czwartek, 18 kwietnia 2013
nota 10
>Lena<
Tak… Bill mnie znalazł:D
E… Nie powinnam się cieszyć.
No dobra…
Zabrał Marie do naszego pokoju a ja powiedziałam ,że muszę coś załatwić. Miałam tu na myśli oczywiście Marinę pod ścianą:D
No bo… Trzeba ją gdzieś zabrać bo ludzie się o nią zabijać będą.
hahahaha.
Ok… Ale nie będę jej nigdzie taszczyć przecież… Hmmm…!
Mam!
Ułożyłam ją dla niej w sposób niewygodny pod ścianą tak, że nikt się o nią nie zabije nawet jeżeli będzie się obijać po ścianach po pijaku:D;D::D:D
ok… Idę do pokoju…
Bill kładzie Marie na jej łóżko. Zamartwiony jest na amen normalnie:D hhohoho:D
- Wiesz, co się… – zaczął ale mu przerwałam
- Powiemy ci później… – tak… I tak to planowałyśmy więc w końcu jest ku temu okazja. Ale od czego zacząć?
Ehhh…
Wyszłam z pokoju. Mam nadzieję, że nie napatoczę się na Toma… Jeszcze go by mi tu brakowało.
Po półgodzinnej przechadzce po mieście wróciłam do pokoju. Bill z tego całego stresu zasnął na krześle przy łóżku. No ja nic nie mówię…:D
O kurwa! Marina się zbliża! (czołga się!!)
Szybko wskoczyłam do łazienki i obserwowałam zajście.
- Biilllllllllll… – zaczęła jęczeć jak jakiś potwór który wreszcie znalazł swoją ofiarę – Teraz mi nie uciekniesz… Przerżnę cię na wylot i nawet tego nie zauważysz!
;ajvpsbhp shfvqek bkbjs dhbpqenh;snb;sda
Przyczołgała się do niego i zaczęła się wspinać po jego nogach w górę przy okazji go wszędzie dotykając!!
A skąd to wiem? No oczywiście czytam w myślach tego idioty i wiem co on czuje. No i jako tako słyszę jeszcze głos Mariny… Żal…
- Co się dzieje… Czemu słyszę głos Marie…? – Bill chciał wstać, ale Marina była za ciężka nawet jako duch.:D
- Nie opieraj się… Wiem, że mnie pragniesz… – dalej go kusiła. Lolololo
- Przestań… – zaczął szeptem lekko zachrypniętym głosem – Marie… Przestań…
- Jestem Marina… – odparła blondynka i już miała zamiar pocałować jego rozchylone wargi gdy nagle się opamiętała. – Ale ty wolisz Marie, prawda? – dodała słodkim głosem – Możesz ją teraz mieć… Nikt nie widzi… Jesteście tu sami… Możesz się z nią zabawić…
- Ja… – zaczął – Ja… – gwałtownie wstał i zrzucił z siebie Marinę. Poczuł się lżejszy choć nie wiedział dlaczego. – Muszę… – spojrzał na śpiącą Marie a w jego głowie zaczęło się kłębić zbyt dużo myśli bym mogła je odczytać jednocześnie. Oparł się rękoma nad ciałem mojej siostry i zbliżał swoją twarz do jej.
Nagle oczy Marie się otworzyły. Była w takim szoku, że nie myślała racjonalnie.
Wargi Billa były coraz bliżej. Mogła się na to zgodzić lub go odepchnąć. Mogła.
Widział, że ona nie śpi, więc dlaczego…?
Po chwili poczułam w umyśle obojga uczucie przyjemności. A więc stało się? Pocałowali się…?
Marie odepchnij go!
Marie!
Ale nie zrobiła tego.
Zamiast tego coraz bardziej zawzięcie oddawała pocałunek.
A! Ktoś jęknął i wcale nie chce wiedzieć kto!
(A jeżeli to Bill?!) Bleee:D
>Marie<
Z cichym westchnięciem włożyłam dłonie w jego włosy. Czułam na sobie wzrok Mariny, ale za nic nie mogłam tego powstrzymać. Skóra zaczęła mi pulsować w dzikim rytmie. To musiało być pożądanie…
Pożądam go?…
A czy on mnie pożąda?
Poczułam jego język na moich wargach!
Zaczęłam panikować, co on chce zrobić?
Łóżko nagle się ugięło. Zaczęło mi się kręcić w głowie, jego noga wylądowała obok mojej.
Jest mi gorąco jakbym pływała w morzu ognia…
Oh, kurwa, jak mi dobrze…
Jego język nagle wsunął się do moich ust, a ja poczułam gwałtowny ścisk w podbrzuszu.
Jęknęłam. Znowu.
Zaczęłam gładzić rękoma jego plecy, a jego dłonie zaczęły błądzić po moim biodrze i talii.
Wolno, z obawą dotknęłam jego języka swoim. Przez moje ciało przeszły elektryzujące dreszcze, a w tym samym momencie usłyszałam westchnięcie Billa!
Podoba mu się to!
Nie wiem skąd czerpiemy powietrze, ale mam nadzieję, że ten pocałunek nigdy się nie skończy…
Znów ugięcie łóżka.
Teraz miałam swoje nogi między jego nogami.
Kurwa! To się musi skończyć! Jak nie skończymy to dojdzie do czegoś więcej! Nie może! Nie może dojść!
Nie!…
Jego dłoń nagle znalazła się na rozporku moich spodni!
Nie!!
On mnie tam dotyka! Co z tego, że przez spodnie!
UUuuuuhhh… Kurwa!
Uniosłam lekko kolano.
O shit.
Ja jestem podniecona. I on TEŻ jest podniecony, co zdradza wybrzuszenie, które poczułam nad kolanem!
Fuck, co robić?!
O nie! On dobiera się do guzika! Jeansów! MOICH!
Kurwa, niech ktoś to przerwie! Bo się nawzajem pozgwałcamy na tym łóżku!
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem:D – usłyszałam za sobą
Uhhh… Bill odczep się:D
Lekko się odsunął i spojrzał za mnie, wcale nie zabierając dłoni z GUZIKA (właściwie to nie był guzik, bo rękę trzymał niżej, ale to nie o to chodzi!). Drugą się podparł, tuż obok mojej twarzy.
- Marie chciała żebyście przerwali, więc przerywam:D – Lena parsknęła śmiechem. – Marina zaraz dostanie krwotoku z nosa:D Idę po Toma, wiesz gdzie on może być? Bo jemu chyba też trzeba powiedzieć, nie?
Bill spojrzał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Jakby był zły, rozczarowany i zaciekawiony zarazem… Hmmm… Chyba to dobrze określiłam:D
- Aha, ok – stwierdziła sister i wyszła
Nie odrywał wzroku od mojej twarzy, jakby chciał coś zrozumieć, ale nie wiem co. Nie czytam w myślach!
- Co? – spytałam szeptem. Wiecie, ciekawość mnie zżera:D – Zabierz rękę:D
Poza tym, co z Mariną? A pieprzyć ją:D Pewnie stoi i się gapi jak ciele:D Bill zrobił w końcu o co prosiłam:D Hohoh:D
- Czemu chciałaś, żeby ktoś przerwał? – osz kurwa, ale on ma głos! Taki… NISKI! I… SEKSOWNY!!
%D
Przełknęłam ślinę. Ja nadal pulsuję! Tak… No kurwa… Chcę seksuuuuu…
- Nie możemy… – szepnęłam zdławionym głosem <- emocje i chęć seksu przemawia przez moje gardło.
- Możecie! – krzyknęła nagle Marina
Odwróciłam się do niej z mordem w oczach. O! Ona się niemal ślini!:D
- Nie możemy, nie próbuj go przerobić. Ja WIEM co mówię!
Bill zamrugał gałkami.
- O co chodzi?
Z powrotem spojrzałam na niego.
- Jak Lena wróci, to wszystko wam wyjaśnimy…
- Nici z seksu? Przecież oboje jesteście podjarani…
Rzuciłam jej wściekłe spojrzenie. Tak. Jestem jeszcze bardziej czerwona niż wcześniej. Dzięki, Marina!
Bill wybuchnął śmiechem. To dziwne.
- Z czego rżysz? – spytałam naburmuszona
- To ty masz rozdwojenie jaźni, czy nie, bo ja nie rozumiem:D
Przewróciłam oczami.
- Nie mam żadnego rozdwojenia! A przynajmniej nie jaźni – dodałam po chwili namysłu.
- To znaczy, że ktoś tu jest? – spytał rozglądając się na boki
- Ja jestem, ale mnie nie widzisz:D – Marina zaczęła skakać i robić ruchy jak Michael Jackson (no wiecie „U” i łapie się za jaja:D)
Wybuchnęłam śmiechem i pokręciłam głową.
- Jesteś pojebana, Marina:D Mam rozumieć, że skoro jesteś moim przeciwieństwem, ja jestem normalna?:D
- Ale o co chodzi? – spytał zdezorientowany Bill dalej się rozglądając
- I tak jej nie zobaczysz, Bill, nie musisz jej szukać – zwróciłam się do „prawie klona” – Znaczy, że teraz się odpierdolisz i zaczniesz mówić swoim, a nie moim głosem?
Zamrugała niewinnie.
- Ja lubię twój głos:D
- Ja też, ale on jest MÓJ, nie TWÓJ!
Dziwię się, że Bill jeszcze nie uciekł, ja bym dawno zwiała:D
- No dobra, ale nie muszę iść? – w pokoju rozległ się jej cukierkowy głos. Cóż… Mój jest normalny:D
- Los, co za głos:D
- Masz coś do niego? – spytała oburzona
- Nie, jest trochę dziecinny, nic poza:D – roześmiał się – Boż, ja nawet nie wiem gdzie mam się gapić:D
- To gap się na Marie i będzie z głowy:D
Zaraz…
Zaraz…
Odwróciłam się gwałtownie do klona.
- Moment, moment! Ty z nim ROZMAWIASZ?!
Wzruszyła ramionami, zaraz potem się zreflektowała.
- Moment, a dlaczego ja cię słyszę? – nasze aczki skierowały się na Billa
Na jego twarzy malował się autentyczny mętlik. Cóż… Ale dlaczego on kurwa z nią rozmawia, skoro Lena nie może?! Znaczy… Ona ją słyszy i takie tam, ale Marina nie słyszy tego co ona do niej mówi! Jak niema! Co kurwa z Billem?!
- Nie rozumiem – wymamrotał i w tym samym czasie do pokoju wepchnięty został TOM. A za nim weszła Lena z dziwnym uśmieszkiem.
- E… – zaczął dredziarz – Bill?…
Młodszy z bliźniaków natychmiast ode mnie się odsunął i usiadł po turecku na moim łóżku.
- One chcą nam wyjaśnić o co chodzi – powiedział, przygryzając wargę.
- Zauważyłem – Tom ruszył w naszą stronę, ale natychmiast się zatrzymał. – Co jest kurwa?
- Uważaj jak chodzić, chłopcze, bo ci przyrżnę, jasne?
Obydwie z Leną wybuchnęłyśmy śmiechem.
Tom odskoczył z jeszcze bardziej zdezorientowaną miną niż Billa:D
- Co jest kurwa?
- Marina, doprowadź Toma na łóżko obok, ok? – sama w końcu usiadłam. W końcu ileż można leżeć?
- Że co? Jaka… CO?! – wytrzeszczył oczy, gdy jego rękaw sam się zmiętosił:D Wiecie, ja widzę, że to Marina go ciągnie za ten rękaw, ale wyobraźcie sobie jak on musi się czuć:D Prowadzony przez siły wyższe:D Bardziej niższe:D Ale mniejsza:D – Co to kurwa ma być?! CO?! – jego głos ewidentnie zdradzał przerażenie, gdy coś (Marina) go pociągnęło w stronę łóżka Leny. – C..C-c-co?!
- Tom, uspokój się, tutaj nie ma żadnych duchów:D – stwierdziła moja sister
- Ale co… Co to kurwa jest?!
- Nie jestem rzeczą! – krzyknęła Marina i pchnęła Toma, że z impetem upadł na Bett:D – To, że mnie nie widzisz, nie znaczy… Co jest kurwa?! – tym razem to Marina odskoczyła jak oparzona. Spojrzała na mnie ze strachem – Dlaczego ja go słyszę?!
- A dlaczego mnie nie?! – wyrzuciła z siebie Lena
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – wrzasnęła Marina i przykleiła się do ściany. Obserwowałam ją i całą resztę. Tom rozglądał się spanikowany i zastanawiał się pewnie czy coś ostatnio brał, a Bill ze zmarszczonym czołem gapił się w sufit. Lena przyglądała się Marinie, która teraz gapiła się na sis – Dlaczego ja cię słyszę?!
- Co?! – Lena podskoczyła:D Hop:D – Jak mnie słyszysz?! Tak normalnie?!
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!! – Tom się wydarł niemal jak dziewczyna:D Dobry jest:D – Co tu sie kurwa dzieje?! Chcę stąd wyjść! – wstał i zmierzał w kierunku wyjścia, ale Lena go zatrzymała – Puść mnie!
- Miałyśmy wam kurwa wytłumaczyć, a nie! Siadaj! – pchnęła go z powrotem na łóżku. PaC:D
- Kurwa, ja wszystkich słyszę… – westchnęła Marina i zjechała po ścianie na podłogę:D – Dzień dobroci? Czy może Marie coś się popierdoliło?…
- Ze mną wszystko w porządku, kretynko – mruknęłam
- Z kim rozmawiasz? I co to za głos? – spytał niespokojnie Tom ściskając kołdrę
- To jest ta Marina – wyjaśnił bratu Bill – ona jednak istnieje, tak na serio – pokiwał głową – Ja na nią wcześniej wpadłem i teraz ty na nią wpadłeś, to coś oznacza – znów pokiwał głową
Lena parsknęła śmiechem i usiadła na fotelu.
- Nie jesteśmy wariatkami za jakie nas braliście. Żeby było jasne, to ona krzyczała na koncercie, to ona gadała do was po koncercie i robiła te dziwne rzeczy z wami, tak Bill, dokładnie tak, obmacywała was:D I tak, jest blondynką:D
Ten w zwolnionym tempie uniósł rękę i wskazał na nią palcem i otworzył usta. Bardzo wolno. Bardzo BARDZO wolno.
- Tyy…
Skinęła głową.
- Tak, czytam w myślach:D
- Nie żartuj! – dołączył się Tom i spojrzał na nią z niedowierzaniem – Nikt nie potrafi czytać w myślach!
- Ja potrafię:D
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- No tak!:D Pomyśl sobie o czymś, to ci powiem!:D
Jego oczy nadają się do wymiany, zaraz dostanie trwałego wytrzeszczu i nikt go nie pokocha:D
Lena wybuchnęła śmiechem, a ja dołączyłam do niej.
- Jaki wytrzeszcz, co ty dajesz??:D
- No zobacz na niego, nikt go nie pokocha:D – wskazałam na Toma, który chyba myślał nad tym co ma pomyśleć:D
- O czym wy mówicie? – spytał zafrasowany
- A nic tam:D Więc… – wskazała na mnie – Marie myśli o tym, że potrzebna ci będzie przez wytrzeszcz wymiana patrzałek, hohoho:D – wskazała na Billa – A ty nie bądź taki hop siup:D Zaraz wytłumaczymy od samego początku:D A ty – wskazała na Toma – Myślisz, cytuję „Ona na serio czyta w myślach?” Tak, na serio czytam:D I nie, nie jestem wariatka, bądź też czarownicą i nie robię wywarów, jak to sobie ubzdurałeś wcześniej:D
Zaniosłam się rechotem Mariny:D Zdolna jestem:D
- To… – hmm… może zaraz będziemy zbierać twoje oczy Tom, opanuj się:D – Ty…
- Tak, czytałam wcześniej i tłumaczyłam Marie co wy pierdolicie:D Dobra! – klasnęła w dłonie i przez przypadek zapaliła światło – Ups:D – klasnęła jeszcze raz i zgasło:D – Więc od początku tak? A co było na początku?
- Urodziłyście się – stwierdziła Marina
- Dobraaaa… Ja się pytam tak… SERIO
Tom wierci się niespokojnie, to pewnie przez blondynę moją (czyt. klon)
- Na początku była wasza matka:D – podrzuciła Marina – I była taka jak wy razem wzięte:D A potem jej moce się podzieliły na was dwie:D
- Dobra, moment, jakie moce? – spytał Bill marszcząc się jak budyń w lodówce:F
- Ee… Moment, ten początek za szybko przeszedł w teraźniejszość, jeszcze raz – Lena westchnęła – Więc była sobie nasza matka. Była z wykształcenia archeologiem, ponieważ szukała tego… E… Jak to?…
- Klucz Czasu – odparłam:D
- O! Właśnie! – Lena skinęła głową i kontynuowała – Więc… Ten klucz potrafi wszystko, łącznie z przenoszeniem się w przyszłość i przeszłość. Dzięki niemu można zmieniać bieg historii.
- Całkiem pożyteczna zabawka – stwierdził Bill
- Jeśli jest w dobrych rękach. – rozsiadła się wygodniej na fotelu. Wszyscy ze skupieniem się jej przysłuchiwali. Łącznie z Mariną:D – Oczywiście tak jak mówiła Marina, to ona miała moce…
- Co potrafiła? – spytał Bill z ciekawością w gałkach:D
Lena wzruszyła ramionami.
- Czytała w myślach, potrafiła przenosić rzeczy siłą woli… Zmieniać pogodę, takie tam… To co my…
- Aha! – Bill się olśnił – To dlatego zrobiła się wtedy burza! Tak! Jestem genialny:D W takim razie potrafisz się szybko leczyć, tak? – spojrzał na mnie
- No… tak:D
- No i miała swojego klona. – dodała Lena – Fabienne.
- To znaczy… Że wasza matka nie żyje? – spytał ostrożnie Tom
Skinęłyśmy głowami.
- Ktoś… – westchnęłam – ją zabił. Za klucz, bo wiedziała gdzie jest jego część.
Przypomniały mi się zdarzenia, które potem nastąpiły… Tęsknię za mamą…
- A… – Bill chciał powiedzieć coś pocieszającego, wiedziałam to, ale tego nie zrobił. Wiedział, że to nic nie da..
- Tata też ma klona takiego jak ja – spojrzałam na Marinę, która cieszyła się od ucha do ucha. – Nazywa się Dennis.
- A zaraz… Dlaczego… – zanim Bill o cokolwiek spytał, przerwałam mu.
- I nasuwa się wytłumaczenie tego dlaczego nie mogę pójść z nikim do łóżka. A na pewno nie z tobą, wiedząc jakie to będzie miało potworne konsekwencje. – westchnęłam znowu – Mama, tak jak ja, miała klona. Wiązało się to z tym, że gdy ona tak jak i ja, pójdzie z kimś do łóżka, będzie uprawiała z nim seks, ta osoba też niejako otrzyma swoją kopię.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz