wtorek, 16 kwietnia 2013

notka 11


Narracja Nelly



 Kelly naprawdę potrafi poprawiać humor… chyba za to ją kocham… oczywiście jako przyjaciółkę:D Zeszłyśmy na dół, gdzie był ten przeokropny pedał i Geoś:D Siedzieli na kanapie. Z wielkim hukiem usiadłyśmy na przeciw nich… znaczy na drugiej kanapie:D

- Chcecie pić? – spytałyśmy równocześnie uśmiechając się słodko Rany… mamy normalnie coś… chyba jeden mózg podzielony na nas dwie:D Pedałek przyglądał mi się bacznie… Co? Nie podoba ci sie to, że nie płaczę? Heh i bardzo dobrze, że ci się to nie podoba. Zobaczysz co znaczy zadzierać z Nelly!

- Ja poproszę herbatę… albo może kawę… no. Kawę poproszę:D A ty Bill co taka niemowa? Pijesz coś? – zwrócił sie do biedaczka Billusia.

- Ja? – wreszcie przestał sie na mnie gapić idiota jeden. – No piję… herbatę malinową

- Wiesz? Jednak kupię ci herbatę jakąś z Japonii – powiedziałam do niego i uśmiechnęłam się. Bill spojrzał na mnie zdziwiony… heh chyba nie tego się po mnie spodziewał:D

 - Jak chcesz to kup – powoli się do mnie uśmiechnął. Już chciałam powiedzieć coś zgryźliwego, gdy Kelly lekko walnęła mnie w bok

- Idziemy robić herbatę – oświadczyła i pociągnęła mnie do kuchni. Zamknęła drzwi. – Mamy być MIŁE

- No…sorry…O już wiem!! Wybiegłam z kuchni i podbiegłam do chłopaków – Ile sypać? – spytałam Geosia

 - 2 łyżeczki kawy i dwie łyżeczki cukru.

- Oooo… to dużo… jesteś pewien, że to nie za dużo? – złączyłam ręce jak kelner pytający czy smakuje danie. – Nie będziesz zbytnio pobudzony?

- Nie… piję już tak od 15 roku życia i nic mi nie jest – odpowiedział uśmiechając się do mnie.

- Mój tata tyle sypał i się okazało, że ma nadciśnienie – ciekawe kiedy się w końcu wścieknie…

 - Ale mi nic nie będzie

- Jesteś pewien?

- Nelly! Nasyp mi tyle do cholery i daj sobie spokój! – Geoś chyba już załatwiony.. czas na Billusia, który właśnie brechtał się z kuzynka Kell. Nie ciesz się tak, ciebie szczególnie nie zostawię normalnie XD.

 - A tobie Billuś – podeszłam do niego i uśmiechnęłam się słodko.

- Widziałaś ile sypię cukru, a herbata jest w saszetkach – odparł uśmiechając się do mnie odsłaniając swoje ząbki. Co to, to nie… nie pójdzie ci ze mną tak łatwo!

- Naprawdę bardzo, ale to bardzo mi przykro… naprawdę… przykro mi… nawet nie wiesz jak bardzo… – zaczęłam swój wywód.

 - O co ci chodzi?

 - Przykro mi, ale… – zawiesiłam się na chwile dla lepszego efektu – nie widziałam ile słodzisz. Geoś się zakrztusił… Dziękuję… wiem, że jestem dobra w te klocki:D – Nie ciesz się Geoś… już wkrótce będziesz miał nadciśnienie i nie będziesz mógł grać na żadnych scenach, bo możesz dostać zawału – zwróciłam się do niego. – To ile sypiesz? Naprawdę mi przykro, ale nie zwracam uwagi na takie szczegóły… no bo po co mi one? Ale następnym razem na pewno będę patrzeć… Już nie popełnię takiego strasznego błędu! – powiedziałam do Billa

- Spokojnie… sypię trzy łyżeczki – uśmiechnął się do mnie. Eh… czy on przypadkiem nie prowadzi ze mną gierki?

- Moim zdaniem to stanowczo za dużo… może ci się zrobić za dużo tłuszczu na sercu i zawał gotowy.

 - Nie chce sie teraz o to martwić

- Trzeba się o takie rzeczy martwić… przecież chyba chcesz żyć długo na tym świecie?

 - Luz… przecież mam dopiero 16 lat!

- Trzeba się martwić o przyszłe gwiazdy muzyki, nie? To może chociaż dwie łyżeczki cukru? – Yes yes!! Bill zaczyna się wkurzać!!

- Daj sobie spokój dobra? – No ale potem będę się obwiniać, że przyczyniłam się do szybszej śmierci Billa Kaulitz! – tak się wczułam, że usiadam na kanapie – A potem ty będziesz się obwiniał, że ja umarłam… to jak reakcja łańcuchowa

- Nelly do cholery! Idź żesz stąd bo ci zaraz włosy powyrywam! – Bill aż wstał… hehe dobra jestem!

- Byłbyś do tego zdolny? Przecież ja tylko cię ostrzegam – powiedziałam i wymusiłam łzy w oczach… tak na dobrą sprawę powinnam zostać aktorką:D

- Dobra dobra… idź już bo szybciej wykituję od niepotrzebnych nerwów – pokazał mi drzwi od kuchni.. O nie nie… nie ze mną te numery…

 - Przepraszam… najmocniej przepraszam… – znowu zaczęłam lamentować. Na Billa to chyba działa, bo skierował się do kuchni, a ja posłusznie podreptałam za nim.

- Co się stało? – spytała Kelly patrząc na Billa, który sam wyciągał herbatę i cukier z szafki.  pokazałam (Tak żeby Pedałek nie zobaczył) kciuk uniesiony do góry.

- Nelly mnie wnerwia – odparł wkładając saszetkę herbaty do kubka.

 - A czemu?

 - Sama się o to jej spytaj

- Mi możesz się wypłakać… zupełnie jak w poduszkę, tylko ja z tobą jeszcze porozmawiam – powiedziała Kelly, a ja omal nie wybuchnęłam śmiechem.

- Co jest z wami do cholery?? – Bill momentalnie się odwrócił w naszą stronę – Co wy znowu kombinujecie??!

- Uważaj, bo się oblejesz wrzącą wodą! – krzyknęła Kell i zabrała od niego czajnik.

Bill był już taki wściekły, że ja omal nie wybuchnęłam śmiechem na cały dom. To tak pociesznie wyglądało, że nie mogłam…



Narracja Kelly



Zabrałam od niego czajnik i postawiłam na gazie. Lubię go wkurzać;) Po chwili jednak wziął go z powrotem i zalał sobie saszetkę, którą wrzucił do kubka. Wyjął z szafki cukier i nasypał 3 łyżeczki

- Zamieszać ci herbatę? – zapytałam z przesłodkim moim zdaniem uśmieszkiem

- Nie dziękuje – odparł z ironią. Chyba domyśla się że coś knujemy. hihi

- Szkoda, a chciałam ci pomóc, bo przecież jesteś taki chudy, i mam wrażenie że sobie rady nie dasz – powiedziałam w miarę poważnym tonem. Ale powiem szczerze,że nie było łatwo zachować powagi Nell prawie że upadła na ziemię, no ale przecież tego nie zrobiła;D Nic nie odpowiedział. Zamieszał herbatę i nic nie mówiąc wyszedł z kuchni, mijając się przy tym z Nelly Nie wiem czy na nią spojrzał, bo był odwrócony do mnie plecami, ale mam to szczerze w dupie. wyjęłam z szafki kawę w puszce i nasypałam trochę do dużego kubka. Dla mojego kuzynusia. Jak mam być miła to dla wszystkich bez wyjątku

Drzwi wejściowe się otworzyły, zalałam wrzątkiem kawę i razem z Nell poszłam zobaczyć kogo tym razem przywiało O zgrozo… To Mop… (szacuneczek):D Mam być miła??? OMG!!! NIE!! Ale jak mus to mus (czekoladowo-orzechowy). Wcześniej oczywiście kawę zabrałam ze sobą. Tak więc podałam ją teraz mojemu … Prawie przystojnemu Kuzynowi i ładnie powiedziałam

- Jak będzie niedobra, to mów, a zrobię lepszą

Zrobił zdziwione oczy (a może przerażone) i wziął ode mnie kubek

- Hej dziewczyny – powiedział Homoidiota

 - Hej Tomuś! – powiedziałyśmy jednocześnie tak słodko. że nawet ta herbata z 3 łyżeczkami cukru przy nas wymięka

 On chyba pomyślał, że jesteśmy chore albo co, ale ja w to nie wnikam. W każdym razie podszedł do swojego klona, który siedział na kanapie i szepnął mu coś na ucho. Szczotka (czyt. Bill) energicznie pokiwał głową na tak. Niestety nie wiem, o co im chodzi… A może i wiem… No dobra… Jasne że wiem:D

błahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah

zemsta jest słodka Nawet nie zaszczycili nas swoimi spojrzeniami, a Tom znowu szepnął coś do swojej szczoteczki do zębów 

 Głupio sie patrzy na idiotów, ale cóż począć (tylko dziecko:D:D:D)… W końcu jednak raczyli na nas spojrzeć, ale to nie był taki wzrok jakiego byśmy się spodziewały. Te uśmieszki jakie zagościły na ich twarzach mówiły same za siebie… To były … Diabelskie uśmieszki:D (!)

- Szykuje sie wojna – powiedziała Nell po polsku i obie zaczęłyśmy się jeszcze głośniej niż poprzednio śmiać

Rozumuje że tylko Geoś będzie na tyle mądrutki, aby zrozumieć nasz polski bełkot

A jakże, nie myliłam się. Spojrzał na mnie i na Nelly po czyn zmierzył bliźniaków srogim wzrokiem. Nie wiem czemu, więc nie pytajcie.



Narracja Nelly



Dzieweczki ( czyt. Downy bliźniacze) nic nie pojęły z tego co powiedziałam i bardzo dobrze:D I tak za dużo nie rozumieją, więc po co mają rozumieć i to? Brzmi bez sensu? Wiem o tym:D Neandertalczyk spytał Geosia co ja mówiłam. Geoś spójrz tu!! Pomachałam do niego ręką, a gdy ten raczył spojrzeć ja przejechałam palcem po szyi… chyba zrozumiał:D Niech lepiej kuzynek Kelly się nie wtrąca, bo może być mu ciężko:D Ach… nie mogę sie doczekać tego, aż pójdziemy do szkoły…. chociaż… mam nadzieję, że nie będziemy chodziły z tymi downami do szkoły… chociaż byłoby śmiesznie… on nieważne…

 ( Uwaga!! Dzisiaj jest środa! Żeby każdy wiedział!! )



- Kiedy my idziemy do szkoły? – spytałam w nagłym olśnieniu

- Właśnie! Kiedy idziemy? I w ogóle trzeba kupić książki… i plan lekcji…. – powiedziała Kell…

jakie to było mądre:D Nagle Georg wybuchnął niepohamowanym śmiechem.

 - A tobie co? – spytała równocześnie cała nasza czwórka, czyli ja, Kell i downy.

- Hahahahahahahaahiahiahiahaihaihaihiohoiadhaosihf!!!!! – no super… facet zaraz się udusi ze śmiechu – A nic… sikjfiuehfuiehgeuhahahahaaaaaa to takie śmieszne… hahahahahahaa… nieważne – nagle starannie wygładził spodnie i zamilkł, jakby nic się nie stało (Mop usiadł koło swojego klona).

 Postanowiłam już nie pytać co się stało, bo to chyba byłoby bezsensowne. Reszta chyba też tak uznała hehe bo wszyscy nagle zamilkliśmy ( czy jak to się pisze:D).

- Chcesz coś pić Tomuś? – spytałyśmy jednocześnie z Kelly… naprawdę mamy jeden mózg na dwie… to chyba dlatego nie umiem się normalnie uczyć:D

- Nie – odparł Tom i wyszczerzył ząbki

- A jak ci się organizm odwodni? – spytałam uśmiechając się słodko.

- Trudno – wzruszył ramionami.

- No to jak… – zaczęła Kell, gdy nagle Georg wstał i w końcu się wydarł.

- Zamknijcie sie już do cholery!!!!!! Mam już was po dziurki w nosie!!! Wy! – zwrócił się do nas – Marsz do swoich pokoi! A wy! – teraz mowa do klonów prawie bezrozumnej owieczki Dolly – Marsz do mojego pokoju i nie wychodzić stamtąd, dopóki nie stwierdzę, że już jesteście normalni i nie macie zamiaru się kłócić! Zrozumiano??

- Ja nie do końca… skoro my mamy być w oddzielnych pokojach, to dlaczego oni mają być razem? – spytałam

- Bo wy razem jesteście groźniejsze dla świata – odparł Georg, a bliźniaki pokiwały głowami

- Rany…. nie wiedziałam… – Kelly zaczęła się brechtać, a ja po chwili do niej dołączyłam.

Skierowałyśmy się na schody i wbiegłyśmy na nie.

 - Naracha dzieweczki! – krzyknęłam po polsku, pomachałam bliźniakom i już byłyśmy na górze.

 - No to czekam na gg:D – Kelly wyszczerzyła ząbki i weszłyśmy do swoich pokoi, bo na górze pojawili się chłopaki. Zamknęłam drzwi i zaczęłam podsłuchiwać.

 Niestety przeszli koło mojego pokoju w ciszy. Szlag by ich! Wiedzieli, że będę podsłuchiwać!!



Narracja Kelly



Po obsmarowywaniu nieszczęśliwie urodzonych klonów na gg, położyłam sie na łóżku i myślałam co by tu jeszcze porobić. Nie wpadłam na żaden genialny pomysł. Ani też na żaden przeciętny. Po prostu leżałam i nudziłam sie. Była… 17.00. Normalnie cudownie. O tej porze zazwyczaj obmyślałyśmy z Nell plan, jak uprzykrzyć komuś jego nudną egzystencję na ziemi. Gdy nie ma Nelly to mam wrażenie, że mój móżdżek nie działa. Gdzie jesteś??? Może nam zrobili operacje jak byłyśmy małe i mamy mózg na dwa naprawdę podzielone:D

 Nie miałam już sił aby marnować sobie życia, więc wzięłam telefon do ręki i wykręciłam nr Geosia

- Czesia! – krzyknęłam nader ożywionym głosem

- A nic… Tak sobie dzwonię… Nie no, żartuje przecież

- A skąd wiedziałeś?

 - To mogę?

 - Ona też już spokojna jest hihihahabłahahahaha. A niby skąd mam wiedzieć czy Nell już się uspokoiła? Nie mam z nią teraz kontaktu, nie licząc komy i neta, no ale to sie przecież nie liczy:D

- dziękuję! – krzyknęłam, gdy w słuchawce dało sie słyszeć „niech będzie…”.

Jesteś kochanym kuzynkiem!! Wyłączyłam koma i wyszłam na zewnątrz po czym skierowałam się do pokoju Nell

Otworzyłam jej drzwi jednym ruchem i weszłam do środka

 - Dziewczyno, ty mi tu nie śpij tylko wstawaj! Trzeba obmyślić dalszą cześć planu! Nelly zerwała sie ożywiona z łóżka i zapytała

- To co zamierzasz?

- Jeszcze nie wiem, kiedy nasze mózgi się złączą będziemy niepokonane, ale teraz jeszcze działają na zwolnionych obrotach. Musimy trochę posiedzieć to się wtedy naprawia:D Zamiast jednak siedzieć bezczynnie ruszyłyśmy w kierunku pokoju Prawie przystojniaka

 Otworzyłyśmy drzwi. Nikogo w środku nie było! A więc tak się sprawy do cholery mają! On ich wypuścił, a my miałyśmy tam siedzieć i marszczyć się powoli jak mama Georga! Nie ujdzie im to na sucho! Mój kuzyn będzie miał przechlapane razem z tymi downami z Tokio Hotel………..!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz