poniedziałek, 15 kwietnia 2013
część I
Siren stała w pierwszym rzędzie na koncercie i gapiła się w swojego idola. Mogła powiedzieć, że ich wszystkich uwielbia, ale ten jedyny miał w sobie to coś. Nie wiedziała co. Nie znała go, wiec najprawdopodobniej była to uroda. Albo jego charakter, która sobie wymyśliła…
Zespół zagrał ostatnie bity piosenki na bis i kłaniając się, krzycząc „danke” i robiąc inne rzeczy, zeszli ze sceny.
Nie wiedziała czy on zwrócił na nią uwagę. Ale nie obchodziło jej to teraz. Dziś wieczorem pozna ją na pewno. I tego nie zapomni.. Przynajmniej miała taką nadzieję.
Czy chciała czegoś więcej? Raczej nie. Nie chciała miłości, nie potrzebowała jej, przynajmniej nie teraz.
Wyszła z hali przewietrzyć się. Jej długie, proste, blond włosy powiewały na wietrze czyniąc ją jeszcze bardziej podobną do boskiej syreny. Może rodzice mieli rację nazywając ją Siren?
Nie brała ze sobą nikogo. Chciała się tym pochwalić swojej przyjaciółce dopiero po fakcie. Nie cierpiała kiedy mówiła, ze coś zrobi, a potem jej plany spalały na panewce.
Poprawiła swoją jesienną niebieską kurtkę i ruszyła do hotelu, gdzie pozostał na tę noc jej zespół.
Nie wiedziała co ze sobą zrobić jeszcze przez godzinę. Nie chciała być taka jak te inne fanki, piszczące, płaczące gdy tylko ich zobaczą. Chciała udawać choć raz, że jest normalna.
Przeszła się wokół hotelu, zauważywszy tłumki innych dziewczyn.
Jak on miał zwrócić uwagę właśnie na nią, gdy jest tyle innych?
Westchnęła i skrzyżowała ręce. Ma do niego podejść i powiedzieć mu prosto w twarz czego od niego chce?
Zauważyła nagle w ciemności dwa światła samochodu.
Dziewczyny zaczęły piszczeć i biec w ich stronę.
Czyżby to byli oni?
Jej nogi same ciągnęły w ich stronę, więc nie mając żadnego wyboru, ruszyła.
Samochód zatrzymał sie tuż przed wejściem do hotelu.
To była jej szansa, jeśli teraz podejdzie na tyle blisko, żeby mógł ją zobaczyć, to może ją weźmie do swojego pokoju…
Przyspieszyła, bo właśnie ochroniarz wyszedł i zanim pojawiło sie na chodniku czterech chłopaków.
Było ciemno i niewiele już widziała, serce biło jej natarczywie, że niespodziewanie dla samej siebie podbiegła do nich i się rzuciła na jednego z nich, zanim zareagował ochroniarz.
- Kurwa, co to mia… – chłopak urwał spojrzawszy na to, a raczej na kogoś kto na nim leżał. – Mogłabyś trochę delikatniej? – uśmiechnął sie do niej najmilej jak potrafił, by ją oczarować, jak robi to ze wszystkimi fankami.
- Chcę iść do twojego pokoju – wyszeptała, zanim ochroniarz ją podniósł i na nią nakrzyczał. Nikt inny prócz tego jedynego nie usłyszał co mu powiedziała. Inne fanki krzyczały, by ją zabrali, ale on kazał ją puścić.
- No to chodź – uśmiechnął się do niej i wyciągnął rękę. Zrobił to po to, by móc się kolejny raz tłumaczyć ze swojej natury podrywacza i żeby kolejny raz mówić, że uwielbia one-night-stand.
Siren posłała wymowne spojrzenie ochroniarzowi, który ją po chwili puścił.
Weszła do hotelu bacznie przyglądając sie członkom zespołu.
Nie zwracali na nią większej uwagi prócz tego, który ciągnął ją za rękę. Ten uśmiechał się do niej non stop. Czuła sie dziwnie, ale wcale sie nie dziwiła. To co chciała zrobić, czyniło z niej jedną z groupies, albo dziwkę. Wiedziała jednak, że robi to po to, by znów pokazać, że wcale nie jest słodka i miła i nie jest dziewczyną, którą można kojarzyć z syreną. O takie rzeczy można było kiedyś posądzać tylko jej przyjaciółkę, Breeze.
Ale nawet ona już taka nie jest.
W recepcji chłopacy wzięli swoje klucze i weszli do windy. Nikt nic nie mówił, aż w końcu poczuła się nieco niezręcznie. Postanowiła jednak milczeć, bo nie wiedziała czego mogła się po nich wszystkich spodziewać.
- To nasze piętro – powiedział ten, który trzymał ją nadal za rękę. Nie wiedziała gdzie były ich walizki, ale nie interesowała się tym zbyt długo, bo chłopak niemal wyciągnął ją z windy i ruszyli długim korytarzem.
Zaczynała sie lekko denerwować, ale nie dawała po sobie tego znać.
Czuła sie przy nim malutka. Pewnie dlatego, że miała zaledwie 1.59 m wzrostu.
- To są twoje naturalne włosy? – spytał po chwili przerywając coraz bardziej znaczącą ciszę.
Spojrzała na niego zaskoczona. Nie wiedziała, że w ogóle rozpocznie rozmowę. O ile to będzie rozmowa. Przecież po tym jak odpowie, może znowu zapaść milczenie.
- Tak, a zostawiłam je po to, by ludzie myśleli, że jestem słodka i milutka. – odparła.
- A nie jesteś? – uśmiechnął sie do niej ukazując białe, nieco nierówne zęby.
Zamrugała oczami. Zdziwiła się, że podziałało to na nią jak na każde inne.
- Nie, nigdy nie byłam. To tak jakbyś wymagał od drapieżnego zwierzęcia delikatności.
- Zapewne jest delikatne w stosunku do swoich dzieci… – powiedział, starając się opanować drżenie głosu. Chciało mu sie śmiać i nie wiedział dlaczego. Był lekko onieśmielony – To tutaj – wskazał na parę drzwi z liczbą „248″ na środku.
Przełknęła ślinę. Zdawało jej się, że nawet na początku korytarza można było to usłyszeć.
Otworzył drzwi i gestem zaprosił ją do środka.
*
- Nie uwierzysz! – krzyknęła Siren wbiegając do pokoju swojej przyjaciółki.
Breeze spojrzała na nią znad książki. Lubiła romanse, miała ich pełno na półkach i właśnie jednego z nich czytała.
- Pewnie nie, a o co chodzi? – spytała po chwili, odkładając książkę na bok, zaznaczając stronę zakładką.
- Wczoraj byłam na ICH koncercie! – krzyknęła rzucając się na łóżko obok czarnowłosej dziewczyny.
- Łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaałłł… – Breeze miała do nich neutralny stosunek. Mogli być, mogli też zniknąć, nie obchodziło jej to – I co? Fajnie było?
- Nie o koncert chodzi!
- Nie? To po co mi mówisz, że tam byłaś?
Siren roześmiała się, a zaraz po niej jej przyjaciółka.
- Bo chcę powiedzieć co sie wydarzyło POTEM:D
- Ou… Coś ciekawego… – położyła się wygodniej na łóżku – No opowiadaj, poznałaś kogoś z nich, czy coś??
- E… Właściwie to prawie:D Poszłam z jednym do łóżka – wyszczerzyła zęby do przyjaciółki
Ta zaczęła kaszleć gwałtownie.
- Siren! Ty jesteś niemożliwa! Czy on w ogóle spytał się ciebie o imię?! Są tysiące lepszych od niego! Siren!
Blondynka wzruszyła ramionami
- Przestań marudzić, opowiedzieć ci?:D
- Nie! Jestem dziewicą do kwadratu! Nie chcę o niczym wiedzieć! – i wybuchnęła śmiechem. Zaraz jednak spoważniała – A co z tym zrobisz? To takie po prostu…
- One-night-stand, tak.
Breeze westchnęła.
- Kiedyś to ci bokiem wyjdzie mówię ci.
- Kocham, kiedy mi dajesz rady…
- Łoho, nie ma za co, skarbie:D
Siren wstała z łóżka.
- Spadam do domu. Trza spać:D
- Następnym razem przychodź wcześniej niż 20.00. Jutro szkoła, młotku
- Blabla, kiedy zaczniesz się robić bardziej rozrywkowa? Jesteś za młoda na powagę! Masz dopiero 18 lat! Ludzie! Zachowujesz się jakbyś była moją matką!
- Nie dramatyzuj. Idź spać, prześpij się i takie tam, jutro pogadamy.
- Z tobą tak zawsze, gdy mówię co jest z tobą źle, ty zaraz „idź spać” – parodiowała swoją przyjaciółkę – Idę spać, ale to co mówię jest prawdą. Starasz się być kimś kim nie jesteś. Kiedyś byłaś normalna. Nie wiem co z tobą jest. Cześć. – i wyszła, zostawiając za sobą pytania bez odpowiedzi.
Breeze wiedziała, że kiedyś była inna. Ale teraz jest taka i nic na to nie poradzi. Czasy się zmieniają, a ona razem z nimi. Było kilka spraw, które drastycznie ją przemieniły, ale co ona może?
Chciałaby poznać kogoś kto mógłby ją zmienić…. Na taką jaka była kiedyś… Szalona, żyjąca każdą chwilą…
Breeze westchnęła i z powrotem zajęła się czytaniem.
*
Nie zakochała się. Ale coś było inaczej.
Non stop o nim myślała….
On ciągle nawiedzał ją w snach. Ciągle… Nawet teraz… Nawet gdy siedziała w klasie od fizyki i odpowiadała na pytania nauczyciela.
- Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz? Siren!
- Przecież mówię, że gdy maluch zjeżdża z górki to jedzie ruchem jednostajnie opóźnionym! – spojrzała oburzona na profesora.
Klasa wybuchnęła niepohamowanym śmiechem.
- Za co ja ci wstawiłem 5 w zeszłym semestrze? Jedyneczka… – zapisał coś w notesie i zaczął prowadzić dalej lekcję.
Siren spojrzała załamana w stronę Breeze.
- Dziewczyno! Czy ty chcesz nie zdać?! – szepnęła natarczywym tonem do blondynki zanim ta się odezwała. – Zachowujesz się tak od koncertu! Cały tydzień zbierasz jedynki! Weź się w garść!
- Nie mogę… – schowała twarz w dłoniach i lekko westchnęła – Chyba się zabiję… Egzystencja mnie przytłacza…
*
Ostatnia, piątkowa lekcja biologii nie przebiegała wcale lepiej niż pozostałe przedmioty.
Nauczycielka oddała sprawdziany sprzed dwóch dni. Oczywiście Siren dostała 1, a Breeze 5. To było takie do przewidzenia… Breeze jest najlepsza uczennicą w klasie. Znaczy kiedyś była nią także Siren, ale ostatnie wydarzenia trochę ogłupiająco na nią wpłynęły, toteż wypadła z rankingu.
- Siren. – pani profesor poczekała aż blondynka na nią spojrzy – Co się z tobą dzieje?
- E… – rzuciła okiem na test, potem jej wzrok zwrócił się znów ku nauczycielce – Nic…
- Nic?! Czy ty uważasz, że się na to nabiorę?! Że JA się na to nabiorę?! Twoje oceny mówią same za siebie! I to nie tylko z biologii!
- Poprawię te oceny, naprawdę.
Kobieta w średnim wieku westchnęła ciężko.
- Widzę, że się z tobą nie dogadam. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy.
Taaa, ja też mam taką nadzieję, pomyślała, po czym skinęła głową nauczycielce.
- A więc dzisiejszy temat rozpoczniemy rozmową na temat zabezpieczeń. Przygotowaliście coś na ten temat, jak tydzień temu mówiłam?
Większość odpowiedziała „tak”, a kilka się zgłosiło.
- Breeze – nauczycielka spojrzała na nią.
Brunetka zaczęła mówić, mówić i jeszcze raz mówić.
Siren patrzyła na nią z otwartymi ustami. Nagle zaświtało jej coś w głowie. Temat lekcji dotyczył zabezpieczeń! ZABEZPIECZEŃ!!!
- NIE! – krzyknęła nagle, podrywając się z krzesła.
Wszyscy spojrzeli na nią, Breeze przerwała swój wykład o najbardziej skutecznym zabezpieczeniu.
- Tak, Siren? – nauczycielka popatrzyła na nią znad swoich okularów. – Masz jakieś pytanie?
Blondynka rozejrzała się po klasie z szeroko otwartymi oczyma.
- Czy mogę na chwilę wyjść? – powiedziała pospiesznie
- Nie, nie możesz, nie ma jeszcze końca lekcji. Na takie rzeczy są przerwy.
Siren dała za wygraną i usiadła grzecznie na krześle.
*
- Dlaczego mi przerwałaś? – spytała z wyrzutem Breeze gdy wracały razem do domu. – Mogłam dostać 5, ale po twoim wyskoku kazała mi siadać i nic nie postawiła. Przecież biologia jest najtrudniejsza! Sama wiesz jak ciężko zdobyć u niej dobrą ocenę!
Siren stanęła gwałtownie i zmierzyła przyjaciółkę wściekłym spojrzeniem.
- Ja tu kurwa przeżywam dramat, do cholery! A ty jak zwykle myślisz tylko o sobie! Niby na czym według ciebie polega przyjaźń?! Powinnaś mi pomóc! A nie mnie opierdalać za to, że przerwałam ci wykład o prezerwatywach! Mam cię kurwa dość! – wrzasnęła
- Nie naskakuj na mnie! To, że masz jakieś problemy, nie znaczy, że mam sobie spieprzać oceny końcowe przez ciebie!
- Jesteś żałosna! Kiedyś byłaś normalna! Teraz cię nie poznaję! To koniec przyjaźni! Koniec! – krzyknęła i natychmiast się odwracając, poszła w szybkim tempie w odwrotnym kierunku.
- Świetnie! – krzyknęła za nią Breeze.
*
Siren siedziała na łóżku i myślała. Myślała o dzisiejszej lekcji biologii, o kłótni z przyjaciółką i o NIM. Ostatecznie jej myśli zatrzymały się na lekcji biologii.
Zabezpieczenie… Starała sobie przypomnieć czy go użyli… Nie pamiętała by przed jej oczami kiedykolwiek śmignęła gumka.
Przecież on nie jest głupi! Nie był pijany, więc jak mógł nie użyć prezerwatywy?! – krzyczała w myślach.
Dzisiaj nauczycielka mówiła, że szansa zajścia w ciążę, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia jest równa 80-85%! Więc jeżeli pamięć jej nie zawodzi, jest na pewno w ciąży!
Westchnęła głęboko i zajrzała do torebki. Ma wystarczającą ilość pieniędzy by iść teraz i kupić test ciążowy, ale czy na pewno chce to zrobić?…
„Dobrze by było mieć w tej chwili przyjaciółkę…” Ale teraz nie ma już nikogo…
Zebrała w sobie całą swoją odwagę, wstała i poszła do sklepu.
*
- Jestem z tobą w ciąży! – powiedział piskliwy dziewczęcy głos po drugiej stronie telefonu.
Chłopak przewrócił oczami. Takie telefony zaczęły go już denerwować. To był już piąty w tym tygodniu! Ileż można?!
- Słuchaj, skarbie, nie mam teraz czasu, zadzwonię później, ok? – i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, Tom rozłączył się. Przynajmniej zbył ją na jakiś czas. Nie wiedział skąd miała jego numer, ale wiedział, że niedługo wszystkie ich fanki będą zdzwonić z tekstem „Jestem z tobą w ciąży”.
- Znowu dzwoniła jakaś twoja laska z dzieckiem? – zapytał z uśmiechem jego brat.
- Hahahaha, ale śmieszne. Chyba powinienem zmienić swój numer… – na chwilę się zamyślił i kontynuował – One naprawdę myślą, że dam się na to nabrać? – zapytał z autentyczną ciekawością.
- Wiesz, kiedyś musisz wpaść – powiedział czarnowłosy i wybuchnął gromkim śmiechem
Blondyn spojrzał na niego ostro.
- Używam za każdym razem prezerwatywy. Nie. Wpadnę.
- Skoro tak uważasz… – i wzruszył ramionami.
Znajdowali się właśnie w Hamburgu, w ich studiu. Było po 21.00 i jak zwykle o tej porze, każdy szedł do swojego pokoju odpocząć po całym dniu nagrywań.
Ostatni kawałek pizzy wylądował właśnie w ustach Billa.
*
Breeze wracała z urzędu ze świeżym prawem jazdy w kieszeni. Dwutygodniowy kurs okazał się wystarczający, by zdała za pierwszym razem.
Chciała się pochwalić Siren, ale nie mogła.
- I dobrze, może wreszcie zmądrzeje – powiedziała do siebie.
Miała już swojego srebrnego Mercedesa, którego dostała na swoją osiemnastkę. Teraz mogła wreszcie pojechać nim legalnie dokąd tylko chciała.
Przez ostatni rok w weekendy pracowała jako kelnerka. Zarobiła nie tylko na kurs i prawko, ale także na przyszłe spłaty za samochód: ubezpieczenie, paliwo, przegląd itp.
Wróciła szybko do domu. Rzuciła tylko mamie podekscytowanym głosem: „jadę na przejażdżkę!” i pobiegła do garażu.
*
Siren siedziała w swojej łazience na brzegu wanny i trzymając w ręce test, nie mogła uwierzyć w to co widzi.
Dwie kreski…
- Jestem w ciąży…? – powiedziała słabo – Z Tomem?… Z TYM Tomem?… Z TYM TOMEM?! – ryknęła, po czym schowała twarz w dłoniach, upuszczając test na kafelki – Kurwa, co ja mam zrobić?… – wbiegła do pokoju i chwytając w dłoń telefon, wykręciła numer do Breeze. Miała nadzieję, że ta odbierze. Po chwili usłyszała szorstki ton brunetki:
- Czego?
Nie mogąc pohamować emocji, wybuchnęła płaczem.
- Mogę do ciebie przyjść, proszęęę – zawyła do telefonu
- Nie ma mnie.
- Nie mam z kim porozmawiać, Breeze, wiesz, że mam tylko ciebie, stało się coś strasznego, proszę…
Po drugiej stronie usłyszała westchnięcie.
- Spotkajmy się za 15 minut, nara. – i rozłączyła się
Modliła się w duchu, by Breeze jej wybaczyła i pomogła.
*
Stała przed drzwiami do jej domu. Nie dzwoniła. Wahała się. Nie wiedziała co powiedzieć, jak zacząć…
Za nią nagle zamknęły sie drzwi od samochodu. Blondynka odwróciła się i zobaczyła Breeze.
Ponownie wybuchnęła płaczem i dobiegnąwszy do niej, rzuciła się jej na szyję.
- Breeze, nie chciałaaaaaaaaaaammmm!! Wybacz miii – szlochała
Brunetka poklepała ją lekko po plecach.
- Już dobrze, może byłam zbyt oschła i w ogóle… Co sie stało?
Siren odsunęła się od niej, pociągając nosem.
- Wejdźmy do środka…
Bez żadnego słowa weszły do domu.
- No i? – spytała, gdy drzwi od jej pokoju zamknęły się.
- Byłam taka głupia…. – schowała twarz w dłonie i usiadła na łóżku
- Mów. – Breeze usiadła obok.
- Bo… E… Nie wiem jak zacząć… Może po prostu dam ci to. – wyciągnęła szybko z torebki test.
- No chyba żartujesz! – rzuciła, gdy zobaczyła co przyjaciółka wyjmuje – No nie mów, że… – wzięła test do ręki – O mój Boże… – westchnęła – Z tym Tomem?…
Siren niemo skinęła głową.
- Co mam teraz zrobić?… – spytała żałośnie
Pomyślała chwilę.
- Leć do domu i się pakuj. – zawyrokowała – Jedziemy do niego.
*
- Teraz skręć w prawo – blondynka wskazała na bramę do hamburskiego studia, gdzie zatrzymali się chłopacy.
Po dwóch godzinach jazdy z Hannoveru (łącznie ze spakowaniem się), znalazły się u celu drogi.
Breeze posłusznie wykonała manewr, jednak po sekundzie gwałtownie zatrzymała się.
- Szlag! Prawie nas zabiłam! Prawie zabiłam mojego Mercedesa! – zatrzymała się dosłownie kilkanaście centymetrów przed bramą, która była… zamknięta.
- Nie wiedziałam, że tu jest brama!
- No kurwa! To chyba jasne, że tu jest brama! Przecież oni są znani na cały świat! Myślisz, że mogliby być w tym cholernym studiu bezpieczni bez tej bramy?! – krzyknęła – Kurwa! Co robimy?!
- Przeskoczmy bramę!
- Czyś ty całkiem rozum postradała?! Po co my tu jesteśmy, skoro chcesz poronić?!
Siren uśmiechnęła się nieśmiało.
- E… No cóż… No to może… Zadzwonimy tam?- wskazała na domofon, którego przed chwilą dojrzała.
Breeze poklepała ją po ramieniu
- Z Bogiem.
Siren podskoczyła.
- To JA mam dzwonić?!
- A co?! Ja?! Przecież ty jesteś z nim w ciąży hohoh
Nagle za nimi rozległ się dźwięk klaksonu.
- Co kurwa?!
Siren spojrzała w lusterko i zachłysnęła się powietrzem
- Oż kurwa! – pisnęła
- Co? – spytała Breeze
- To ON – szepnęła
- Ta! – chciała się roześmiać, ale nagle spoważniała – Nie pierdol! – Także spojrzała w lusterko.
Z samochodu za nimi wyskoczył chłopak, głośno zatrzaskując za sobą drzwi.
- Jak tak dalej będzie robić, to jego drzwi długo nie pociągną – zauważyła brunetka
- Co robisz pod tą bramą? – spytał, gdy podszedł do samochodu od strony Breeze.
Siren schowała się za przyjaciółką i czekała na dalszy rozwój sytuacji.
- E… – zaczęła nerwowo bębnić palcami w kierownicę. Na zewnątrz zaczął padać deszcz – E…
- Nie mam czasu, możesz zabrać stąd ten samochód?
- E… – nagle wpadła na genialny plan – Ona ma do ciebie sprawę – wgniotła się w siedzenie i jego oczom ukazała się blondynka.
Tom uniósł brwi.
- Czy my się znamy? Chcesz autograf, czy co…
Siren niemal natychmiast wyskoczyła z samochodu. Deszcz zaczął coraz mocniej padać.
- A! To ty! – rzucił, gdy ujrzał jej długie blond włosy oświetlone przez halogeny Lexusa. – E… O co chodzi?
- Mam… Mamy problem. Musimy porozmawiać.
- O..key… E… Deszcz pada, więc może wejdziecie… – wyjął z kieszeni mini pilot i otworzył bramę – Wjedźcie.
Siren wsiadła, a Breeze wjechała za bramę, parkując tak, by Tom miał także gdzie zostawić swoje auto.
- Ja pierdolę, ja pierdolę… – przeklinała blondynka.
- Daj spokój, będzie ok.
- Taaaa… Wyobraź sobie jego reakcje na słowa „jestem z tobą w ciąży” Czy ty sobie ze mnie żartujesz?!
- Spokojnie, nie denerwuj się!
- TA! Co jeszcze?! Może…
Breeze nie słuchając narzekań przyjaciółki, wysiadła z Mercedesa.
- Szybciej, bo przemoknę… – mruknęła
Zamknęła drzwi z chwilą, gdy Tom do nich podszedł.
- E… Chodźcie za mną… – powiedział i ruszył do wejścia
Dziewczyny posłusznie wykonały polecenie i po chwili znalazły się w suchymi ciepłym korytarzu.
Skierował się do ostatniego pomieszczenia, które okazało się być salonem.
Na jednej z dwóch kanap wokół stolika siedział Bill, oglądający telewizję. Spojrzał zdziwiony na dziewczyny a potem na brata.
- E… Ona chciała ze mną poważnie pogadać – powiedział Tom wskazując na blondynkę. – Więc ją wpuściłem, a ona – wskazał tym razem na brunetkę – ją przywiozła, więc nie mogłem jej zostawić na zewnątrz, rozumiesz.
- Spoko – powiedział beznamiętnie i wrócił do oglądania telewizji.
Nie zwrócił nawet uwagi na urodę dziewczyn, więc Breeze zaczęła się poważnie zastanawiać, czy drugi bliźniak naprawdę jest hetero.
- Więc o co chodzi? – Tom usiadł na kanapie i klepnął miejsce obok, by także usiadły.
Siren zaczęła nerwowo skubać koniec swojej kurtki.
- E… To jest raczej rozmowa… E… w cztery oczy…
Breeze, mimo, że wiedziała, że przyjaciółka tak powie, miała do niej żal. Przecież ona właśnie chce zostawić ją sam na sam z BILLEM! Przeklinała ją w duchu za głupotę, za wszystko co zrobiła.
- A! – Tom natychmiast wstał, natomiast jego brat tylko uśmiechał się głupkowato. – A! No to… Chodźmy do… Pokoju… Tak…
- Nie hałasujcie za bardzo – powiedział mimochodem czarnowłosy
Chwilową ciszę zagłuszyło głośne zakrztuszenie się Siren.
- Ta… – chrząknął – Nie będziemy… Tędy… A! Możesz tu zostać?- spytał brunetkę
- Ta… Jasne… – odparła obojętnie
- Ok.. – i wraz z Siren wyszedł z salonu.
Breeze nie mając co robić, usiadła w końcu na kanapie, na przeciw Billa
- Po co tutaj przyjechałyście? – spytał, nie odrywając wzroku od telewizora
- Nie twoja sprawa.
Natychmiast odwrócił się do niej z totalnym zdziwieniem
- Ty nie jesteś naszą fanką??
Spojrzała na niego z politowaniem
- JA nie.
- Oh! To znaczy, że jesteś interesująca! – na vivie właśnie puścili ich piosenkę, jednak żadne z nich nie zwróciło na to uwagi
- Co mam przez to rozumieć? – zapytała, krzyżując ręce na piersi
Bill sięgnął z kanapy po redbullla, który stał na stoliku i wziął łyka.
- Jesteście stąd?
- Nie.
- A skąd?
- A po co ci to? – spytała sucho
- Tak sobie
- To tak sobie ci nie powiem.
- To nie tak sobie – drążył dalej
- To nie powiem ci tym bardziej.
Machnął na nią ręką i znów skupił sie na telewizji.
*
Weszli do jego pokoju. Siren zamknęła drzwi na klucz i oparła się o nie.
Uśmiechnął się i czekał aż dziewczyna podejmie watek.
- Więc… – zaczęła – Pamiętasz jak sie spotkaliśmy po raz pierwszy?…
- Trudno nie pamiętać – uśmiechnął sie jeszcze szerzej
- No właśnie… – nabrała głęboko powietrza i ze świstem je wypuściła – Przypominasz sobie też czy użyliśmy zabezpieczenia?
Jego uśmiech zaczął blednąć. Ona chyba nie mam na myśli…
- No właśnie. Bardzo mi przykro, ale…
Tom złapał się za głowę.
- Nie, nie, nie, to nie może być prawda! Robisz sobie ze mnie jaja?! To nie jest zabawne!
- Uwierz, że mi też nie jest do śmiechu… Dzisiaj zrobiłam test.. Wynik jest pozytywny.
Podszedł do niej i potrząsnął nią.
- Lecisz sobie ze mną w kulki. – powiedział chłodno
- Nie lecę, do kurwy nędzy! – krzyknęła – Jestem z tobą w ciąży! Myślisz, że się cieszę?! – wyciągnęła z torebki test i rzuciła nim w niego. – Nie jesteś pępkiem świata! Ja też tego nie chcę! To miało być tylko one-night-stand! Żadnych zobowiązań!
Puścił ją, odwrócił sie do niej plecami i podszedł do łóżka, znów chwytając się za głowę.
- Chciałam ci tylko to powiedzieć. Nie chcę od ciebie niczego. Cześć – otworzyła drzwi i wyszła.
Stał w pokoju jeszcze kilka sekund, po czym pobiegł za nią.
- Chyba nie masz zamiaru wracać do domu w nocy? Widziałem rejestrację waszego samochodu, Hannover jest kawał drogi stąd.
Weszli z powrotem do salonu. Breeze i Bill spojrzeli na nich jak na swoich wybawców.
- Jedziemy do domu? – spytała brunetka
Tom pokiwał głową
- Kolejna inteligentna… Jest ciemno. Jest noc… I ty chcesz jechać do domu? Nie mam ochoty mieć dwóch trupów na sumieniu.
- Wątpisz w moje umiejętności?! – Breeze się oburzyła i aż wstała z kanapy.
- Nie wątpię, ale weź pod uwagę, że leje coraz bardziej, a na ulicach roi się od wariatów. – tłumaczył cierpliwie blondyn chociaż wewnątrz gotował się cały ze wściekłości. Wściekał się na siebie, za swoją głupotę i w ogóle, za cały swój byt.
- Dobra. Przestańcie się kłócić. – powiedziała Siren nieco podniesionym głosem – To co mamy zrobić, jeśli nie wracać do domu?
Tom od razu się uspokoił słysząc te słowa.
- Zostaniecie na noc tutaj…? – odparł bardziej pytająco niż twierdząco patrząc przy tym na swojego brata. – Mogą, nie?
Dziewczyny zwróciły swój wzrok na czarnowłosego bliźniaka i wyczekiwały odpowiedzi.
- Mi to obojętne – rzucił wzruszając ramionami. Wyłączył telewizję i wstał. – Ale gdzie mają spać? – spytał ogólnie i ziewnął.
- U nas w pokoju? – Tom starał się by Bill zwrócił w końcu uwagę na to co się dzieje. Jak dotąd ignorował wszystko. Teraz też tak było.
Spojrzał na niego idiotycznie.
- Chcesz ją – wskazał na brunetkę – zalokować w moim łóżku, prawda?
- A nawet gdyby, to co?
- Nie no… Nic nie mówię, zwisa mi to. – zakończył rozmowę i poszedł w kierunku ich pokoju.
Tom uśmiechnął się przepraszająco.
- Sorry za niego… Ma jakiś zły dzień… – ruszył za swoim bratem – Chodźcie.
Spojrzały po sobie, ale w końcu… Jaki miały wybór?
*
- Ta kanapa jest zajebiście niewygodna… – mruknął Bill przewracając się na drugi bok – właściwie… czego ta blondynka chciała od ciebie?
Dredowłosy odchrząknął.
- Pamiętasz tę dziewczynę, która tydzień temu po koncercie w Hannover się na mnie rzuciła?
- No wiem. To ta sama, która przyjechała z tą brunetką… Kurdę… Właściwie to jak ona się nazywa?
- A bo ja wiem… Jutro się spytam… No ale… Wracając do tego, czego ode mnie chciała… To dosyć śmieszne… Akurat wtedy zapomniałem użyć zabezpieczenia… Wtedy po koncercie… No i ona…
- Zaraz, zaraz. – przerwał mu czarnowłosy siadając na kanapie – Chcesz powiedzieć, że…
- Ona jest w ciąży, tak. A przynajmniej tak wynika z testu, którym rzuciła mi w twarz. – i roześmiał się gorzko. – Uważasz, że kłamie?
Nie odpowiedział. Położył się z powrotem i ciężko westchnął.
*
Obudził ich głośny i wysoki krzyk. Dziewczęcy krzyk.
- No kurwa… Wyspać się nie dadzą… – jęknął Bill, a jego brat od razu zerwał się na nogi i pobiegł po schodach na górę. Drzwi do ich wspólnego pokoju były otwarte.
- Przestańcie się tak drzeć! – Georg próbował załagodzić sytuację, ale nie bardzo mu to szło.
Tom ogarnął wzrokiem całą scenerie i rzucił do swojego przyjaciela:
- Geo, cii! Zaraz ci wszystko wyjaśnię, ale cicho!
Po chwili bliźniaki, dziewczyny i basista siedzieli w pokoju. Tom zaczął:
- Więc… To są… E… – uświadomił sobie powtórnie, ze nie zna ich imion więc spojrzał na nie pytająco.
- Siren – odparła blondynka
- Breeze – odparła brunetka
- No i… – zaczął kontynuować Tom, ale brat mu przerwał
- Fajne imiona – zauważył
- Dzięki – odparły jednocześnie i znów zapadła lekka cisza.
Blondyn wrócił do swojej opowieści:
- Wczoraj wieczorem przyjechały… Właściwie to była już wtedy noc… – znowu się zaciął – No i…
- No i zostałyśmy przez to na noc – powiedziała Siren – Ale dziś wracamy. Właściwie to zaraz.
Breeze wstała i wygładziła sobie spodnie.
- Miło było was poznać. Dzięki za przenocowanie, ale będziemy już jechać.
- Nie możecie tak po prostu pojechać! – Tom także wstał. Po chwili podniosła się także Siren.
- Owszem możemy – dodała – Tak jak mówiłam, nic od ciebie nie chcę, wiec nie widzę dalszego sensu przebywania tutaj.
- Czy ktoś może otworzyć bramę? – spytała Breeze – Musze przecież jakoś wyjechać.
- Ja otworzę – powiedział Georg – Ale wytłumaczycie mi o co chodzi? Jak się tu znalazłyście?
- Tom ci opowie. Ja się śpieszę. Mama pewnie mnie zabije. Telefon mi wczoraj padł, a ona nic nie wie o wypadzie. – brunetka złapała przyjaciółkę i wyszły na zewnątrz.
Basista wyszedł za nimi i otworzył bramę. Spojrzał na Mercedesa.
- Niezły – stwierdził
- Wiem – odparła z uśmiechem i obie wsiadły do auta.
- Zobaczymy się jeszcze kiedyś? – spytał nim zamknęły drzwi. Breeze zamknęła je i otworzyła okno.
- Wątpię czy tu wrócimy. – uśmiechnęła się. Założyła swoje czarne okulary i przekręciła klucz w stacyjce. – Żegnaj – i wyjechała.
Przez chwile były cicho, gdy nagle Siren wydała z siebie głośne westchnienie.
- Już mi lepiej…
- Ta… Ciekawe co powiesz rodzicom…
*
Georg wszedł do salonu.
- Okey… Czy ktoś mi to teraz wytłumaczy?
Bliźniaki spojrzeli po sobie. W końcu Tom przemówił:
- Siren jest ze mną w ciąży.
Basista wybuchnął śmiechem. Jednak po chwili spoważniał.
- Ta! – i usiadł koło gitarzysty na kanapie – I ty jej pozwoliłeś tak po prostu odjechać? Wiedziałem, że jesteś głupi, ale nie wiedziałem, że aż tak – Bill zaczął się brechtać – A ty się zamknij. Wcale nie jesteś mądrzejszy. – zmierzył go srogim wzrokiem – Tom… – znów spojrzał na dredowłosego – One powiedziały, że już tu nie wrócą… Masz zamiar to tak zostawić? Chcesz by została samotną matką? Pomyśl co ona powie swoim rodzicom!
- To niby co mam zrobić?! – wybuchnął – Ona sama mi powiedziała, żebym trzymał się od tego z daleka…
- A co ty byś powiedział na jej miejscu?! – Georg się wkurzył – Miała powiedzieć coś w stylu „Nie zostawiaj mnie z dzieckiem! Błagam, zostań ze mną”?! Pomyśl człowieku! Przecież ona nie jest głupia!
- Cholera… Dajcie mi spokój… – wstał i poszedł do pokoju mijając przy tym Gustava, który właśnie wyszedł ze swojej sypialni.
Perkusista wszedł do salonu ze zdziwiona miną.
- Co się dzieje?
No i zaczęli mu opowiadać.
*
Breeze zatrzymała się pod domem Siren. Była już 10.
- I co teraz? – spytała brunetka – Powiesz im?
- Nie teraz… – odparła
- A co z Tomem?
- A co ma być? Powiedziałam mu i tyle. Nic od niego nie chcę. Nie mam nawet prawa chcieć czegokolwiek… – dodała blondynka i wysiadła z samochodu.
*
Następnego dnia Siren miała szlaban na wychodzenie z domu. Z ojcem jak zwykle o niczym nie rozmawiała, bo on po powrocie z pracy (jest politykiem) był zbyt zmęczony, by zamienić jakiekolwiek słowo ze swoją córką. Jej matka natomiast była pisarką i prawie zawsze przebywała w domu przy komputerze. To właśnie Martha przeważnie wymierzała kary swoim dzieciom. Zarówno Siren jak i jej młodszemu bratu – Johannowi. Mimo iż miał dopiero trzynaście lat to działał bardziej swojej matce na nerwy niż jego siostra. Zazwyczaj to on dostawał największe kary, tak więc szlaban Siren trwał jeden lub góra dwa dni.
Blondynka siedziała zamknięta w swoim pokoju. Zastanawiała się kiedy powie rodzicom o tym, ze jest w ciąży… Jak na razie żadna sytuacja nie nadawała się do tego. No a poza tym, nie miała nawet pomysłu jak zacząć tą rozmowę… Ma postąpić tak jak z Tomem i rzucić im testem w twarz?
Nie… To nie wydawało się dobrym pomysłem…
*
- Będziemy jej szukać po zapachu gumy z opon na ulicy czy po śladach?
- Wiemy, że są z Hannover więc mamy już jakiś trop…
- Hannover… To miasto jest dosyć… – udał zamyślenie – DUŻE.
- Bill, nie przesadzaj… Ona miała Mercedesa. To znaczy, że jest dosyć bogata, nie? A to znaczy, że pewnie mieszka gdzieś w centrum miasta w wielkiej rezydencji.
- Aaaa… – podrapał sie po głowie – Będziemy chodzić od domu do domu i pytać czy mają Mercedesa w garażu? Przecież leje deszcz! Ludzie pochowali swoje auta! Tylko my jesteśmy tacy super inteligentni, że jeździmy po mieście, którego prawie nie znamy i szukamy dwóch dziewczyn, które równie dobrze mogły tylko pożyczyć lub ściemnić że jest ich!
- To też mi się nie uśmiecha. Ale to nasz jedyny trop… Muszą tu być…
*
Breeze wsiadła do swojej bryki i wyjechała na mokrą ulicę. Nie wiedziała co napadło jej matkę, by wysyłać córkę po zakupy w taką ulewę.
Zatrzymała się dopiero przed sklepem całodobowym. Tylko tu mogła zrobić zakupy w niedzielę i w dodatku o 20.00. Wcześniej zauważyła, że ktoś za nią jechał toteż, gdy tylko zaparkowała i zamknęła drzwi pobiegła szybko do marketu.
Wzięła koszyk i ruszyła pierwszym rzędem wrzucając po kilka rzeczy. Czuła, że ktoś ją obserwuje. Jednak nie panikowała, bo w sklepie było kilkoro ludzi i czuła się bezpiecznie.
Spojrzała na listę zakupów.
- Kurwa… Zapomniałam o makaronie… – szybko się odwróciła – AAAA!!! Kurwa co ty tu przyjebie robisz?! – krzyknęła do czarnowłosego bliźniaka. Po chwili zauważyła że koło niego stał jeszcze jego brat. – I ty… O kurwa! Co wy dajecie!?
- Uspokój się kobieto! Jeszcze nikt nas nie rozpoznał i niech tak zostanie! – rzucił karcąco Bill – A tak poza tym… Szukaliśmy twojego samochodu po całym mieście…
- A po co ci mój Mercedes?! – naskoczyła na niego – Nie wystarczy ci twoje BMW?
- Ooo… Ty wiesz, że mam BMW?
- Siren jest waszą fanką jakbyś zapomniał, a to co ona wie, wiem i ja. – Zmierzyła go wzrokiem – Nie myśl, ze ja się tobą interesuję.
- Hej, ludzie, luzik, bitte – do konwersacji wtrącił się Tom – Właściwie to szukam Siren, a doszedłem do wniosku, że żeby ją znaleźć to muszę znaleźć twój samochód i wypytać ciebie gdzie ona mieszka.
- Ooooo… – pokiwała głową z uznaniem – Nie posądzałam was o taką inteligencję…
Bill przewrócił oczami.
- Więc powiedz nam gdzie ona mieszka i już sobie idziemy – powiedział
- Ta… Chcielibyście. Ona wyraźnie powiedziała, żebyście sie nie wtrącali w jej życie.
- Hej! To jest także moje dziecko! Już jestem wmieszany w jej życie i zawsze będę! Powiesz mi po dobroci, albo będę tak długo cię śledził, aż mnie do niej zaprowadzisz. – powiedział chłodno mimo iż w środku gotował się cały ze złości.
Breeze wzniosła oczy ku górze.
- O los… – westchnęła – Ale najpierw chcę zrobić zakupy – błysnęła zębami – Jak mi pomożecie to będzie szybciej:D
- Niech ci będzie – odparł Tom zanim jego brat zdążył zaprotestować.
*
Po udanych zakupach (przez co należy rozumieć, że bez żadnych „wypadków”) pojechali pod dom Breeze by zostawić zakupy, a następnie pod dom Siren. Tom wyszedł z auta.
- Fajny dom… – stwierdził. Brunetka dała mu znak, że będzie już spadać – Czekaj! – zawołał dredowłosy. Dziewczyna uchyliła szybę w samochodzie – A co ja mam zrobić z Billem?!
Wokalista, który przesiadł się na siedzenie kierowcy, spojrzał na niego krzywo.
- Co ty dajesz, debilu? – spytał spokojnie
- A co mnie to obchodzi? – rzuciła przez okno – Zostaw go w samochodzie, czy coś.
- Weź go na jakieś 10 minut, albo 15, albo godzinę, albo dwie… Albo lepiej na całą noc! Zabierz go! – błagał starszy bliźniak.
Czarnowłosy się opluł, a Breeze wybuchnęła ironicznym śmiechem
- Nie będę go niańczyć. Kup mu smoczka i po sprawie.
Bill wyszedł z samochodu i podszedł do Mercedesa.
- Jak masz coś do mnie to powiedz mi to prosto w twarz. – rzucił oschle pochylając się tak że ich twarze były naprzeciw siebie.
Tom wykorzystał tę chwilę by zamknąć na klucz drzwi od swojego Lexusa.
- Dajesz czadu, Bill! – i pobiegł w stronę domu blondynki.
Wokalista spojrzał na znikającego w ciemnościach bliźniaka.
- Kurwa! Tom! Zabiję cię! Wiem co zrobiłeś!!
Breeze zaczęła się rechotać.
- Oj moje biedactwo… – brunetka zaczęła się z niego nabijać – Teraz musisz poczekać, aż jakaś fanka cię przygarnie… Ej co ty robisz! – Bill właśnie otwierał drzwi od jej Mercedesa i wsiadał do środka. – Nie właź na mnie, kurwa! – ale było za późno. Czarnowłosy bliźniak już siedział koło niej.
- No to gdzie jedziemy? – spytał niewinnie wyszczerzając swoje równo-nierówne ząbki.
- Weź się lecz! Ty jesteś jakiś kurwa psychiczny, czy jak? Kiedy się ostatnio badałeś?!
- E… Dawno?:D
- Aa… To wszystko wyjaśnia. Może cię zawiozę do psychiatryka?
- Myślisz, że są czynne przez całą dobę? – spytał udając przejęcie
- To nie byłeś tam wcześniej? – ona tym razem udawała autentyczne zdziwienie.
- Wysłaliśmy tam Georga, ale było przeludnienie, więc nawet ja bym się tam nie zmieścił, mimo, ze jestem taki chudy:D
Breeze wybuchnęła śmiechem, a zaraz po niej Bill.
- Ty coś masz…
- Wiem:D
Spojrzała na niego poważnie.
- Nie mogę cię zabrać do domu. Moja mama nie toleruje chłopaków w swoim domu… – spojrzała na niego z namysłem – No chyba, że… Udasz dziewczynę:D
- E… Chyba jestem na to za…
- Tylko nie mów, że za męski, bo jebnę:D
- Jestem na to za chudy i wysoki. – odpowiedział ignorując jej wcześniejszą wypowiedź.
- Polskie siatkarki są od ciebie większe:D! – zaczęła się znów śmiać.
- Nie będę udawać dziewczyny! Padło ci już całkiem na mózg?!
- Luz… Zrobię ci warkocza i po sprawie:D – uśmiechnęła się – No chyba, że dzisiaj się nie goliłeś… – Przyjrzała mu się bliżej i zapaliła światełko w aucie
- Daj mi spokój – rzucił i zgasił światełko.
- Nie goliłeś się? – spytała i zapaliła znowu światełko.
- Daj mi spokój! – i je zgasił.
- No ale weźźź… Tak czy nie??:D – zapaliła je.
Bill szybko przeanalizował sytuację. Lecz zanim powiedział, że się nie golił, Breeze zgasiła światło i odpaliła silnik.
- Jedziemy robić ci warkoczyka:D
- To znaczy, że chcesz, żebym wszedł do twojego domu? – spytał
Spojrzała na niego szybko.
- Gdzie jedziemy?
*
Siren słysząc dzwonek do drzwi, szybko wyszła z kuchni, zostawiając lody na stole, by sprawdzić kto przyszedł. W domu poza nią nikogo nie było, ponieważ jej rodzice wraz z Johannem poszli do jej ciotki, a jako, że ich córka miała szlaban, iść nie mogła.
Zajrzała przez wizjer i doznała szoku.
- Nikogo nie ma w domu – powiedziała, odsuwając sie od drzwi.
Usłyszała jego śmiech.
- Właśnie się zdradziłaś, wpuść mnie Siren:D
- Nikogo nie ma w domu! – tym razem miała na myśli, że naprawdę prócz niej nie ma u niej nikogo.
- Siren, daj spokój i otwórz te drzwi, deszcz pada!
- Nie chcę nic od ciebie! Daj mi w spokoju zjeść lody zanim się rozpuszczą!
- Nie odejdę stąd dopóki mnie nie wpuścisz, więc im szybciej otworzysz tym mniej lodów się roztopi!
To zdanie przesądziło sprawę.
- Ok, ale nie wykonuj żadnych podejrzanych ruchów.
- Ludzie, za co ty mnie masz?:D
Przekręciła klucz w zamku i otworzyła drzwi, by wpuścić Kaulitza.
- Za Toma Kaulitz, to wystarczy, nie sądzisz? – powiedziała i odwróciła się by wrócić do swoich lodów. – Co ty tu robisz? – spytała, nie odwracając się do niego.
Tom podążył za nią.
- Nikogo nie ma?
- No przecież mówiłam, nie? – Siren nareszcie dorwała się do lodów i wsadziła sobie do ust wielką porcję.
- Mówiłaś rodzicom?
Spojrzała na niego i przełknęła co miała w ustach.
- Nie i jak na razie nie zamierzam.
- Ale wiesz, że to nieuniknione?
- No raczej, przecież nie powiem im, że przez przypadek przytyłam, skoro ja nigdy nie byłam gruba.
Tom westchnął.
- Nie możesz ze mną normalnie porozmawiać? Robisz wszystko specjalnie bym tylko się zniechęcił.
- No to chyba logiczne, nie? Po co ty mi tutaj? Jak reszta wróci, albo ty wszystko wypaplasz, albo powiesz coś co i tak trzeba będzie wytłumaczyć w jakiś możliwy sposób, czyli że jestem z tobą w ciąży. – nie odrywała wzroku od lodów i zjadała je w takim tempie, że z 3/4 zawartości litrowego pojemnika już prawie nic nie zostało.
- Czyli co? Mam nic nie mówić i pójść sobie?
- Tak.
- Daj spokój – zaczął – Co się stało, to się nie odstanie, nie? Nie sądzisz, że dla dobra dziecka powinniśmy się lepiej poznać? Dziecko powinno mieć oboje rodziców.
- Czy ty sam siebie słyszysz? Tom Kaulitz mówi o USTATKOWANIU. Piłeś?
- Raczej nie, przyjechałem tu samochodem – powiedział ponuro
Siren westchnąwszy, wyrzuciła pojemnik po lodach do śmietnika.
- To po co tu w końcu przyjechałeś? – spytała patrząc na niego
- No kurwa przecież ci tłumaczę! Chcę się WAMI zająć!
Podeszła do niego i wystawiła rękę.
- Weź mnie uszczypnij, bo chyba mam majaki.
- Przestań Siren, mówię poważnie!
- Halo! To ja mam ci mówić jaki ty jesteś?! Wielki TOM KAULITZ, podrywacz i one-night-standowicz, który nie myśli o miłości i o innych ludzkich uczuciach, chce się zaopiekować MNĄ?!
Tom udał, że się zamyślił
- No… Zważywszy na to, że znam siebie lepiej niż ty, to… TAK.
*
- Już trzeci raz jesteśmy na tej samej ulicy – zauważyła Breeze – Mam już dość kręcenia sie po tym mieście… Kiedy twój brat wyjdzie od Siren?
Bill parsknął śmiechem
- Nie wiem, możliwe że nawet nie dzisiaj i nie w nocy:D
- Insynuujesz, że TY nie masz się gdzie podziać?
- Właściwie o tym nie myślałem, ale masz rację:D
- Chyba nie wpadniesz na ten głupi pomysł, żeby spać u mnie w garażu?
- Nie no, co ty, lepszy byłby twój pokój.
Breeze zakrztusiła się, że omal nie potrąciła pieszego na pasach.
- Musiałabym się zastanowić, czy ty masz jakiekolwiek prawo do spania na mojej podłodze. – odpowiedziała, gdy ochłonęła
- Hej, może byśmy się przestali w końcu kłócić? Wiesz, mamy przed sobą prawdopodobnie całą noc, nie chcę jej spędzić na bezustannym kłóceniu się…
- A niby na czym ty byś chciał? – spytała podejrzliwie
- Jest dużo ciekawych rzeczy, które można robić nocą – wzruszył ramionami.
- Moim zdaniem z chłopakiem którego zna się jeden dzień, można robić jedną, góra dwie rzeczy. Albo spać, mam tu na myśli, że w naszym przypadku, ty na podłodze, ja na łóżku, albo rozmawiać, ale w naszym przypadku, to nie wypali.
- Niby dlaczego?
- Bo z tobą się nie da normalnie gadać, jak sam to inteligentnie zauważyłeś.
Bill westchnął.
- To może zacznijmy od początku?…
- Nie:D
- Dlaczego?
- Bo to jest beznadziejne. No, w naszym przypadku oczywiście:D
- Nie dajesz nam nawet szansy?! – prawie zaczął nią potrząsać.
- Kurwa, chcesz nas zabić?! Człowieku, to nie pora na wpadanie w depresję!
- No ja pierdolę… – czarnowłosy westchnął tym razem z irytacją – Dlaczego ty nie jesteś taka jak inne?
- Zawsze myślałam, że to lepiej i jednak będę się w tym dalej utrzymywać, skoro już masz mnie dość:D
*
- Uważasz, że ja potrzebuję pomocy?! – prawie krzyknęła do starszego bliźniaka
- Nie, ja tylko… – urwał, gdy w domu rozległ się dźwięk otwieranych drzwi.
- O kurwa, rodzice… – jęknęła Siren i opierając się o blat stołu, zakryła twarz rękoma
- Siren! Jesteśmy już! – krzyknął Johann
- Kurwa… Tom, możesz zniknąć?…
- Obawiam się, że to niemożliwe. Mam iść z nimi pogadać?
- Zdurniałeś?! To ostatnia rzecz jakiej chcieliby się teraz dowiedzieć!
- Ty i tak im nie powiesz! Więc niby kto ma to zrobić?!
- O czym nam nie powiesz, skarbie? – nagle w kuchni pojawiła się Martha – Oo… A kto to? – przyjrzała się Tomowi – Aha! To ten z tych twoich plakatów!
Siren walnęła się w czoło i nic nie mówiąc, poszła do lodówki po kolejne lody.
- Dzień dobry, jestem Tom – bliźniak wystawił jej rękę i uśmiechnął się miło.
- To mój kumpel – dodała Siren
- Nigdy mi o nim nie mówiłaś – powiedziała z wyrzutem – Ale o czym nie chcesz mi powiedzieć?
Johann poszedł do pokoju, a mąż Marty poszedł do salonu, więc nie słyszał co działo się w kuchni. Tom zbulwersował się, że blondynka nazwała go tylko „kumplem”.
- Ja jestem… – zaczął, ale Siren niemal natychmiast wsadziła mu do ust łyżkę z lodami.
- Dobre prawda? Powiedz, że dobre:D Albo lepiej nic nie mów, tylko PRZEŻUWAJ:D
- Kochaneczki, o co chodzi?
- O nic mamusiu:D
- Nieprawda! – krzyknął Tom, który wyciągnął łyżkę z ust
- Prawda! Nie kłóć się ze mną!
- Nieprawda! Ja chciałem powiedzieć, że ona jest…
- A WSZYSTKIE DZIECI WYNOSZĄ ŚMIECI I ŚMIEJĄ SIĘ HEHHEHE !- zaczęła śpiewać na całe gardło skutecznie go zagłuszając.
- Przestań Siren!
- JOHANN ZŁYM BERBECIEM JEST!
- A TA SIREN W CIĄŻY JEST!!!!! – krzyknął na całe gardło i nagle w kuchni zapadła cisza.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz