czwartek, 18 kwietnia 2013
notka 02
Narracja Natallie
- Błahahahahahahahaha!!!! – spadłam z łóżka i walnęłam się w głowę – Auć! Ja tańczyłam z jakimś pedalem!?
- To raczej ja, a nie ty… – Sofia zmarkotniała – Ten twój to był napaleniec:D
- Ale pocieszenie… Jak jutro będą w gazetach zdjęcia z afterparty i będę tam ja i ON to padnę. – Wstałam i usiadłam powtórnie na łóżku.
- Eh… Podobno są sławni… – moja sis już siedziała z laptopem na kolanach – Mam coś… Bill i Tom Kaulitz + jakichś dwóch gostków… Nazywają się „Tokio hotel, czyli straaaasznie pożądany zespół”… O matko… Ta ostatnia część to cytat, nie?
- No nie… To nasza konkurencja na serio?
- Nom…
- Szlag. Co oni robili na NASZYM afterparty??!?!?!?!
- No ja nie wiem… – zaczęła Sofia – Może oni nas znają i… A nie wiem:D
- Ta… Są naszymi fanami:D?? – spytałam jak głupia
- Błahahahaha. A może…:D Nie, ok… Znajdźmy jakiś konkretny powód… Może… Chcą wybadać czy jesteśmy dobrymi przeciwniczkami, albo coś…:D…:D
- To chyba jedyne sensowne coś:D A może jednak… W takim razie ONI wiedzieliby o nas alles a my o nich nichts!?
- A skąd mam wiedzieć? Może… – Sofia się zamyśliła i wybuchnęła śmiechem – Może zwariowali:D Zaraz czekaj, bo już bredzę:D Więc ich też możemy poznać:D Wiemy już, że to debile, co chcesz jeszcze wiedzieć??:D
- Tyle to zupełnie wystarczy:D – stwierdziłam
Narracja Sofii
Tak… Gorąca kąpiel w hotelu w trakcie zimy, to najcudowniejszy relaks, jaki można sobie wyobrazić…
Tylko dlaczego w Berlinie?… Nie lepiej w Polsce?
- Mmm… Come in big boy:D – zapodałam se w mp3 niegrzecznego chłopczyka:D i wyszłam z wanny… Szybko – Oh… Mm… Mm… Yeah:D – wytarłam się do sucha – you’ve been a bad, bad boy… Hihi:D I’m gonna take my time some enjoy:D There’s no need to feel no shame… Błahaha! – wzięłam do ręki szczotkę, zaczęłam rozczesywać swoje włosy – The sex with you is still the same… But I love to touch you, it’s always desire water and fire yeah:D – jestem pojebana, wiem to:D Przesunęłam kilka utworów w przód – stop! Slow down baby!:D – ubrałam się w koszulkę i spodenki do spania, śpiewając przy tym prawie wniebogłosy:D Dziwne, że Nat nic nie
marudzi, pewnie w pokoju ktoś jest i wszystko słyszą:D
Rany, chuj mu w dupę:D Umiem śpiewać:D
O… Nie ubrałam stanika… Ale jaja…:D
Może się wreszcie dowiem kiedy dokładnie jedziemy na trasę po USA?…
Wyszłam z łazienki i dostałam gwałtownego ataku serca.
CO ONI TU ROBIĄ!?
I czemu ich jest czterech?!
I Nat!
I Paweł!
I KTOŚ!
- AAaa!! – zaczęłam się drzeć… Tak… Mam te reakcje:D
- Sofia… Drzeć się możesz potem – zauważyła Natallie tym znanym mi głosem. Tak… Najgorsze jeszcze przede mną…
Co może być gorszego od tych zdjęć w gazetach? NO CO?!
- Co jest grane? Dobry wieczór – podałam rękę Iksińskiemu
- To jest zespół, któremu będziecie… Który będzie wam… Będziecie mieli wspólną trasę po USA. – poinformował mnie nasz manager.
Popatrzyłam na niego tępo. To znaczy, że utopiłam się w wannie? Trochę głupio:D
- Nie Sofia, nie umarłaś, ani nie śnisz – dodała moja klonówka.
- Nie? – zdziwionym wzrokiem przejechałam po członkach „konkurencji” – Jaja se robisz? Przecież to widać, że to jakiś koszmar z ulicy wiązów…
Nagle poczułam ból w lewej ręce.- Au! Nat! Nie szczyp mnie, ty cholero jedna! – odwróciłam się gwałtownie do Pawła – Jak mogłeś mi to zrobić?! – zaczęłam nim potrząsać – Jak mogłeś nam to zrobić?!
- Sofia… – Paweł złapał mnie za ramię – Dobrze wiesz, że to jest korzystne… Pomyśl…
- Mam się z nimi przywitać czy co? – spytałam po dłuższej chwili namysłu.
- Przydałoby się…
Odwróciłam się z uśmieszkiem virgin.
- Cześć, jestem Sofia, miło was poznać – wyciągnęłam dłoń do macho – ciapo:D (żeby była kultura powiedziałam po angielsku). W ogóle… Co to ma być?!
- Cześć jestem Georg:D – Mi także miło cię poznać:D
Ok… Tego zaakceptuje… I tego co się jako Gustav przedstawił też. Ale ci… Eh…
Tym razem rękę uścisnął mi…
- Tom, miło mi:) – seksoholik… To widać z daleka…
Looknęłam na Szopena.
Hmm… Od kiedy pedał jest zboczeńcem? Rany… Co się na tym świecie dzieje?!?!
I co za kultura… Eh… On raczej pozbawiony jest kultury, skoro gapi się na moje piersi:D…
- Bill:D – o! Zreflektował się! Ja! Fenomen!
TIPSY!?!?!?!
O żesz kurwa!
No, ale ma gładkie dłonie, więc o nie dba…
To jakiś chory film…
Tragedia…
No dobra, aż tak mnie nie pojebało, przynajmniej będzie ciekawie na trasie, nie?
No, też tak myslę:D
Zakończyłam kennen lernen z uśmiechem.
My body is calling yours name? lol:D
Moje nie twoje:D hahaha:D Nieważne:D
I’m a radar:D
- Zaczynacie trasę za dwa tygodnie. Polecicie samolotem na Florydę, gdzie będzie na was czekał tourbus…
- Zaraz. – wcięła się Nat, bo ja nie byłam zdolna wymówić ani słowa – Jak to tourbus? Nie tourbusy?!
- Tourbus. Jeden tourbus. – powiedział facet, który chyba jest ich managerem.
- Ej no… Przecież w tym roku skończymy…
- Do pierwszego września jeszcze daleko – rzucił Paweł.
Cała czwórka nieznacznie chrząknęła.
- Co wam nie w pasek? – warknęła Natallie
- Macie urodziny pierwszego września? – spytał E… Gustav.
- No tak – odparłam
- Jesteście bliźniaczkami? – spytał Szopen
- A nie wolno? – Nat skrzyżowała ręce na piersiach
- Nie no… Nie mam nic przeciw bliźniaczkom…
- To z czego rżysz? – naskoczyła na niego
- Ale wy naprawdę urodziłyście się pierwszego września? – dopytywał się Tom.
- No a co? Gadam to tak dla jaj? Jak się przychodziło na nasze afterparty, to trzeba było zobaczyć czyje to afterparty jest.
Dwa tygodnie później
- You filin’ me uuuuuuuuup! – tak. Piękne wycie:D Jestem z nas dumna:D
Jest 2 luty 2008… Godzina… 16:45. Tak… Jesteśmy w samolocie. A przed nami czwórka wściekłych kolesi.
Czyż to nie piękne??:D
- Możecie się w końcu przymknąć?! – krzyknął do nas Tom-wycieraczka.
Zauważyłam, że wojna którą prowadzimy jest skierowana do tych ułomów Kaulitz, bo reszta jest nad wyraz neutralna. Dobrzy są:D
- Nie! – odkrzyknęła sis i wybuchnęłyśmy śmiechem.
- A mogłybyście chociaż śpiewać normalnie? – tak, sprawę próbuje złagodzić Gustav.
- Przecież śpiewamy normalnie – „oburzyłam się”
- Jak udawanie kojota w nocy jest śpiewaniem to niewątpliwie jesteście gwiazdami na nic nie znaczącym stepie. – mruknął Tom.
- A słuchałeś jak śpiewa twój brat? – spytałam:D
- Tak.
- A ja nie:D – i znowu w brech – Ale na pewno się do nas nie umywa:D
- Tak? – Szopen wyjrzał zza foteli – To zaprezentujcie swoje możliwości wokalne:D
To on myśli ze jest lepszy?:D LOL:D
- Czyj repertuar? – zapytała Natallie
- Wasz.
- No to nie zaprezentujemy tego co umiemy…
- Dobra ja mam – włączyłam mp3 na „Infactuation” – Coś tam pokażę:D – ja zaczęłam wokalizę a sis pierwszą zwrotkę. Wszyscy gapili się jakby to było coś… No cóż…
Przejście przed refrenem zrobiłyśmy razem i refren też zusammen:D
Hey <- sis
Druga zwrotka ja:D
Potem tak jak wcześniej:D (sis wokaliza w refrenie). Nat przejście po refrenie:D A nie… Pół na pół:D
Sexy coś -> Natallie:D Potem ja, że on mnie adoruje(ja wokaliza w refrenie) i ja końcówkę:D Musiałam się gdzieś wykazać:D Hłe hłe:D
O… Dzieciaczki pewnie nigdy nie widziały kogoś kto umie śpiewać:D
- To teraz ty – rzuciłam do Szopena… Jak mu było? A! Bill:D
- Ja? – o! Chyba się speszył:D – Nie no, ok, jesteście lepsze:D
- Tak szybko się poddajesz? – Natallie wyciągnęła się na siedzeniach.
- Jak znam warunki, to tak:D
Boże, czemu on ciągle rży?!
- Ja idę spać – stwierdziłam jak się okazało równo z moją Schwester.
Raz, dwa, pstryk i już śpię:D
Narracja Natallie
Sofia zasnęła… Ona jest zdolna jak ci debile.
Sorka sis, że cię do nich porównuje:D:D.
W skrócie:
Ja udaję, że śpię:D. Mam zamknięte oczy, ale słyszę alles:D.
- Czy one na pewno śpią? – spytał Młodszy K.
- Nie wiem… Ale wygląda na to… że tak:D
To był głos Dredowca.
- Nareszcie… – wszyscy odetchnęli z ulgą i wygodnie się rozsiedli.
- One są… OSTRE! – powiedział Farbowany Boy – Ale świetnie śpiewają:D
- Co fakt, to fakt – wtrącił Tom – ale ja bym i tak je obie przerżnął:D
- OBIE?! – „krzyknęli” (cicho!:D) wszyscy
Eh… Czy Sofia na serio śpi? Tu takie akcje są, że ja nie mogę:D Oni otwarcie gadają o sexie z nami! A przynajmniej ten skate:D
- Ciii… Bo je obudzicie:D Ale wiecie… Sex z bliźniaczkami… AH… One są lepsze niż Olsenki:D
- Taa… – mruknął B. – Są niezłe, to fakt:D Mam na myśli Bloodrose. Olsenki nie dorastają im do PIĘT! I to dosłownie:D
Co ja bym dala żeby to nagrać i puścić w necie… AH… Normalnie LAUTER LAUTER!:D
Może obudzicie Sofię:F
- One w życiu by się z wami nie przespały – stwierdził G mit 2G:D. Nie pytać który to który bo jeszcze nie zapamiętałam:D
Eh… Nie jestem panienką na one-night-stand.
- Mylisz się:D Mój urok osobisty zdziała cuda – Dredowlosiak (:D) zaczął się rżeć.
- To zakładamy się? – G lub 2G przemówił
- Ok:D Najpierw zaliczę Natallie a potem Sofię, a jak wygram to ty będziesz płacił za pornosy przez następny rok:D:D:D:D – Co ten skate daje?!
- Czekajcie:D – B. się wtrącił – ja też w to wchodzę. Zapowiada się ciekawie. Kto pierwszy zaliczy chociaż jedną z nich wygra. Ja zamawiam Sofię skoro ty chcesz Natallie. Na początek:D
A!->^ Chyba się zapowietrzyłam! Kto daje im prawo tak o nas mówić?! Tak… Rozwiąźle!
Przecież ja się z nim NIE prześpię! A już na pewno nie z jego bratem! Co to, to nie! Co te padaczki bez mózgu w ogóle sobie myślą???!
Uff… Głęboki wdech… Ale nie za głęboki, bo się skapną, że nie śpię:D
No nie… Rozjebie ich kiedyś! Albo rozdrapie tipsami z kiosku! Tymi tanimi!
- A jak ja zaliczę ją zanim ty zaliczysz Sofię to co będę z tego miał?:D – Tom chyba wyszczerzy zęby… No wiecie…
Nie jestem pewna, bo mam zamknięte oczy:D
- Hmmm… – Jego brat się zamyślił – a co byś chciał? – widząc minę swojego brata dodał – Tylko nic zbyt zbreźnego:D
O mamo… HELP… HILFE… POMOCY!!
- Zaśpiewasz specjalnie dla Georga piosenkę „Reden”. I DO TEGO z dedykacją:D Na koncercie:D And? Co sądzisz?
- No ok… Wiem, że wygram… Więc co ty chcesz zrobić jeżeli to ja zwyciężę z sex-pojedynku?
- Może zaśpiewam zamiast ciebie na koncercie?:D – Tom się uśmiechnął? Był pewien że wygra?!!?!? LOS!
- Genialnie! Więc ustalone.
Podali sobie ręce, a któryś z G przeciął.
Ale chyba nie mają planu B na wypadek, gdyby żaden nie wygrał, nie?:D
Subskrybuj:
Posty (Atom)