będzie z tego powodu smutna.
- Ty zwariowałeś?! Przecież nie mogę pojechać tak o! – Tom pstryknął palcami – Nie mogę zostawić Siren!
- Tom. – Georg zaczął spokojnie – Czasem coś trzeba poświęcić i ty wiesz o tym najlepiej – poklepał go po ramieniu.
Starszy Kaulitz zmierzył go wściekłym spojrzeniem.
- Nie mów mi… – zaczął przez zaciśnięte zęby, ale nie dokończył.
- Może zostaniecie na mojej osiemnastce? – spytała cicho blondynka przerywając kłótnię.
*
- Wiem! – Tom podniósł ręce w geście zwycięstwa – Jeżeli ja nie mogę tu zostać, to ty – wskazał palcem na Siren – Jedziesz ze mną. – zaczął chichotać jak chory umysłowo.
Blondynka natychmiast zeskoczyła z blatu stołu. Obrzuciła go nieprzyjemnym spojrzeniem.
- Chyba sobie żartujesz? Nigdzie z tobą nie pojadę, Tom.
Georg i Gustav właśnie weszli do kuchni, gdzie trwała owa konwersacja.
- Musimy jechać… – stwierdził młodszy z nich
- Ona jedzie ze mną, albo się stąd nie ruszam. – powiedział stanowczo blondyn.
- Boże! – nagle w pomieszczeniu pojawił się Bill z paczką chipsów – Tęsknie za moim BMW! Ja chcę do mamyyy:D
Wszyscy spojrzeli na niego ze zdegustowaniem.
- Bill, mamy właśnie poważną rozmowę i przykro mi to mówić, ale…
- Wiem, ja też potrzebuję bliskiej mi osoby, chciałbym się zakochać… – maślanym wzrokiem rozejrzał się po kuchni i udając, że mdleje, położył się na blacie.
- Bill, nie interesuje mnie to teraz, a już szczególnie nie interesuje to blatu na którym się położyłeś – mruknął Tom – Chcę zabrać Siren z nami, zgadzasz się?
- No pewnie, to spoko laska:D
- Halo, kurwa! Ktoś mnie tu pyta o zdanie?! – krzyknęła wojowniczo dziewczyna – JA NIE JADĘ, NIE DOCIERA?! – odwróciła się i zajrzała do lodówki – Nie pojadę i nie będę wam sprawiać kłopotów, więc przestańcie udawać, że wam zależy.
Tom uniósł brwi, ale zanim odpowiedział, włączył się do konwersacji Georg.
- Gdyby nikomu nie zależało, nikt by tu nie przyjechał, prawda? – spytał nie oczekując odpowiedzi – Ale bardzo nam przykro, lecz w tej sytuacji, gdzie wyraźnie widzimy różnicę między Tomem, a Tomem, musimy cię zabrać ze sobą, żeby różnica między Tomem, a Tomem się nie pomniejszyła:D
Siren mimo wszystko wybuchnęła śmiechem, a do niej dołączyła cała reszta. Przestała się śmiać, gdy usłyszała, że drzwi frontowe się otwierają.
- Dziewica przyszła? – zdziwił się Bill
- Nie, to moi rodzice, patałachu – wyminęła go i poszła się przywitać.
- Hmmm… – w głowie Toma narodziła się kolejna genialna myśl. Pobiegł za dziewczyną. – Dzień dobry!:D Cześć, Johann – uśmiechnął się do młodszego brata Siren
- Cześć, Tom – powiedziała wesoło Martha.
- Cześć, Tom – powtórzył Johann i uścisnął jego rękę. W jego mniemaniu oznaczało to, że blondyn jest jego największym kumplem na dobre i na złe.
Przez ostatnie trzy tygodnie starszy Kaulitz świetnie dogadywał się z rodziną przyszłej matki swojego dziecka.
- Jakiś kolejny samochód stoi pod naszym domem, wiesz może kto to? – spytał ojciec Siren. Jego córka posłała Tomowi mordercze spojrzenie; zaczynała się domyślać co mu chodzi po głowie.
- Ta… To moi przyjaciele z zespołu… Muszę z państwem porozmawiać – powiedział pewny siebie
- Oh… – Martha zmarszczyła czoło – Siren, skarbie, czemu jesteś wściekła? – w międzyczasie Johann pobiegł na górę, by zająć się swoją grą na komputerze.
- Nic mamo… Nic…
- No bo tak… – powędrował za rodzicami, gdy ci ruszyli do kuchni zostawić zakupy. Siren ciągle go szturchała, ale on nie przejmował się tym – W końcu okazało się, że musimy jechać do Hamburga z powrotem do studia i w ogóle….
- Tom, daj spokój…
- Nie przerywaj. Więc ja muszę jechać, ale chciałbym zabrać Siren ze sobą.
Martha niemal natychmiast się zatrzymała i spojrzała na niego. Nawet nie zauważyła, że w kuchni są kolejne 4 osoby, które powiedziały jej i jej mężowi „dzień dobry”.
- Mamo, nie musisz się nim przejmować, powiedziałam mu, że się nie zgodzicie – pospieszyła z pomocą sobie lub Tomowi na pomoc.
- Aha! Czyli chcesz jechać! A mówiłaś, że…
- Chcesz ją zabrać ze sobą?! – krzyknął ojciec Siren
- Wiem, że to zabrzmiało trochę egoistycznie, jakby Siren musiała jeździć tam gdzie ja, ale…
- A co z jej szkołą?! – Martha wreszcie otrząsnęła się z szoku – Co z jej życiem tutaj?! Co…
- Przepraszam, ale czy Siren nie mogłaby się uczyć tak jak my? – spytał spokojnie Gustav
Rodzice dziewczyny natychmiast się do niego odwrócili.
- A ty to…?
- Gustav Schaefer, przyjaciel Toma, miło mi państwa poznać – wyciągnął rękę do pana Weiserg i skłonił się do Marthy.
- Zgadzam się z Gustavem, to dobry pomysł, jeżeli nikt nie chce, by Siren przerwała naukę – podchwycił Tom – No ja oczywiście nie będę do niczego nikogo zmuszał, co oczywiście w moim przypadku by w życiu nie wyszło, ale – nabrał powietrza i kontynuował – Tutaj już nie będzie bezpiecznie, a gdyby Siren zostałaby beze mnie, byłoby jeszcze bardziej nieciekawie, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że niektóre fanki są aż nadto szalone.
Rodzice Siren pokiwali smętnie głowami.
- No w sumie… – zaczęła wolno Martha – Wychodzi na to…
Tom już czuł wygraną w kieszeni.
- Ja się wszystkim zajmę, tylko…
- Ja się stąd nie ruszam! – wrzasnęła nagle Siren – Bez BREEZE!!
*
- Ty ją przekonasz, bo to ciebie nienawidzi – wytłumaczyła brunetowi Siren, gdy stali pod domem jej przyjaciółki
- Żartujesz sobie chyba? – Bill odskoczył od niej – To znaczy, że co, wszystko znaczy ode mnie?
Tom, Gustav, Georg i Siren pokiwali głowami.
- Tylko się spiesz, nie ma czasu – basista go popchnął w stronę drzwi.
- Wy powinniście się leczyć intensywniej niż ja, wiecie? To bardzo niezdrowa sytuacja i…
- Dobra, zamknij się, tracisz tylko cenne minuty, jakbyś nie zauważył – mruknął Tom
- Ale się ubawiłem… – posłał im mordercze spojrzenie. Gdyby wiedział, że tak będzie, nawet nie wynurzałby się z samochodu.
Wolno wszedł po schodkach i jeszcze wolniej podniósł rękę by zapukać. Nawet nie wiedział co ma powiedzieć, a co dopiero, żeby jakoś ją przekonać.
Poza tym kto wymyślił, że on, Bill Kaulitz, którego Breeze nienawidzi, ma ją przekonywać by z nimi pojechała? Poza tym, to nie tylko ona ma się zgodzić, ale także jej matka!
Zapukał.
Czekał chwilę, aż pojawiła się przed nim Theresa.
- O – stwierdziła i nic więcej nie powiedziała.
- Dzień dobry – uśmiechnął się – Chcia…
- Breeze nie odezwała się do mnie ani słowem, więc stawiam, że to twoja wina, wiec chyba nie sądzisz, że teraz z tobą porozmawia, prawda?
- E… – Bill poczuł, że te ich kłótnie naprawdę nie mają większego sensu i obiecał sobie, że następnym razem postara trzymać język za zębami – Chciałem też z panią porozmawiać, bo widzi pani…
- Wejdź do środka, Bill – otworzyła szerzej drzwi.
Brunet posłał przyjaciołom strapione spojrzenie i wszedł do środka.
- To o co chodzi?
- Bo ten… Jak pani wie, Siren jest w ciąży i mój brat ciągle przy niej jest i… Nasz manager natychmiast kazał nam nam wracać do studia w Hamburgu, by nagrywać dalej… No i… Rodzice Siren się zgodzili by pojechała pod jednym warunkiem. Chce zabrać ze sobą Breeze. – wyjaśnił Bill czekając na jakiś cud, by owa dziewczyna się zgodziła, bo jak na razie widział to w samych ciemnych barwach.
- Wiesz o tym, że ja nie mam nic do gadania…
Sam się zdziwił, że tak dużo wie, po tym jedynym wybuchu Breeze, którego był świadkiem.
- No tak, ale najtrudniejsze zadanie zostawiam sobie na koniec:D
Pokiwała głową.
- Jak ma zamiar chodzić do szkoły, skoro będzie w Hamburgu, czy gdzie to wasze studio jest?
Zaraz po tym, gdy jej wszystko wytłumaczył, usłyszał kroki na schodach.
Tak… Wszystko zależy od niego…
wstał gwałtownie z krzesła.
- Breeze!:D – wypadł na korytarz. – Mamy wszyscy do ciebie…
- Nie rozmawiam z pedałami, jestem homofobem, panie Kaulitz – powiedziała dobitnie i wyminęła go.
- Eh… – westchnął i ruszył za nią – Nie jestem gejem, ale nie po to przyszedłem tutaj. Kiedy indziej ci to udowodnię… Siren…
- Nie słucham tego co mówisz i w najmniejszym stopniu mnie to nie interesuje – włączyła telewizor w salonie i usiadła na kanapie – Co ty tu robisz? Wynoś się.
- Reszta wysłała mnie z misją, żebyś…
- Nie słucham cię – zatkała sobie dłońmi uszy.
- To po cholerę się pytasz?! – Bill coraz bardziej tracił zimną krew. Usiadł obok niej – Chcę ci… – urwał, gdy Breeze zaczęła coś śpiewać, by go zagłuszyć. złapał ją za jedną rękę i siłą odciągał od ucha – Siren chciałaby, żebyś jechała z nami! – krzyknął
- To niech nie wysyłają tu ciebie!
- Ale już tu jestem! I cię proszę, byś z nami pojechała!
Spojrzała na niego beznamiętnie.
- Sram na twoje prośby – powiedziała wyraźnie
Bill czuł, że opadają mu już ręce, ale nie chciał się poddawać. Wiedział, że jego bratu na tym zależy…
- Słuchaj… – zaczął spokojnie
- Nie mam ochoty – uśmiechnęła się do niego złośliwie
Brunet jeszcze raz odetchnął.
- Jeśli nie pojedziesz dobrowolnie to cię w nocy porwę bez względu na to, czy chcesz czy nie! – wrzasnął
Breeze nieznacznie się odsunęła.
- Grozisz mi? – spytała cicho
- Nie, uświadamiam – powiedział z uśmieszkiem.
- Hmm… Czyli jak zwykle nie mam wyboru? – spytała bez wesołości.
- Jeżeli chodzi o mnie, to tak, jak najbardziej. Mówiłem, że proszę, ty miałaś to gdzieś. Uznałem, że z tobą nie należy się obchodzić jak z jajkiem:D – czuł, że zaraz Breeze się zgodzi, mimo, że nie dał rady naprawić stosunków między nimi. Ale miał nadzieję, że to nastąpi za jakiś czas…
- Nie. Nie pojadę. – powiedziała twardo
Billa momentalnie opuściła nadzieja.
- Nie masz zamiaru zrobić tego dla swojej przyjaciółki? – spytał trzęsącym się głosem od wściekłości, którą próbował znowu pohamować.
- Nie, bo beze mnie da sobie radę w tym wariatkowie – wzruszyła ramionami.
- No nie! – wstał gwałtownie z kanapy. – Wariatkowo będzie tylko i wyłącznie z tobą, dziewico! To ty jesteś najbardziej chora psychicznie! Ja nie wiem! Przecież to idzie sobie odebrać życie, no! A idź ty w cholerę, nie będę się przed tobą płaszczyć, żebyś z nami pojechała. – odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia.
Była z siebie dumna, że tak mu dokopała. Chociaż prawie nic nie zrobiła.
- Czekaj! – nagle zerwała się z kanapy i za nim pobiegła. Zatrzymała go tuż przed drzwiami. – A ile Siren tam będzie? – pomyślała, że nie chciała długo przebywać sama…
Bill wzruszył ramionami.
- Skąd mam wiedzieć? Może miesiąc, może więcej? A może będzie tu wracać tylko na kilka dni? Skąd ja mam to wiedzieć? – spytał zniecierpliwiony
To przeważyło szalę.
- Poczekaj chwilę. Idę się spakować:D – odwróciła się i pobiegła na górę.
- No brawo, udało ci się ją przekonać – usłyszał z kuchni.
- To nie moja zasługa… – westchnął i uchylił drzwi. – Zaraz… – zdawało mu się, że tutaj powinien stać Lexus i BMW… – Nie! – zamknął natychmiast drzwi i oparł się o nie – No nie! Bardzo śmieszne! – wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał numer. Po dwóch sygnałach usłyszał śmiech brata. – Bardzo się uśmiałem, Tom! Bardzo, wiesz?!
- Oj, o co ci chodzi? – spytał, gdy już się uspokoił – Pomyśleliśmy, że teraz Breeze na pewno cię zawiezie i na pewno będzie, więc nie ma się czym martwić:D
- O co ci właściwie chodzi, co? Bo na pewno nie uwierzę w to, że tylko myślałeś o tym, by Breeze na pewno przyjechała.
Znów usłyszał w telefonie śmiech.
- Przestań, Bill… Przecież niby co miałoby mi chodzić?
- Dobrze wiesz co. Ale nawet o tym nie myśl. Zajmij się sobą i Siren, ok?
- Nie ma sprawy, właśnie jedziemy, więc ty też się sprężaj, może nas dogonicie, ok?
- Taaa… Breeze musi się spakować… – i nie pożegnawszy się, wyłączył w ogóle telefon. – Co za kretyńska rodzina… – westchnął.
Odbił się od drzwi i ruszył na górę. Czuł się tu dziwnie. Jakby był tu zawsze, jakby nie był tu tylko gościem…
Nie chciał się nad tym dłużej zastanawiać, więc szybko wspiął się po schodach i po chwili pukał do pokoju Breeze.
- Jeśli przed drzwiami stoi Bill Kaulitz, nikogo w środku nie ma. – usłyszał.
Uśmiechnął się pod nosem.
- Skoro nie ma, to otwieram:D – chwycił za klamkę i nacisnął ją.
- Zamknięte:D
- Widzę… – mruknął – Słuchaj, jest problem.
- No mów, ty zawsze masz jakieś dziecinne problemy… Chcesz iść do kibla, czy co?:D
- Nie, mówię o tym, że jedziemy wspólnie twoim samochodem.
- Znowu?… – już myślał, że się rozmyśli, ale najwidoczniej się się mylił – Skoro tak… Co ja mogę na to poradzić? Ktoś musi cię zawieźć…
Padło jej na mózg i to dosadnie, pomyślał, ale nic nie powiedział.
Usłyszał szczęk zamka i zobaczył brunetkę.
- Mam się pakować jakbym miała tu nie wrócić, czy jakbym jechała na wakacje tygodniowe? – spytała
Bill pierwszy raz jej się przyjrzał. Nie wiedział czemu akurat teraz, ale nie mógł się powstrzymać.
Ubrana była w czarny top i ciemne, wąskie jeansy. Miała rozpuszczone włosy, które sięgały jej prawie do łokci, a jej usta były lekko pociągnięte różowym błyszczykiem. Oczy, którego koloru nie potrafił jeszcze zidentyfikować, były podkreślone i pomalowane ciemnymi cieniami, które nadawały jej osobliwego uroku.
Nagle zdał sobie sprawę, że Breeze jest piękna.
Ten fakt sprawił, że otworzył szeroko oczy i nie był w stanie wymówić ani jednego słowa.
Wiedział, że ona ma coś w sobie, ale od teraz w tył, on patrzył tylko na jej charakter.
- Halo? Ziemia do kosmity – pomachała mu ręką przed głową, ale on nie zareagował.
Doznane uczucie było tak silne, że zawładnęło nim. Gapił się jak ciele na jej usta i zaczął obsesyjnie myśleć co by było gdyby ją pocałował…
Czy by go odepchnęła?
Czy może nie?
Nie pamiętał kiedy takie myśli go ogarniały, to było już dawno…
- Bill, dobrze się czujesz? – spytała podejrzliwie – Może jednak przysłać psychiatrę?
Nie mógł tego zrobić. Odepchnęłaby go.
Świadomość tego była tak druzgocąca, że natychmiast oprzytomniał i potrząsnął głową.
- Co? – spytał szeptem, zaraz jednak odchrząknął – Co ty do mnie mówiłaś?
- A z tobą co? Twoi bracia kosmici próbowali wreszcie nawiązać z tobą kontakt?
Czy ta krótka chwila miała mu właśnie wszystko wytłumaczyć? Nie chciał żeby coś się zmieniało w tym co teraz jest. Nie chciał żeby jej słowo go raniło. Chciał, żeby go to denerwowało, by mógł odpowiedzieć równie ciętą ripostą.
- Raczej na dłużej, nie tylko na tydzień. Jakbyś miała nie wrócić – powiedział i szybko się odwrócił by zejść na dół i chwilowo zniknąć jej z oczu.
*
- A ja jednej rzeczy nie wiem…:D – powiedziała nagle Siren, gdy razem z Tomem jechali do Hamburga. Georg i Gustav jechali BMW.
- Co konkretnie? – spytał nie odrywając wzroku od drogi.
- Co ty powiesz na mój temat gdy cię o mnie spytają w wywiadzie:D – nie wiedziała dokładnie co chcesz usłyszeć, ale chciała, żeby to było coś miłego.
- Nie rozumiem – odparł wymijająco
Siren przewróciła oczami.
- Wyobraź sobie, że jestem reporterem, nie? – poczekała, aż Tom skinie głową – Kim dla ciebie jest ta dziewczyna, z którą ostatnio spędzasz tyle czasu? – udała ton natarczywego reportera – Czyżbyś się wreszcie zakochał??
Natychmiast się do niej odwrócił i spojrzał na nią intensywnie.
- Najpierw sam bym musiał się o tym dowiedzieć, a jak powszechnie wiadomo, ja nie wiem co to miłość do drugiej osoby. – powiedział z dziwnym uśmieszkiem
Siren przechyliła głowę.
- To znaczy, że kim ona jest? Poza tym… – ściszyła głos – Jeśli nie spojrzysz na drogę, zabijesz nas!:D
Tom wybuchnął śmiechem i z powrotem odwrócił się od niej.
- Więc kim ona dla ciebie jest, Tomie Kaulitz? – drążyła dalej
*
- Myślisz, że Breeze naprawdę taka, jak opisuje ją Bill? – spytał Georg swojego przyjaciela, który siedział w samochodzie obok niego.
- Że co, że jest taka agresywna i w ogóle?
Basista skinął głową.
- A nie wiem, przecież Bill by nie kłamał, nie? A skoro Bill nie może sobie z nią poradzić, to znaczy, że chyba naprawdę taka jest.
- A może go nie lubi i tyle? Przecież on zawsze uważa, że wszystkie muszą go od razu kochać.
Gustav przyjrzał się baczniej Georgowi.
- A co to, jakaś zazdrość się rodzi?
Blondyn żachnął się.
- Ja tylko mówię, że przecież żadna dziewczyna nie zasługuje na to by była traktowana tak jak Breeze.
- Jakbyś nie zauważył, właśnie przyznałeś, że się nią interesujesz:D
Georg zaczął gwałtownie kaszleć.
- Weź przestań!
- Oh Georg, Georg, przede mną nie musisz niczego ukrywać… – poklepał go po ramieniu.
Spojrzał na niego morderczo.
- Przestań, bo nas zabiję – wycedził
*
Breeze i Bill wyjechali właśnie poza granice Hannoveru.
- Jeździłaś tędy często? – spytał przesunąwszy się na siedzeniu tak, że prawie opierał się plecami o szybę samochodu.
- Czemu pytasz?
- Nie masz ze sobą mapy, a GPS jest wyłączone – wzruszył ramionami
- Zapamiętałam, gdy jechałyśmy tam z Siren – tym razem to ona wzruszyła ramionami – Poza tym możesz się przestać na mnie gapić? Nie lubię tego.
- Tego, że ja się na ciebie gapię, czy, że w ogóle ktoś się na ciebie gapi? – spytał z uśmiechem
- Wszystko jedno – odparła, czując, że zaczyna się znowu wściekać.
- Wiesz o tym, że jak człowiek żyje w ciągłej nienawiści, szybciej choruje?
- Świetnie. – stwierdziła – Może szybciej was opuszczę.
- Hej, chcesz mnie opuścić? Mnie? Słynnego Billa Kaulitz?:D
- Cioty zawsze się opuszcza – spojrzała na niego z grymasem
*
- No jedziesz, na wywiadach odpowiada się znacznie szybciej, chyba wiesz:D – postukała palcem na radio, gdzie widniała godzina 19.38. Już od 3 minut nie odpowiadał.
- No co chcesz? Nie wiem i tyle – wzruszył ramionami
- Aha. – odparła beznamiętnie – Ale udzieli nam pan odpowiedzi natychmiast po tym, jak pan się dowie, prawda? Nasza gazeta musi być pierwsza! – poszturchała nim jakby od jego zdania zależało jej życie
- Tak, oczywiście, jak tylko się dowiem, natychmiast ci powiem:D – spojrzał na nią z błyskiem w oku
Siren uśmiechnęła się do niego.
*
- Ale to znaczy, że Breeze jest dziewicą? – spytał niespodziewanie
Gustav przewrócił oczami. Nikt mu nie wciśnie, że on na nią nie leci, bo w życiu w to nie uwierzy.
- No nie wiem, Georg… – odparł zmęczonym głosem – Pewnie tak, no skąd mam wiedzieć?… Spytaj o to Billa
*
Bill zaczął postukiwać palcami o obicie fotela w Mercedesie. Breeze już od kilkunastu minut w ogóle nie chciała z nim rozmawiać. Zaczynało go to już irytować.
- O co ci w ogóle chodzi? – spytał cicho, ale nadto wyraźnie i mimo włączonego radia, Breeze wszystko dokładnie usłyszała.
- A co chcesz usłyszeć? – spytała znudzonym tonem – Przeciętnie dwa razy na tydzień zadajesz mi to samo pytanie, tylko inaczej ułożone. Sens jest ten sam.
- No bo kurwa ja nic nie rozumiem! Traktujesz mnie tak, jakbym ci wyrządził jakąś wielką krzywdę, zabił chłopaka, którego kochałaś, albo nie wiem! No kurwa! Ile razy mam ci powtarzać, żebyś mi powiedziała wprost o co ci biega, a nie!
- Życie bez kłótni jest nudne, a ja nie chcę się nudzić. Ty będziesz od kłótni a ktoś inny od czegoś innego:D
Bill uniósł brwi.
- To znaczy, że nie ma żadnej szansy, by nasze stosunki się jakoś ociepliły?
- Ociepliły? A co to ja, termofor? – parsknęła śmiechem
- Pytam poważnie! – krzyknął
- Ou, spokojnie człowieku, wiem, że doprowadzam cię do zapaści, ale nie przy mnie, ok? Nie jestem dobra z pierwszej pomocy hohohohoho:D
- Breeze! – przesunął się do niej i spojrzał jej w twarz, od której dzieliło go tylko kilka centymetrów – Przestań żartować, ja pytam serio. – powiedział wolno
- Weź się odsuń, bo nas zabiję.
- Ha! To znaczy, że nie jestem ci obojętny, bo cię dekoncentruję! – wyszczerzył do niej zęby, nie odsuwając się
- Nie interpretuj moich słów dla własnej korzyści – powiedziała spokojnie – Odsuń się, bo twoje kudły mi zasłaniają drogę.
*
- Ile jeszcze? – spytała Siren wzdychając.
W radiu leciało właśnie „der letzte Tag”. Obydwoje udawali, że tego nie słyszą.
- Jakieś pół godziny? Jak dojedziemy, to będziemy:D
- Aha… – zerknęła na niego – Bo… Tego…
- Hm?
- A gdzie ja będę spała? Tak tym studiu?
Przyjrzał się jej podejrzliwie.
- Tam gdzie ostatnio
- A gdzie ty będziesz spał?
- Koło ciebie? – spytał z niewinnym uśmieszkiem
- To śmieszne:D Haha:D A gdzie Breeze?
- E… A nie wiem, pomyślimy jak przyjedziemy:D O, już jesteśmy w Hamburgu:D
*
- Bo ja chciałam…
- Ja wiem co ty chcesz! Ale gdzie do cholery ja miałabym spać, hę?! – krzyknęła Breeze, gdy razem z Siren były już w pokoju bliźniaków.
- Kurwa, nie wiem, nie mam siły myśleć:D
- Dobra, to ja idę – obraziła się i wyszła z torbami z pokoju. Zeszła do salonu, gdzie była cała reszta. – Nie mam gdzie spać, więc od dzisiaj jedna z tych kanap należy do mnie i na długo jej nie oddam, chyba, że ją zepsuję i nie będzie na czym spać:D
- A co to znaczy? – spytał Gustav
- To znaczy, że nie mam stałego miejsca zamieszkania i potrzebuję własnego lokum? – usiadła na jednej z kanap
- Możesz spać u mnie, jest miejsce – zaoferował Georg
Bill zerwał się na równe nogi.
- CO?!
Breeze spojrzała na niego.
- Masz coś przeciw?
Wszyscy skierowali wzrok na bruneta.
- Ja?… E… Nie… Tylko…
- No? – ponagliła go
Bill myślał gorączkowo co zrobić. Nie chciał, żeby Breeze spała sama z Georgiem!
- E… No bo… Ten… Ja nie chcę spać sam w salonie:D
Wszyscy, prócz dziewczyny przyglądali mu się z uśmieszkiem. Doskonale wiedzieli o co tak naprawdę mu chodzi. Tylko Georg nie był z tego zadowolony.
- Dobra, to możemy spać tak jak wcześniej – westchnął Tom – Ja z Billem tu, a ty z Siren u nas w pokoju.
Breeze spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- No… ok, spoko – i powędrowała z powrotem na górę.
- Dobra, trzeba poinformować Josta o dziewczynach – stwierdził Gustav.
- Ja to zrobię – powiedział Georg i nie czekając na odpowiedź, wyszedł
- Co go ugryzło? – spytał Bill
- Dobrze wiesz co – odpowiedział perkusista – To samo co zaczyna ciebie gryźć.
*
Przez kolejne trzy tygodnie działo się wiele.
Breeze non stop kłóciła się z Billem, o byle drobiazg jak na przykład o dokładkę makaronu, który ugotowali na obiad.
Nie dogadali się w ogóle przez ostatni czas.
Tom i Siren przebywali w swoim towarzystwie bardzo często. Stali się bardzo dobrymi przyjaciółmi. Ale Tomowi coraz mniej podobał się fakt, że Siren traktuje go tylko i wyłącznie jako przyjaciela. Przecież miała urodzić jego dziecko!
*
A teraz trzy tygodnie po powrocie do studia mieli co świętować. Bo właśnie skończyli nagrywać kolejną płytę.
Postanowili zrobić sobie miniparty w studiu w sześcioosobowym gronie.
Siren jak zwykle marudziła, że nie może się napić, chociaż doskonale wiedziała, że nie powinna. Sprawiało jej jednak przyjemność, gdy Tom się wściekał. Wiedziała wtedy, że się o nią naprawdę troszczy.
Breeze postanowiła, że zaszaleje w końcu i postanowiła się upić.
Nie rozumiała dlaczego Georg non stop jest przy niej i nie rozumiała dlaczego Bill chodzi ze skwaszoną miną.
Jedyna absurdalna myśl jaka do niej docierała to to, że ona jest tego powodem. Ale, że była inteligentna – w jej mniemaniu na pewno – szybko porzucała te myśli.
- Breeze, to nie fair, chociaż udawaj, że ty nie pijesz, ok? – spytała Siren, gdy jej przyjaciółka kończyła kolejne (już 4) piwo.
Brunetka spojrzała na nią dziwnie.
- Weź, bo jeszcze uznam, że jakąś pijaczką jesteś:D – parsknęła śmiechem. Po chwili pojawił się obok nich Tom. – Lecz ją, Tom, ona chce pić:D
- Myślisz, że dlaczego jako jeden z niewielu nie piję? – położył rękę na ramieniu Siren – Żeby ją pilnować, bo to chodzące stworzenie jest zdolne mnie oszukać i powiedzieć, że nie piło:D
- Powinniśmy iść do lekarza. – stwierdziła blondynka
- Kiedy? – Tom spojrzał na nią z rezerwą – Wiesz przecież, że Jost kazał nam się nie ujawniać, póki nie wydamy płyty.
- Przecież kurwa nie jestem twoją dziewczyną, więc co za różnica kiedy?! – krzyknęła – To pójdę z Gustavem skoro ty nie chcesz!
- Dobra, dobra – podniósł ręce w geście obronnym – Pójdę, kiedy chcesz, ale nie wściekaj się, ok? – ostatnio jej bezpodstawne wybuchy stawały się nie do zniesienia, ale wiedział, że to przez ciążę się tak dziwnie zachowuje.
- Nie chcę cię do tego zmuszać, Tom…
Breeze zabrała swoje piwo i odeszła od nich. Nie chciała być świadkiem żadnych kłótni, chyba, że jej i Billa.
Znów napotkała się na Georga. Ale to chyba normalne. Tu nie ma za wiele miejsca.
- No i jak, Breeze? – zagaił wesoło – Fajna zabawa?
Breeze przyjrzała się mu. On pił, czy nie? Zachowywał się co najmniej tak, jakby spadł mu na głowę kamień.
- Wiesz, taka jak zwykłe imprezki w małym gronie, nie? – pokręciła głową. Czy tu wszyscy są tacy porąbani?
Georg uśmiechnął się i objął ją.
- Chyba lepiej, kiedy nie doczepia się do ciebie Bill, co? Przez te wszystkie tygodnie strasznie się ze sobą żrecie…
Breeze spojrzała na jego rękę, która ją oplatała. Czuła się dziwnie i nieswojo. Ale nie przeszkadzało jej to tak bardzo, by się od niego odsunąć.
- Czy ja wiem? Powiem ci to tak jak jemu. Człowiek musi się z kimś kłócić, bo na świecie byłoby nudno:D Ja od kłótni mam Billa:D I to tak intensywnie się kłócę, że po prostu z resztą nie muszę tego robić:D – upiła kolejny łyk piwa. Czuła, że zbliża się do końca. Że za chwilę przestanie kontaktować. Odstawiła puszkę na stolik w salonie. Zastanawiała się przez chwilę gdzie bliźniaki będą spać, bo na pewno nie w takim syfie… Chyba, że tak z reguły mieszkają…
Bill przyglądał im się bardzo uważnie. Powoli zaczął się upewniać w zamiarach swojego przyjaciela. On zwyczajnie starał się uwieść Breeze. A pijana Breeze na pewno nie będzie się sprzeciwiać tak, jakby to robiła po trzeźwemu. A gdyby wtedy też się nie opierała?
Poczuł niemiły ucisk w żołądku.
To nie tak miało być, kiedy mówił, że trzeba ją oddziewiczyć. Miał na myśli wtedy, że to on to zrobi, a nie ktoś inny!
I cały czas ma to na myśli!
Zmarszczył czoło. Co zrobić, żeby nie powiedzieć wprost o tym co chce zrobić Georg, żeby znowu nie wybuchnęła między nimi kłótnia i żeby nie wyszło, że on też czegoś od niej oczekuje?
Wydało mu się to nader trudnym zadaniem, więc po prostu przyglądał się całej sytuacji.
- Zmienię muzykę i puszczę to co lubię – stwierdziła Breeze i wysunęła się z objęć Georga.
Poszła w stronę wieży i w międzyczasie zauważyła, że lekko się chwieje. Dobrze, że więcej nie wypiła, bo byłoby nieciekawie…
Włożyła swoją mp3 w wieżę i wybrała piosenkę.
Lekko szumiało jej w głowie. Zastanawiała się, czy jeśli ktoś ją o coś poprosi, będzie w stanie odmówić? Cały czas jej się zdawało, że wszystko jej obojętne. Zrobi coś, albo nie, co za różnica?
- Szykujesz się do ataku na Georga? – spytał Bill, który z niejasnych dla brunetki powodów się pojawił obok niej.
- Taaa… Na wszystkich szykuję atak – zachichotała i włączyła „play”
- Co to? – Bill rozejrzał się. Uchwycił spojrzenie Georga, które wcale nie było miłe.
- Nie wiem, rzekomo Britney Spears, ale ja się chyba nie znam:D Mimo to, piosenka i tak jest fajna:D – zaczęła się się śmiać – Chciałam powiedzieć „chodź potańczymy” ale zapomniałam, że nie umiesz tańczyć:D
- Boże… Jak ty to robisz, że jesteś nawalona a i tak masz dla mnie tysiąc zgryźliwości? – westchnął
- Nie wiem, poza tym, jestem trzeźwa, jakbyś nie zauważył:D Więc mam pełne prawo stwierdzać np., że jesteś pełnoetatowym gejem dla wybranych:D – wybuchnęła śmiechem
- Breeze, czekaj – złapał ją za rękę, kiedy zamierzała odejść – Uważaj na Georga, ok?
- Boże, ale ty jesteś dziecinny, o co ci znowu chodzi? Już mi zabraniasz z nim rozmawiać, bo on zaraz mnie zabije? To chyba ty jesteś pijany:D – wyszarpnęła rękę i poszła z powrotem do basisty.
Georg ucieszył sie, widząc, że Breeze wraca do niego.
Czy był pijany? Nie, chociaż wypił dwie butelki piwa.
Nie zmieniało to faktu, że Breeze cholernie go pociągała i miał zamiar dzisiejszej nocy sprawdzić, czy naprawdę była dziewicą.
Tom i Siren doszli w końcu do porozumienia. Ustalili datę – 17 listopada, czyli w poniedziałek.
Blondyn naprawdę nie miał ochoty się kłócić z dziewczyną. Miał świadomość, że topnieje z dnia na dzień i był niemal przekonany, że już niedługo się obudzi, a nad nim będzie stała Siren z tacą, na której będzie jego serce. Nie wiedział jednak, czy to dobrze, czy źle.
Chyba źle, jeśli Siren nie czuje się tak samo jak on…
- Jestem głodna – stwierdziła, przerywając mu wywód o gitarach, który sama kazała mu prowadzić.
Westchnął i roześmiał się.
- Zrobić ci jakieś kanapki?
- Nom, ale pójdę z tobą:D
Gustav jak zwykle czuł się trochę na uboczu. Ale nie było mu z tym bardzo źle. Dzięki temu widział więcej niż reszta.
Zauważył już dawno co się dzieje między Georgiem, Breeze, a Billem. I wiedział co jest między Siren, a Tomem. Ale nie miał zamiaru się wtrącać w nie jego sprawy, póki owe sprawy nie przybiorą złych tonów. A jak na razie było jeszcze bezpiecznie, chociaż między trójką zaczyna się trochę iskrzyć od emocji dwóch chłopaków.
Usiadł na krześle i obserwował.
Bill tracił cierpliwość. Czuł, że ręce zaczynają mu drżeć. Czemu Breeze nie widziała tego co się dzieje??
No ale jak mogła zauważyć, jak ona nawet z daleka widział, że alkohol zaczyna uderzać jej do głowy.
Georg coraz śmielej obejmował Breeze i wcale a wcale mu się to nie podobało.
Zmienił piosenkę na „Love in this club” i odszedł po butelkę piwa. Chwycił otwieracz i szybkim ruchem otworzył piwo.
Piosenka zaczęła go irytować. Jeszcze pomyśli, że powinien postępować zgodnie z tym co śpiewał mu Usher…
Odwrócił się by przełączyć na coś innego i podskoczył.
- Kurna, Breeze, nie strasz mnie – nagle ręce przestały mu się trząść. Zaczęły się pocić.
Uśmiechnęła się i wspięła się na palce.
Zaczął gorączkowo myśleć na co ma patrzeć, by nie dostać obłędu. Ostatnio obsesyjnie myślał o tym, co mógłby z nią zrobić, gdyby tylko zaczęła żywić do niego inne uczucia niż dotychczas.
Zatrzymał się na ustach, chociaż starał sie patrzeć gdzie indziej. Były lekko wilgotne i tak bardzo prosiły o pocałunek, że ledwo się powstrzymywał.
- O czym myślisz? – spytała cicho i oblizała wargi.
Bill przełknął ślinę. Czy ona robiła to celowo? Jeśli tak, to wszystko szło jej perfekcyjnie. Chciała, żeby coś zrobił by mogła go znienawidzić do końca. Ale się powstrzyma.
Chyba…
- Już nie wiem – odparł jeszcze ciszej.
Zastanawiał się, czy usłyszała. Ale chyba tak, skoro jej uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.
- To skup się, Bill
Chciałbym…, pomyślał.
Znów przełknął ślinę.
- A… Co chcesz konkretnie usłyszeć?
- Nic! – klepnęła go w plecy i ze śmiechem pobiegła do do pokoju na górze.
Otrząsnął się tak szybko, jak szybko go uderzyła.
Jakim cudem potrafiła go tak omotać?
I dlaczego on tego nie potrafił?…
Nagle poczuł się zdeterminowany. Nie pozwoli Georgowi jej tknąć. Jeśli sam Bill tego nie zrobi, nikt tego nie uczyni.
- I co? Powiedz tylko, że złe, a cię uduszę:D – Tom wyszczerzył ząbki od Siren.
Ta ugryzła jedną kanapkę i przełknęła kęs.
- Ej… – pokiwała głową – Kanapki robić potrafisz:D
- No ma się ten talent kucharski:D – wypiął dumnie pierś
- Tak się zastanawiam… – zaczęła, gdy na talerzu została ostatnia kromka z pięciu – Myślisz, że to będzie dziewczynka, czy chłopiec? – położyła dłoń na brzuchu, który jak na razie wyglądał tak jak wcześniej.
Tom pokręcił głową.
- Nie myślałem właściwie nad tym – powiedział patrząc się na jej rękę na brzuchu – Ale czy to jakaś różnica? myślę, że najlepiej będzie jak po prostu dziecko będzie zdrowe, nie?
- No tak, ale przecież można sobie pomyśleć „co by było gdyby…”:D – oparła się o blat – No bo patrz – wzięła ostatnią kanapkę – Ja zawsze sobie wyobrażałam, że córka będzie rozpieszczana przez tatusia i w ogóle, a syn będzie miał cięższe życie, bo matka będzie go za mocno kochać:D:D
Tom parsknął śmiechem.
- Masz jakieś dziwne wyobrażenia:D Ja myślę, że nieważne jaka płeć, dziecko zawsze jest tak samo kochane przez obojga rodziców, nie sądzisz?
- Nawet jeśli było niechciane?
- Tak – skinął głową z przekonaniem – Bo z chwilą narodzin zawsze wszystko się zmienia.
Breeze szalała. Robiła rzeczy, których na pewno by nie zrobiła, gdyby nie piła.
No bo jak można wytłumaczyć fakt, że flirtowała z Billem i po chwili go odpychała?
Teraz znowu stała z Georgiem i rozmawiała z nim. Bill siedział natomiast na kanapie z obrażoną miną.
- Czy twoi chłopacy mieli z tobą ciężkie życie? – spytał blondyn
- Hę? E… Nie mam pojęcia – wzruszyła ramionami – Ja nie siedziałam tak do końca w ich głowach:D
Georg pochylił się nad nią.
- Coś mi się zdaje, że jednak byłaś agresywna…
Tak. Z całą pewnością mogła stwierdzić, że Georg zaczyna się zachowywać coraz dziwniej.
- Kto to wie? – uśmiechnęła się do niego
- Myślę, że tak… – spojrzał jej głęboko w oczy – I myślę, że ani trochę się nie zmieniłaś, chociaż chcesz udawać, że tak jest…
Teraz już w ogóle go nie zrozumiała. Ale postanowiła brnąć dalej.
- Tak uważasz?
Skinął głową.
- Myślisz, że mógłbym się przekonać? – spytał szeptem do jej ucha
Nagle usłyszała piosenkę, której nienawidziła.
- Bill, czemu włączyłeś to debilstwo?! – krzyknęła odwracając się od Georga
Brunet widział, że jego przyjaciel posuwa się do przodu w zastraszająco szybkim tempie. Musiał to jakoś zahamować, a że nie chciał się wcinać, postanowił zadziałać inaczej.
Wiedział, że jeden ze znienawidzonych przez Breeze wykonawców to Sean Paul, więc włączył „Teperature”
Wystawił dziewczynie język i oparł się o segment, gdzie stała wieża.
- Wyłącz to! – wrzasnęła i ruszyła ku niemu. – Bo ci wyrwę włosy!
- Nie sięgniesz, jestem za wysoki:D – zaczął się śmiać. – Twoje 1.66 jest niestety niewystarczające:D
Szybko zerknął na Georga. Cóż… Był wściekły.
Breeze chciała przycisnąć „next”, ale nie mogła dosięgnąć guzika.
- No Bill! Suń się! – próbowała go odepchnąć, ale mimo, że ważył mniej, nie mogła go przesunąć – No Bill! Przełącz!
- Bill, weź się uspokój, ok?! – do konwersacji włączył się Georg – Przecież wiesz, że tego nie lubi!
- Lol, ale wy jesteście – mruknął i przełączył na „Keeps gettin’ better” – Pasuje ci, Breeze? – spytał z udawaną troską
- Tak. – odwróciła się i powędrowała z Georgiem do stołu z chipsami.
Bill z coraz wyraźniejszą niechęcią patrzył jak blondyn obejmuje dziewczynę, a ona w ogóle na to nie reaguje.
Westchnął. Albo powie jej prawdę, albo ona naprawdę nie zwróci uwagi na to, że wyląduje w łóżku jego przyjaciela.
- Nie było mnie przez trzy tygodnie w domu, myślisz, że rodzice czasami myślą o tym, że żył kiedyś ktoś w ich domu o imieniu Siren? – spytała blondynka, gdy wychodziła z Tomem z kuchni.
- Nie mam pojęcia, powiem tylko tyle, że przypomniało mi się, że w przyszłym tygodniu jedziemy do naszych rodzin – odparł dredowołosy
Siren przystanęła.
- Żartujesz?! Nie mów, że my jedziemy z wami!
Posłał jej zdziwione spojrzenie.
- No a jak ty chciałaś? W końcu wszędzie cię ze sobą zabieram, nie? Poza tym tak czy siak musisz poznać moją rodzinę, nie?:D Poza tym… – wskazał na swojego brata – Coś z nim jest. On siedzi sam.
- I już od razu ma coś być z nim nie tak? Każdy może se posiedzieć sam czasami, nie?
- Nie rozumiesz. Bill nigdy nie siedzi sam, a jeśli już to znaczy, że myśli o czymś baaaardzo intensywnie, co nie wpływa dobrze na ogólną sytuację naszą i jego.
- Że co? – uniosła brwi i parsknęła śmiechem.
- Gdzie Breeze? – spytał nie reagując na pytanie Siren
Rozejrzała się razem z nim.
- Tam, przy chipsach z Georgiem… Ooo… – otworzyła usta, gdy zobaczyła, że basista obejmuje jej przyjaciółkę i ewidentnie ma rękę na jej pośladkach.
- No tak… I mamy odpowiedź dlaczego Bill myśli. – skwitował Tom
- Robimy coś z tym? – spytała blondynka, gdy odzyskała głos.
- Nie, nie mieszajmy się do ich spraw, chodź do Gustava, on też siedzi sam – wskazał na perkusistę
- Pokazać ci coś? – spytał Georg uśmiechając się do brunetki.
Zmierzyła go wyzywającym spojrzeniem
- A co?
- Chodź, to zobaczysz – pociągnął ją w stronę łazienki.
- Zaraz, mam zobaczyć jak wygląda papier toaletowy? – zaczęła się śmiać
- Nie, coś ciekawszego – wyszczerzył do niej zęby.
- Wątpię, żeby było tam coś ciekawszego.
- Jest, poważnie:D
- Moment! – nagle tuż przy drzwiach do łazienki, pojawił się Bill – Chodź ze mną na chwilę – chwycił dłoń Breeze
- Nie mogę, Georg ma mi coś pokazać:D – zaczęła się śmiać – Potem, ok?
- Nie, właśnie teraz – pociągnął ją za sobą mimo, że się wyrywała. – Czekaj Georg, zaraz ją ci przyprowadzę – powiedział z ironią.
- Kurwa, czego ty chcesz, Bill? – spytała Breeze, tracąc cierpliwość. Czarnowłosy zachowywał się jak jakiś zazdrosny amant z telenoweli, chociaż Georg wcale jej nie podrywał! – Dasz mi w końcu spokój? I gdzie my idziemy?!
- Na dwór.
- Jest zimno.
- Trudno.
Trzymając ją ciągle za rękę, wyprowadził ją z budynku. Rozejrzał się i dojrzał to, czego poszukiwał. Ławki.
- Usiądź, a ja ci wszystko wytłumaczę.
- A potem mnie puścisz i będę mogła zobaczyć co odbiło Georgowi, tak?
Bill sapnął z furii i siłą ją posadził i usiadł naprzeciw niej.
- Ty chyba jesteś ślepa, Breeze, wiesz? – spytał spokojnie, chociaż w środku cały się gotował
- O czym ty mówisz? – spytała marszcząc czoło
- Nie widzisz, że Georg na ciebie leci? Że chce cię zaciągnąć do łóżka? Czy w jego przypadku raczej do łazienki i cię zwyczajnie przelecieć?
Breeze zaczęła gwałtownie kaszleć. Minęła dłuższa chwila, zanim się uspokoiła. Bill patrzył na nią z napięciem. Czy mu uwierzyła?
Było ciemno, ale obydwoje widzieli siebie bardzo wyraźnie.
Dziewczyna zmrużyła oczy i przygryzła wargę.
- A ty? – spytała cicho
Brunet przechylił głowę.
- Co ja? – ciężko mu było sie jej przyglądać i nie móc jej dotknąć. Nigdy jej nie dotknął. A jego ręce aż się rwały by to zrobić.
Oddychał ciężko, a serce boleśnie mu sie tłukło w piersi. Był chyba za blisko niej…
- Czy ty też chciałbyś mnie przelecieć? – spytała jeszcze ciszej
Zamrugał oczami i lekko się odsunął.
- Ja?… – nabrał głęboko powietrza i poczuł, że zaczyna mu się robić gorąco. Zaczerwienił się.
Skinęła głową.
Bill nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał. To rozmowa staczała się na niebezpieczny tor. Ale nie mógł teraz tego odwrócić. Chciał iść dalej…
Znów się do niej przysunął. Odległość między ich ciałami była niewielka, czuł jej ciepły oddech na swojej twarzy.
- Chętnie bym cię uświadomił we wszystkim… – szepnął
Tym razem to Breeze zaczerpnęła głęboko powietrza. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Pytała go tylko dla zabawy…
Chyba złapała się we własne sidła ukrytych pragnień.
Czuła się dziwnie. I pierwszy raz w życiu spojrzała na niego inaczej. Pierwszy raz w życiu przestała go uważać za osobę niewartą ani jednego przychylnego spojrzenia.
Była to dla niej pierwsza niebezpieczna sytuacja, nad którą nawet nie potrafiła zapanować. Za dużo wypiła, by mogła się kontrolować.
Przysunęła się do niego bliżej. Spojrzała na jego usta. Czy on myśli o tym samym co ona?
Czy on czuje sie tak samo jak ona?
Czy czuje ten dziwny ucisk w środku i te zawirowania wokół nich?
Zrobiło jej się gorąco. Przysunęła się jeszcze bliżej.
Chciała sie wycofać, ale nie mogła. Jakaś siła ją gnała naprzód.
Billowi zatrzepotało serce. Czy ona naprawdę chciała zrobić to do czego się przymierza?
By ułatwić jej zadanie, to on się przysunął. Stykali się niemal nosami. Czy ona sama wykona pierwszy ruch, czy to on będzie musiał go wykonać?
Z napięcia wstrzymał oddech. Widział, że miała lekkie obawy.
W końcu jednak to zrobiła.
Jej usta trochę nieporadnie zetknęły się z jego ustami.
Uśmiechnął się i przymknął oczy.
Był z siebie dumny i zadowolony jak jeszcze nigdy dotąd.
To uczucie, które zawsze pojawiało się przy pocałunku, rozlało sie po całym jego ciele.
Podobało mu się to, mimo, że pocałunek był niewinny i delikatny.
Już chciał dotknąć jej twarzy, gdy nagle Breeze się oderwała i odepchnęła go.
Zdezorientowany omal nie spadł na ziemię.
- Co… Co?… – zdołał wyjąkać.
Breeze szybko wstała i zakryła dłonią usta.
- Co ja wyprawiam?… – szepnęła do siebie
Bill natychmiast się podniósł i chwycił ją za ręce.
- Nie musisz… – zaczął ale urwał. Dopiero po chwili zrozumiał o co chodziło – To był twój pierwszy pocałunek?
Zacisnęła powieki i skinęła głową.
Uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie bliżej.
- Cieszę się, że ja byłem pierwszy – szepnął – Mogę cię kształcić dalej:D
Breeze parsknęła śmiechem i znów skinęła głową.
Ujął jej twarz w swoje dłonie i znów pogrążyli sie w pocałunku.
Był zupełnie inny od poprzedniego.
Ten był gwałtowniejszy, jakby namiętność w nich obojgu dopiero się budziła do życia.
Breeze lekko westchnęła i zarzuciła mu ręce na szyję przysuwając sie do niego tak mocno, jakby chciała by stali się jednością.
Było jej potwornie gorąco, serce szalało, krew szumiała w uszach.
Usta całującego ją doprowadzały do szaleństwa, czuła się jakby właśnie odkryła całkiem nowy świat, którego ośrodkiem był tylko i wyłącznie Bill. I czuła się z tym dobrze. Chciała by był centrum jej nowego świata.
Potrzebowała kogoś takiego jak on. Teraz dopiero to zauważyła.
Ręce Billa zsunęły się na jej talię.
Pierwszy raz czuła się tak dobrze. Nie wiedziała jak wielką siłę miał jeden pocałunek.
Rozkoszowała się każdą chwilą, która trwała wieczność.
Przerwało jej jednak chrząknięcie.
Odskoczyli od siebie, jakby właśnie przyłapano ich na grzechu.
Georg patrzył na nich z płonącymi oczyma. Wręcz skręcało go od środka, gdy tylko zobaczył całującą się parę. Od razu rozpoznał Breeze i Billa.
- Nie przeszkadzam? – spytał chłodno
- Nie, my nic nie robimy – próbował załagodzić sytuację brunet
- My tylko rozmawialiśmy – dodała dziewczyna
- Chyba nie myślicie że jestem ślepy nie? Widzę co się tu dzieje! Spiskujesz Bill! Za moimi plecami!
Czarnowłosy spojrzał na niego jak na idiotę.
- Zwariowałeś? Nie spiskuję, kretynie! Co według ciebie w ogóle oznacza spisek w tej sprawie, co?!
- Daruj sobie, Bill. Nie chce mi sie z tobą gadać. – machnął na niego ręką – Róbcie sobie co chcecie, mnie to nie obchodzi – i jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął im z oczu.
Breeze posłała Billowi zdezorientowane spojrzenie.
- O co chodzi? Jak to spiskujesz?
Chłopak pokręcił głową.
- On bredzi, chyba za dużo wypił i tyle.
- Ale…
- Breeze, proszę… – obwiódł palcem jej twarz – Zaufaj mi, nie ma żadnych spisków.
Georg wszedł wściekły do salonu.
- Co ci? – spytał Gustav.
- Kurwa! – krzyknął – Bill jak zwykle był pierwszy!
- Możesz rozwinąć ten temat? – blondyn przyglądał się basiście, który miotał sie po całym pomieszczeniu
- Tak! Przez cały wieczór i poprzednie trzy tygodnie próbowałem przekonać do siebie Breeze, ale on musiał być pierwszy!
Jego krzyki przywołały Toma i Siren, którzy byli w łazience (Siren podczas krojenia sera, zraniła się w palec, a plastry były właśnie w łazience).
- Co jest grane? – dredowłosy patrzył ze zdziwieniem na wściekłego Georga, który nie wiedział co ze sobą zrobić.
- Bill całował się z Breeze na moich oczach! – krzyknął, czując, że złość wcale a wcale z niego nie schodzi.
- Ou – Siren pokiwała głową. – Myślicie, że to coś poważnego? – spytała reszty. W końcu to był pierwszy pocałunek Breeze, to musiało coś znaczyć.
- Ja nie mam pojęcia, ale przynajmniej Bill w końcu się wziął poważnie za Breeze – Tom uśmiechnął się – Może przestanie mu tak odbijać, jeśli oczywiście coś z tego wyniknie.
- Kurwa! A mnie to jak zwykle nikt nie rozumie, nie?! Zawsze tylko Bill i Bill! A to, że mi Breeze też się podoba, nikogo nie obchodzi! Łącznie z samą Breeze! – krzyknął zaciekle Georg
- Słuchaj Geo, my wszyscy od początku wiedzieliśmy, że w końcu między nimi zaiskrzy, tylko ty nie chciałeś przyswoić sobie tej wiadomości – wyjaśnił cierpliwie Gustav – To była tylko kwestia czasu.
- Oni mieli sie nienawidzić! – wydał z siebie dziki okrzyk – Mam kurwa dość! dość! – szybkich krokiem opuścił salon i zatrzasnął się w swoim pokoju.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz